loading
Proszę czekać...
Wolska, Biniecki: Czy rząd RP w końcu dogada się z Polonią w kwestii obrony dobrego imienia Polski?!
Opublikowano dnia 28.02.2018 12:02
Legendarny działacz podziemnej Solidarności Władysław Frasyniuk powiedział “Gazecie Wyborczej" o zwycięstwie lewicy laickiej nad komunistami w 1989 roku: „To myśmy ich, k**wa, po-ko-na-li!” Tę wypowiedź znakomicie i celnie zripostował Włodzimierz Czarzasty z SLD: "Drogi Władysławie Frasyniuku! Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k.…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 r. do-ga-da-li. Cytując tę polemikę trudno było uniknąć kwiecistego języka, jednak to właśnie ów język dobrze obrazuje z jaką klasą polityczną mamy w Polsce do czynienia po 1989 roku.

screen YouTube
III Rzeczpospolita a Polonia

Owo "dogadanie się" tzw. konstruktywnej opozycji z komunistami przy Okrągłym Stole skutkowało między innymi niedopuszczeniem do władzy w Polsce reprezentacji środowisk patriotycznych i niepodległościowych. 

Długo i naiwnie Polonia na całym świecie oczekiwała otwarcia i działań kolejnych rządów III RP, w celu inkorporacji Polonii w proces zmian struktury politycznej i społecznej III Rzeczpospolitej, tak jak to miało miejsce u zarania II Rzeczpospolitej. W roku czekającej nas 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości trudno przemilczeć fakt, że trzon polityczny, odrodzonej po 123 latach niewoli, II Rzeczpospolitej rekrutował się w istotnej mierze spośród polskiej emigracji, począwszy od wielkiego Jana Ignacego Paderewskiego.
T
ymczasem, po 1989 roku to Polacy żyjący na emigracji jako pierwsi zostali odepchnięci od udziału w polskim życiu społecznym i politycznym z jednym zastrzeżeniem: pieniądze od rodaków spoza kraju powinny nadal płynąć ciepłym strumieniem do Polski. Gwoli wyjaśnienia: według danych Banku Światowego z 2015 roku, Polonia amerykańska co roku wysyła do Polski przeszło 900 milionów dolarów; w 2015 roku Polskie Radio podało, że Polacy z Wielkiej Brytanii każdego roku transferują do kraju ok. 3 mld funtów.

Po drugiej wojnie światowej Polonia amerykańska, podobnie jak brytyjska przejęła na siebie obowiązek walki o reprezentowanie prawdy historycznej i przechowania polskiej tożsamości narodowej. Celnie wyraził to Kazimierz Łukomski – wiceprezes KPA w słowach:” Naszym wspólnym obowiązkiem jest: reprezentować wobec świata rzeczywiste interesy i aspiracje narodu polskiego oraz informować o rozwoju sytuacji w Polsce i jej dążeniach, potrzebach i prawach.” Nic dziwnego, że za to właśnie Polonia, tak na kontynencie, jak i za Oceanem była inwigilowana i rozbijana przez wrogów Polski i proces ten bynajmniej nie zatrzymał się w 1989 roku. Doktryna wszystkich służb PRL, a zwłaszcza ich ostatniego szefa gen. Kiszczaka zakładała dezintegrację polonijnych organizacji poprzez wprowadzanie do nich agentów wpływu. 

Mimo, że PRL u nie ma już od blisko 30 lat, jednak wiele z osób, "zadaniowanych" do niszczenia emigracji nadal bryluje na rautach w polskich placówkach dyplomatycznych, paradach i uroczystościach religijnych. Do dziś kuleje proces odkłamywania historii emigracji w oparciu o archiwalne zbiory IPN, w tym tzw. zbiór zastrzeżony. Odnosi się wrażenie, że historycy koncentrują się chętnie na pierwszych latach powojennych, ale jak ognia unikają np. okresu lat 80 tych, przecież kluczowych także dla naszej współczesności i budowania wielu karier, także na emigracji.  

