loading
Proszę czekać...
Grzegorz Gołębiewski: Konfrontacja z PiS, tu i teraz, taki jest cel opozycji
Opublikowano dnia 04.11.2018 21:30
Wbrew pozorom, Polska wyrwana z porządku pojałtańskiego, współdecydująca o Europie – oczywiście proporcjonalnie do swoich możliwości i znaczenia politycznego – powstrzymuje rozpad „starej” Unii, chroni jej chrześcijańskie korzenie.

screen YouTube

Jest Paweł Kasprzak, który chce zablokować Marsz Niepodległości, jest Walter  Chełstowski, który PiS- u pozbyłby się za wszelką cenę. Jakiekolwiek nie byłyby wyniki ostateczne drugiej tury wyborów (wygrywa je w dużych ośrodkach opozycja), nie można już czekać na kolejne parlamentarne rozdanie, tylko trzeba doprowadzić do konfrontacji. 11 listopada w Warszawie ma być do tego doskonałą okazją. Od kilku dni opinia publiczna w Polsce i zagranicą jest urabiana i to skutecznie, że dojdzie do marszu neofaszystów, „marszu białej rasy” (GW), że PiS poniósł sromotną porażkę nie ogarniając setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Co do ogarniania można się spierać, co obóz władzy miał zrobić, skoro nie zawarto kompromisu z organizatorami marszu. Ale zupełnie w tle są imprezy rocznicowe, organizowane na różnych szczeblach- i z powodzeniem, i z aprobatą społeczną. Jeśli jednak jest tak, że liberalne media w Polsce, tak jak obóz zagranicy, grają na zwarcie za wszelką cenę, opisując wielkie święto jedynie jako pochód faszystów, to niewiele można już w tej narracji zmienić. Jest po prostu na to trochę za późno.  

 

Skandalem natomiast, i to niebywałym jest utożsamianie ubiegłorocznej niewielkiej grupy radykalnych narodowców z kilkudziesięciotysięcznym marszem najzwyklejszych Polaków, którzy są dumni z własnego kraju. Wszystko to zakrawa na obłęd, ale obłędem nie jest. Konfrontacja, jakakolwiek, choćby na niewielką skalę da paliwo do histerii na skalę światową. I prawdę mówiąc, cokolwiek się nie zdarzy lub zdarzy 11 listopada, ta histeria i tak będzie. Bo celem strategicznym części elit zachodnich i opozycji w kraju jest doprowadzenie do chaosu, który zaowocuje gwałtownym spadkiem poparcia dla PiS, albo wręcz do upadku rządu. To jest trudne zadanie dla służb, policji, w ogóle dla polskiego państwa, ale trzeba tę histerię i próbę konfrontacji z Polską, a nie z PiS, przyjąć jak najspokojniej, bez emocji. Także wtedy, gdy na przykład Agnieszka Holland mówi o Kacprze Płażyńskim i Małgorzacie Wassermann „smoleńskie dzieci”. W tym tygodniu czeka nas agresja medialna i polityczna na niespotykaną skalę i ze strony polityków opozycji, i ze strony ich mediów. Skoro nie można liczyć za bardzo na wajchę starych służb, to trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Pytanie, czy to mogą robić Polacy…                        

 

Owszem, wyobcowani Polacy jak najbardziej. Tacy już są w naszym kraju, od codziennej Polski zupełnie odseparowani, a być może tylko postrzegający swoją ojczyznę jako niezdolną do samodzielnego bytu. Gdzieś z tyłu ich głów jest przemożna chęć życia w państwie bez właściwości, bez narodu, bez historii, bez godności, bez własnej polityki. W ślad za tym idą oczywiście ich zagrożone interesy, utracona władza i przywileje, na co ze zgrozą patrzy Zachód, który nie o taką Polskę walczył. Jeśli przed 11 Listopada cała narracja opozycji sprowadza się do obrzydzenia Święta Niepodległości, ataku na polski rząd i polskiego prezydenta, jeśli ta opozycja wysyła na cały świat przekaz, że setna rocznica odzyskania przez nasze państwo niepodległości, to będzie faszystowski marsz, tolerowany lub wspierany przez rząd, jeśli były minister Sikorski opowiada  z szyderstwem niemieckim mediom o naszych nacjonalistycznych ministrach, to przecież za mało jest powiedzieć, że maski opadły.   

