Szukaj
Konto

Wywiad z Donaldem Tuskiem. „Jako odpowiedzialny patriota…”

Wywiad z Donaldem Tuskiem. „Jako odpowiedzialny patriota…”
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Tygodnik Solidarność | Licencja: Tygodnik Solidarność | Strona gazety
W latach 90. Donald Tusk przekonywał, że jednym z poważniejszych problemów Polski jest nadmierna siła związków zawodowych. W rozmowie opublikowanej w „Tygodniku Solidarność” (nr 26 (249) z 25 czerwca 1993 r.) przeprowadzonej przez Jerzego Kłosińskiego ówczesny lider Kongresu Liberalno-Demokratycznego opowiadał się za liberalną „kuracją odchudzającą” dla organizacji pracowniczych, uznając je za zbyt rozbudowane i wpływowe. Dziś, przy okazji 45-lecia naszego pisma, wracamy do tamtej rozmowy, której treść zaskakująco dobrze pasuje do współczesności.
Co musisz wiedzieć:
  • W wywiadzie z 1993 roku Donald Tusk ocenia, że związki zawodowe w Polsce mają zbyt dużą siłę i wymagają „odchudzenia”.
  • Wskazuje konkretne kierunki zmian, m.in. ograniczenie strajków (zwłaszcza solidarnościowych i w sferze publicznej) oraz finansowania związków przez pracodawców.

Jerzy Kłosiński (Tygodnik Solidarność): Po Pana niedawnym wystąpieniu, że trzeba ograniczyć rolę związków zawodowych, grupa posłów liberalnych wystąpiła z projektem ustawy o likwidacji związków zawodowych i zastąpieniu ich stowarzyszeniami...

Donald Tusk (lider KLD): … W pana stwierdzeniu jest wiele półprawd. Inicjatywa Korwin-Mikkego, o której pan mówi, nie ma nic wspólnego z moją. I trudno mi brać odpowiedzialność za różne niepoczytalne pomysły. Widać wyraźną gradację między ograniczeniem roli związków zawodowych, czego ja się domagam, a ich likwidacją, o czym mówi projekt Korwin-Mikkego.

 

– Ale dlaczego w Sejmie został zgłoszony tylko projekt Korwin-Mikkego, a nie Pana? Przecież pod projektem Korwin-Mikkego podpisało się kilku znanych działaczy z Pana klubu?

– To, co jest efekciarskie i przy okazji głupie oraz nie wymaga żadnej pracy, można przygotować w ciągu jednego dnia, jak projekt Korwin-Mikkego, który sprowadza się do krótkiego zdania. A my proponowaliśmy bardzo rzetelne opracowanie projektu we współpracy ze związkami zawodowymi. Liczyliśmy, że zdołamy go przedstawić w połowie lipca.

 

 

Ograniczyć prawo do strajku

– A dlaczego Pan chce ograniczyć rolę związków zawodowych?

– Ustawa o związkach zawodowych jest zła, bo jej geneza była dziwaczna. Pochodzi po części z okresu realnego socjalizmu, po części z okresu stanu wojennego, a także i zwycięstwa Solidarności jako ruchu ogólnonarodowego. Załatwiała ona wiele spraw i była wówczas bardzo potrzebna, ale dziś jest już groźna. Jako odpowiedzialny patriota uważałem wówczas, że jest potrzebna silna pozycja związków, bo Solidarność pełniła rolę parlamentu, rządu i ruchu niepodległościowego. Dzisiaj to trzeba zmienić.

 

– Mówi Pan zmienić – to znaczy ograniczyć, ale Solidarność od dawna domaga się nowelizacji obecnej ustawy, tylko że rząd w tej dziedzinie nic nie robi.

– Rząd nie ma żadnej możliwości ograniczania inicjatywy ustawodawczej klubów parlamentarnych, a klub Solidarności nigdy nie wyszedł z inicjatywą nowelizacji dotychczasowej ustawy.

 

– Czy Pana zamiar ograniczenia roli związków zawodowych nie doprowadzi czasem do odejścia od modelu, który wypracowały państwa demokratyczne i zapewniły sobie dzięki temu dobrobyt? Mam na myśli trójpodział na związki pracodawców, pracobiorców i rząd?

– Mnie chodzi o bardzo konkretne punkty ustawy, których nowelizacja w żaden sposób nie zmieni tych poważnych relacji, o których Pan mówi. Zmienić trzeba relacje między związkami zawodowymi a poszczególnymi przedsiębiorstwami. Na przykład nadużywana jest formuła strajku solidarnościowego, powinno być ograniczone prawo do strajku pracowników służb publicznych, nie do pomyślenia jest, żeby pracodawca finansował związki zawodowe, i takich punktów jest więcej, ale ich wprowadzenie nie zmniejszy roli central związkowych w negocjacjach z rządem.

 

Liberalny pomysł 

– Jaki kształt przybierze ostatecznie Pana inicjatywa – nie wiemy, ale może być wypadkową Pana umiarkowanej z radykalną Korwin-Mikkego?

– Może Pan być absolutnie spokojny. Wypadkowa sił w poprzednim parlamencie była korzystna dla pracobiorców, a nie pracodawców i tak samo będzie w przyszłym parlamencie. Nie drżyjmy tak nad losem związków zawodowych, które zostaną zaraz połknięte przez KLD.

 

– Ale za KLD stoją ludzie biznesu i ludzie władzy...

– Za moją partią stoi milion głosów, dwa razy więcej, niż uzyskała Solidarność w ostatnich wyborach parlamentarnych, i gwarantuję, że w jej szeregach jest więcej zwolenników pracobiorców niż ludzi wielkiego biznesu.

 

– Czy zgłaszając swoją inicjatywę, miał Pan na myśli przede wszystkim związek zawodowy Solidarność?

– Nie. Myślałem o związkach zawodowych, które nadużywają formuły związkowej w celach jawnie politycznych, np. Lepper, ale także miałem na myśli wypowiedzi Macieja Jankowskiego.

 

– Ale Pana inicjatywa dotyczy wszystkich związków zawodowych. Jaką legitymację ma Pan do ograniczania ich roli, także Solidarności, która jest podporą reform?

– Do początku 1991 r. Solidarność była jednoznaczną siłą gwarantującą szansę Polski na reformy, ale od kilku miesięcy mamy do czynienia z upadkiem związku zawodowego Solidarność jako jednolitego ruchu. Jest obecnie kilka Solidarności, dramatycznie ze sobą sprzecznych. A gdy chodzi o moją legitymację do wysuwania projektów o ograniczeniu roli związków zawodowych, to jest nim mandat parlamentarzysty. Mam pomysł, o którym wiadomo, że jest liberalny i liczę, że ludzie w jakimś wymiarze w nadchodzących wyborach mnie poprą.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.06.2026 11:39
Źródło: Tygodnik Solidarność 24/2026, oprac. Ludwik Pęzioł