Doskonałą ilustracją procesu odsunięcia Polonii (emigracji) od wpływu na rozwój suwerennej Polski była pewna dyplomatyczna podróż. Na początku 1990 roku, ówczesny - pierwszy, jak to podkreślano po 1945 roku -  niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki, podczas wizyty Londynie nie spotkał się z prezydentem RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim, bo uznał, że spotkanie byłoby „poniżające wobec prezydenta Jaruzelskiego, swojego rządu i państwa”. Dokument, będący zapisem tej dyplomatycznej hańby, dopiero po latach ujawnił dyrektor Wojskowego Biura Historycznego MON, dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Podczas spotkania z Polonią, premierowi Mazowieckiemu zadano pytanie: „Dlaczego w jego rządzie są nadal komuniści, a prezydentem jest W. Jaruzelski”. Premier odpowiedział: „dzięki tym ludziom doszło do przemian w Polsce, a ja jestem premierem”.

Miarą kompromitacji owego pierwszego, niekomunistycznego premiera i jego otoczenia, a zwłaszcza tzw. doradców, jest „Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” z 17.06.1991. Strona polska, chcąc za wszelką cenę, normalizacji stosunków z jednoczącymi się Niemcami, mimo pierwotnego zamiaru, odstąpiła od domagania się odszkodowań i zwrotu mienia polskich organizacji, skonfiskowanego na mocy tzw. dekretu Göringa. 

Dziś, kiedy kwestia reparacji powraca, władze niemieckie mówią wprost: "z naszego punktu widzenia traktat z 1991 roku zamknął ten temat ostatecznie." 

Gdy udostępniono kopię wynegocjowanego porozumienia, specjalistom od prawa międzynarodowego w Stanach Zjednoczonych z prof. Lenczowskim na czele, zadali oni tylko jedno pytanie: "Jacy agenci przygotowali ten dokument, skoro nie pada tam ani słowo o odszkodowaniu dla Polski za straty wojenne, ani o odszkodowaniu dla polskich ofiar, ani o kwestii restytucji mienia polskiego zagrabionego na terenie III Rzeszy”.

Dziś wiemy więcej o PRL-owskich uwikłaniach nie tylko szefa MSZ u w rządzie Mazowieckiego, ale i dwóch czołowych doradców do spraw niemieckich. Dostęp do MSZ-owskiego archiwum i protokołów z negocjacji prowadzonych tuż po 1989 r. ze stroną niemiecką mógłby tylko dopełnić ten obraz. 29 lat po rozmowach okrągłego stołu w Stanach Zjednoczonych konsulowie do spraw Polonii ciągle muszą być oddelegowani z Polski. To tak jakby w armii do obsługi specjalistycznej armaty zatrudnić płetwonurka. Dla porównania ambasadorem Izraela w USA jest Amerykanin żydowskiego pochodzenia i w Izraelu nikomu to nie przeszkadza, bowiem Ron Dermer wychowany na Florydzie i wykształcony w najlepszych amerykańskich uniwersytetach mówi i zachowuje się jak Amerykanin. Posiada wielu kolegów ze studiów co jest ogromnym kapitałem społecznym. Znamienne, że tzw. elity opozycyjne tworząc zręby polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku, jak ognia bały się skorzystać z doświadczeń i rady polskiej emigracji niepodległościowej, tak na kontynencie jak i w Ameryce, natomiast bez oporu angażowały do tego byłych funkcjonariuszy aparatu komunistycznego i ich potomków. Niestety, model ten, z uporem godnym lepszej sprawy, praktykowany jest do dziś.

Finansowanie polonijnych organizacji i projektów

Szybko przystąpiono do budowania narzędzi, przez które można było „komunikować z Polonią i Polakami na Wschodzie”. Powołano więc: Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" organizację pozarządową utworzoną w lutym 1990 roku z inicjatywy marszałka Senatu RP pierwszej kadencji prof. Andrzeja Stelmachowskiego, a potem wiele innych. Kulisy tego procesu ujawnił były dyplomata Krzysztof Baliński w słynnej już książce "MSZ polski czy antypolski", podając liczne przykłady lokowania w organizacjach i fundacjach działających w Polsce agentury, uzupełnianej krewnymi i znajomymi warszawskiego salonu. Stworzono szczelny system finansowania, dbający o spolegliwość Polonii wobec okrągłostołowego establishmentu., który funkcjonuje do dziś i ma się dobrze. 

