[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Chaos
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Chaos](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/86e67195-3c41-42cb-a1e5-ce312f9f9ac5/16013839648a4889c3da8ce669958e946cca058cbf12ef7d23dc9ccabb13945c353b650e8e.jpg?p=article_hero_mobile)
Otóż opisuje w jednym z wątków (pasuje mi tu do porównania znacznie więcej, bardzo mnie kusi, żeby to opisać, ale nie chcę Wam psuć przyjemności z czytania) swego rodzaju grę, która oparta jest na zamyśle cywilizacji, która żyje w naprzemiennych okresach chaosu i ładu. W okresach ładu ma szansę się rozwijać, a okresy chaosu ją niszczą, po czym musi się odradzać.
Sęk w tym, że ład i chaos następują po sobie kompletnie nieregularnie. Okres ładu może się skończyć w każdej chwili globalną katastrofą. Cywilizacja może spłonąć w ogniu wielkiego słońca lub w jednej chwili zostać zmrożona do temperatury zera absolutnego, po uprzednim wyparowaniu atmosfery. Jedyne, co pozwala gatunkowi przetrwać, to umiejętność "odwadniania" i zamieniania ciała w suchy wiór, który "nawadnia się" wraz z przyjściem okresu ładu.
Jedynymi, którzy są w stanie przetrwać nagłe zmiany, są władcy i ich dworzanie zamknięci w specjalnym budynku odpornym na zmiany. I jak się już zapewne domyślacie, spiritus movens trwania cywilizacji jest tutaj desperacka próba odkrycia mechanizmu rządzącego okresami ładu i chaosu, która pozwalając przewidzieć nadchodzący kryzys, pozwoli też zabezpieczyć cywilizację i nie odbudowywać jej bez końca od nowa. W ramach prób rozwikłania tej zagadki rozczarowani władcy zabijają kolejnych mędrców, których teorie się nie sprawdziły, a to gotując ich w rosole, a to paląc na stosie.
Prawdę mówiąc, choć to świat absolutnie fantastyczny, to mam wrażenie, że w takim właśnie żyjemy. Kompletnie nieprzewidywalnym, nie pozwalającym przewidzieć kryzysów, posiadającym zbyt mało potencjałów, by trwać w jakimś ładzie. Męczącym.
Nasz domowy świat od jakiegoś czasu nie może wyjść z permanentnych turbulencji - śmierć Teściowej, która nas bardzo wspierała, była chyba największym katalizatorem chaosu. Zawodowo też już nie wiem za co, oprócz coraz szybciej wypadających włosów, się łapać. A jakby tego było mało, rządzący w czasie powyborczym, kiedy wszyscy spodziewali się okresu pracy i względnego spokoju, zwariowali i postanowili dostarczyć nam jeszcze więcej "rozrywki".
Mam ogromną ochotę ugotować kogoś w rosole.
Cezary Krysztopa
Polska czechofilia – nieodwzajemniona emocja

Rafał Woś: Ciemna strona zawodu artysty w realnym kapitalizmie

O Solidarności w sektorze kreatywnym. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Cezary Krysztopa: Galaktyczny włóczęga zionie alkoholem

Pracownicy Sokołowa SA: Na maksa pracujemy – na maksa zasługujemy

