Nie żyje 20-letni kolarz. Zmarł po tragicznym wypadku

- Szymon Lachowicz miał 20 lat i był zawodnikiem oraz trenerem Warszawskiego Klubu Kolarskiego.
- Młody kolarz zmarł po wypadku, do którego doszło podczas jazdy na szosie na Słowacji.
- Po zdarzeniu trafił do szpitala i przebywał w śpiączce farmakologicznej.
- Od najmłodszych lat był związany z WKK, gdzie najpierw startował jako zawodnik, a później pomagał szkolić młodszych kolarzy.
- Prezes klubu Błażej Meresz pożegnał go jako wyjątkowo zaangażowanego i zdolnego młodego człowieka.
Nie żyje 20-letni kolarz. Zmarł po tragicznym wypadku
Smutną wiadomość przekazał Warszawski Klub Kolarski. Szymon Lachowicz był związany z klubem od dzieciństwa. Kolarstwo uprawiał podobnie jak jego starsi bracia, a z czasem sam zaczął pomagać w szkoleniu młodszych zawodników. Do wypadku doszło w ubiegłym tygodniu podczas jazdy na szosie na Słowacji. 20-latek został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Po kilku dniach klub poinformował o jego śmierci.
Prezes Warszawskiego Klubu Kolarskiego Błażej Meresz pożegnał młodego zawodnika i trenera we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
W zeszłym tygodniu usłyszałem od jego mamy o tragicznym wypadku, jakiemu uległ na szosie na Słowacji. Mimo iż był w śpiączce, nie dopuszczałem do siebie myśli, że to może skończyć się tragedią. Rysowałem w głowie pozytywne scenariusze. Wyobrażałem sobie, jak go będę odwiedzał w szpitalu. Niestety, Bóg daje, Bóg zabiera. Dziś nad ranem stwierdzono zgon Szymona Lachowicza. Niepowetowana strata. Od dziś dla mnie wszystko w tym klubie będzie już inne
– napisał.
Wzór młodego człowieka
Prezes WKK wspominał, że 20-latek był przykładem pracowitego i zaangażowanego człowieka. Podkreślił, że Lachowicz nie tylko dobrze radził sobie w sporcie, ale również osiągał bardzo dobre wyniki w nauce.
Pamiętam, jak patrząc, z jaką mocą pedałuje ten mały chłopak, bałem się o jego kolana. Jak tylko zaczął się ścigać (a chyba robił to od samego początku), to zawsze był w topce. Równolegle doskonale się uczył i dostał się do najlepszego liceum w Warszawie, do Staszica. Postawił na naukę. Startował, ale nękany kontuzjami, już bez spektakularnych sukcesów. Był filarem juniorskiej ekipy szosowej. Dostał się na bardzo dobre studia, ale nie rozstawał się z klubem. Prowadził drużynę juniorów młodszych na szosie. A od tego sezonu juniorów. Wzór młodego człowieka, z którego byłem taki dumny
– przekazał.
Komentarze
Pożary zagrażają Tour de France. Organizatorzy czekają z decyzją

Iga Świątek podsumowała porażkę na Wimbledonie. Tak oceniła swój mecz
Marcin Bąk: No kto wygra mecz?

Nie żyje polski skoczek narciarski i trener kadry
Ten kierunek bije rekordy wśród polskich turystów