Paradoksalnie, efekt działań tych idących już w dziesiątki organizacji i fundacji jest taki, że im więcej środków przyznawanych Polonii, tym mniejsze jej zaangażowanie w obronę dobrego imienia Polski. Minister Kiszczak zapewne chichocze zza grobu, bo wypełnia się jego słynna doktryna. 

I tak, flagowe polonijne projekty w Ameryce i w Europie milczą w momencie, gdy polska racja stanu potrzebuje ich wsparcia. Przypomnijmy jak „pięknie zaprezentowała” się polonijna szkoła liderów na spotkaniu z nowo wybranym Prezydentem Dudą w ambasadzie w Waszyngtonie. Pod wodzą ambasadora Schnepfa, młodzi polonusi ochoczo bombardowali pytaniami Prezydenta dobrej zmiany.  14 października 2016 roku w Konsulacie RP w Kolonii, szef tamtejszej polonijnej rady konsultacyjnej - fasadowego gremium powołanego jeszcze za rządów PO-PSL -  dziennikarz Bartosz Dudek w obecności senator RP Janiny Sagatowskiej oświadczył, że "od czasu zmiany rządu Polacy w RFN muszą się wstydzić za swój kraj". 

Na sali wypełnionej po brzegi polonijnymi prominentami odezwał się tylko jeden głos protestu, który zresztą panowie prezesi potraktowali ostentacyjnym buczeniem. Ów, tak głośno wyrażany "wstyd za Polskę dobrej zmiany" nie przeszkadza jednak tym samym polonijnym działaczom ubiegać się o kolejne granty i dotacje.

Dochodzi już do takiej schizofrenii, że Polacy, którzy nie otrzymują żadnych finansów z Warszawy, spontanicznie organizują wsparcia dla premiera Morawieckiego i polityki polskiego rządu, a ci którzy od lat doją polskiego podatnika, pod płaszczykiem aktywnej polonijnej aktywności, honorują nagrodami Panów Tusków i Owsiaków. 

Czy rzeczywiście z Warszawy nie widać tej patologii i pilnej potrzeby ewaluacji systemu, który generuje tego rodzaju sytuacje?
Jak naprawić ten bałagan?

Po płomiennych apelach marszałka Senatu Karczewskiego i ministra MSZ Dziedziczaka do Polonii: „o reagowanie na przejawy antypolonizmu" należy jednak zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:
1.Reagowanie na przejawy antypolonizmu musi mieć miejsce przede wszystkim w krajach, gdzie do takich aktów dochodzi. (oficjalne protesty, żądanie sprostowania, personalne kontakty z zagranicznymi mediami itp.)  
2. Polonia może się w to angażować, co zresztą czyni od lat, ale trzeba mieć świadomość, że po drugiej stronie barykady mamy do czynienia z profesjonalnymi mediami o globalnym zasięgu, fachowymi produkcjami medialnymi i wpływowymi fundacjami. 
3.Autorzy antypolonizmu, w przeciwieństwie do społeczności polskiej, mają zwykle doskonale zorganizowane finansowanie od swoich rządów, jak również granty rozmaitych fundacji i prywatne donacje.
4. Niestety, w antypolonizm od lat wpisują się także niektóre tzw. polonijne media, otrzymujące granty z polskiego Senatu oraz niektóre polskie instytucje funkcjonujące za pieniądze polskiego podatnika. Istotne jest to, aby pieniądze polskiego narodu służyły obronie dobrego imienia Polski, a nie wspierały antypolonizm!!! 
Ponadto w kraju mamy zastępy „usłużnych”, "pożytecznych" i „progresywnych” umiejętnie finansowanych z polskich dotacji, innych źródeł i stronę niemiecką, która w ten sposób przez lat wychowała sobie w Polsce opiniotwórcze lobby przychylne polityce prowadzonej przez Berlin. Nie jest przypadkiem, że realizowany do miesięcy scenariusz "ulica lub zagranica", opiera się głównie na cichym wsparciu nie tylko niemieckich mediów, ale i władz RFN, czego koronnym dowodem była niedawna wypowiedź niemieckiej minister obrony w Telewizji ZDF o "potrzebie wspierania ruchu oporu w Polsce".  
5.Istotne jest więc jak najszybsze nakreślenie jednoznacznego i proaktywnego kierunku współpracy, wskazanie skutecznych narzędzi do realizacji polityki historycznej oraz dobór efektywnych polityków w Warszawie i równie efektywnych działaczy polonijnych w państwach mających strategiczne dla Polski znaczenie. Czas na zerwanie z polityką „miernych, ale wiernych” i unikaniem odpowiedzialności za podejmowane decyzje. 