 

Prawdę mówiąc, ze zgrozą trzeba przyznać, że ta obrzydliwa narracja o nacjonalistach i faszystach niszczących demokrację w Polsce, znakomicie się sprzedaje wszędzie tam na Zachodzie, gdzie od dawna się oczekuje, że Polska zostanie z powrotem „doprowadzona” do porządku pojałtańskiego, z którego -  co widać wyraźnie – pragnie się wyrwać. Martin Schulz swego czasu powiedział, że nawet siłą. W Rosji, z nieco innych powodów, takie oczekiwanie jest także jak najbardziej obecne i ludzie Putina w tej sprawie nie śpią. Nie ma zgody, ani Berlina ani Moskwy, na inną Polskę, niż ta, którą budowały po 1989 roku elity III RP – słabą, dyspozycyjną, rozkradaną z majątku, wydającą jedynie komunikaty „pisane” za granicą lub przez posłuszne jej krajowe elity. A wszystko to pod pozorem europejskości, jednej europejskiej rodziny i czerpania pełnymi garściami z zachodnich standardów. Problem w tym, że Polacy te standardy, których nam kiedyś brakowało, które nadawały nam ów wymarzony zachodni sznyt, już przyjęli. To Polska przypomina dziś bardziej Zachód – ten z końca XX wieku, z jego mieszanką otwartości i tradycji, ścierania się kultur, ale w obrębie zachodniej cywilizacji. Dziś Zachód jest tyglem, bardzo bogatym tyglem, stojącym na rozdrożu, z którego jak najwięcej chcieliby wyciągnąć przed jego upadkiem najwięksi gracze. Dziś Unia Europejska w niczym już nie przypomina tej, choćby, sprzed dekady.  

 

Wbrew pozorom, Polska wyrwana z porządku pojałtańskiego, współdecydująca o Europie – oczywiście proporcjonalnie do swoich możliwości i znaczenia politycznego – powstrzymuje rozpad „starej” Unii, chroni jej chrześcijańskie korzenie. Wprowadza równowagę i hamuje zapędy do dominacji niemieckiej na kontynencie lub wręcz utworzenia rosyjsko - niemieckiego duopolu, oczywiście z wierną Francją u boku. I nie ma to nic wspólnego z antyniemiecką fobią. Takie są realia twardej polityki. Z Niemcami trzeba rozmawiać, negocjować, współpracować, zawierać alianse, kiedy jest to korzystne dla Polski. Można narzekać na ten rząd, można wskazywać na jego błędy, ale z pewnością to jest rząd, który wystąpił przeciwko wizji Polski wtopionej do granic absurdu w wymarzony Zachód, tak bardzo, że polskość w tej niezdefiniowanej jeszcze, nowej Europie, polskość może rzeczywiście oznaczać już tylko nienormalność.      

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Resortowy
Renegat

Resortowy Renegat: Stefan W. miał siedzieć dłużej…
W niedzielny wieczór zdarzyła się rzecz potworna, podczas trwającego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na oczach setek widzów, a przed telewizorami o niebo więcej, został zamordowany prezydent miasta Gdańsk Paweł Adamowicz.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Pocztówka z Pekinu
Obok salonu „Aston Martin” bogaty Chińczyk może też nabyć najnowszy model „Masserati” lub banalnego „Ferrari”. Pekin pyszni się swoim bogactwem, niczym Moskwa. Tyle, że jeszcze bardziej. Jeżeli bogaty obywatel ChRL ma umuzykalnione dziecko i chce inwestować w jego karierę to, proszę bardzo, firmowy sklep „Steinwaya” tylko czeka. Dla żony owego Chińczyka natomiast podwoje otworzył „Tiffany” i, tuż obok, „Cartier”. Są też ekskluzywne butiki „Luis Vuitton” czy „Chanel” i „Dior”. Co prawda mieszkańcy Pekinu ponoć nie noszą markowych ciuchów, tylko własne wyroby, ale jeśli nawet tylko kilka procent z 22 milionów obywateli stolicy Chin Ludowych (dane sprzed ... 3 lat) snobuje się na zachodnią modłę, to te sklepy będą mieć obroty do końca świata i jeden dzień dłużej.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy prezydenci miast powinni mieć ochronę?
To pytanie w oczywisty sposób pojawiło się w debacie publicznej po zabójstwie Pawła Adamowicza.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.