Szukaj
Konto

Karuzela z Blogerami. Rosemann: Wartości europejskie

05.04.2022 22:00
Karuzela z Blogerami. Rosemann: Wartości europejskie
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Kiedy prawie cztery lata temu prezydent Andrzej Duda podczas spotkania w Leżajsku zasugerował, że Unia Europejska jest „wyimaginowaną wspólnotą”, spadła na niego fala krytyki, której echa przy różnych okazjach powracają do dziś. Wracając teraz do jego słów, warto przypomnieć, że zaraz po słowach, za które był i jest krytykowany, powiedział: „Oczywiście mamy prawo mieć swoje oczekiwania wobec Europy, która nas zostawiła w 1945 r. na pastwę Rosjan…”.

Nie, nie mam zamiaru bronić słów Andrzeja Dudy z 2018 r. I wcale nie dlatego, że są nie do obrony, ale dlatego że dzisiaj one bronią się same. Wisława Szymborska, czcząc pamięć Ludwiki Wawrzyńskiej, nauczycieli, która poświęciła swoje życie, by ratować z ognia czyjeś dzieci, napisała: "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Mówię to wam ze swojego nieznanego serca".

Od lat fraza "europejskie wartości" jest, nie tylko wobec Polski i wobec Polaków, używana jako narzędzie moralnej chłosty przez mających nieskrywane poczucie wyższości polityków - przedstawicieli tych krajów, które, jak powiedział Andrzej Duda, zostawiły nas w 1945 r. na pastwę Rosji. Pouczano nas jak jakieś upośledzone dziecko, byśmy postępowali według wskazówek, albo byśmy, broń Boże, czegoś nie robili. A kiedy próbowaliśmy zwracać uwagę, że postępujemy jak oni, słyszeliśmy: "Przecież to Francja", "to nie to samo, bo jesteśmy starszą demokracją" albo najczęściej kolejne komunały o tym, że te "europejskie wartości" to niemal Absolut.

I przyszedł luty Roku Pańskiego 2022, kiedy los postanowił brutalnie doświadczyć Ukraińców, ale i sprawdzić piewców wspomnianych "wartości". "…ile nas sprawdzono".

Nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę czuć odruch wymiotny, gdy znów ktoś zechce w jakimś celu lub bez niego wypowiedzieć zaklęcie o "europejskich wartościach". Bo przez ten ponad miesiąc wojny, w natłoku informacji o ludzkich tragediach i zbrodniach wojennych nabrałem przekonania, że to, co łączy i zarazem dzieli tych wszystkich brukselskich hipokrytów okładających nas tymi "wartościami", to partykularne geszefty i biznesowe porozumienia.
Okazało się nagle, że Europa najbardziej zatroskana jest o to, by Niemcom nie było za zimno, by Holendrom nie załamał się handel diamentami, Włochom luksusowymi mokasynami i torebkami, a Węgrom w zasadzie wszystko. I miało to znacznie większe znaczenie niż dzieci i starcy z Mariupola.
Okazało się, że jedyne wartości, jakie interesują tę całą wspólnotę, są jak najbardziej wymierne i wyrażone w twardych walutach. Oglądając wysiłki dyplomatyczne Polski, by uzyskać rzeczywisty wymiar sankcji nakładanych na Rosję i błagania o pomoc wygłaszane przez Wołodymyra Zełenskiego do kolejnych europejskich ciał przedstawicielskich, trudno nie przyznać, że to rzeczywiście wydumana wspólnota, która kończy się dokładnie wtedy, gdy któryś z jej członków musi cokolwiek poświęcić.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.04.2022 22:00
Źródło: Tygodnik Solidarność