Konkluzja:

Pragniemy przypomnieć przedstawiany przez nas w 2016 roku projekt. Powołajmy, tak jak Węgrzy w USA, rządową fundację, która byłaby wsparciem dla budowania propolskiego lobby. Zatrudnijmy najlepszych fachowców z USA, Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii i z Polski. Niech będzie to „Polska Team”, zespół profesjonalistów komunikujących się po polsku, ale także po angielsku, francusku czy niemiecku, którzy potrafiliby stworzyć sieć zintegrowanych polonijnych organizacji. Potem adoptujmy te rozwiązania w innych krajach. Dokonując tej inwestycji moglibyśmy na dekady przywrócić dawne znaczenie propolskiego lobbingu w USA i innych krajach, a co dalej za tym idzie przyciągnąć do Polski inwestycje, finanse Polonii i innych krajów, tak jak zrobili to Irlandczycy, a także inne nacje. 

Odsyłamy Państwa do naszej prezentacji na stronie Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych http://niss.org.pl/jak-stworzyc-propolski-lobbing-w-ameryce/.

Ważne, by sobie uświadomić, iż dla propolskiego lobbingu w strategicznych dla Polski krajach, nie wystarcza już weekendowy wolontariat, czy pospolite ruszenie Polonii. Trzeba konsekwentnie profesjonalizować społeczność polską i przyciągnąć jej intelektualne zaplecze, bo tylko tak urzeczywistni się postulat ochrony dobrego imienia Polski za granicą. 

Za podsumowanie niech posłużą efekty badań prowadzonych na Uniwersytecie Kansas. Wynika z nich, że ”1 dolar zainwestowany w lobbing przynosi $220 zysku. (źródło: Raquel Alexander, Susan Scholz and Stephen Mazza “Measuring Rates of Return for Lobbying Expenditures: An Empirical Analysis under the American Jobs Creation Act”).

Agnieszka Wolska (Niemcy), agnieszka.wolska@gmx.de
Waldemar Biniecki (USA), biniecki@gmail.com
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Wiadomo było, że Niemcy nie zostawią ECS "na pastwę polskiego reżimu"
Wiadomo było, że Niemcy, w szczególności niemieckie media, nie zostawią tego tzw. Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku na pastwę polskiego reżymu. Co prawda sądziłem, że ich kuratela nad tą placówką będzie się przejawiać jakoś bardziej aktywnie w ich mediach, ale widocznie tyle się ostatnio dzieje, że nie bardzo było miejsce i czas. Jednak widać nie zapomnieli o swoich podopiecznych i powoli odrabiają zaniedbania. Tak sądzę, gdyż zwykle pierwsza tego rodzaju jaskółka pojawia się w tej właśnie państwowej szczekaczce, a potem leci to już prawem serii we wszystkich innych mediach. W każdym razie wszystko to przewidywalne jest do bólu.
avatar
Barbara
Piela

[video] Nowe Plastusie Barbary Pieli: "Naftaliniak". W jednej z ról... Barbara Piela!:)
Nowa animacja Barbary Pieli
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Wystąpienie Putina – od militaryzmu do narodowego socjalizmu.
Władimir Władimirowicz, już po raz 15-ty, wystąpił dzisiaj z przesłaniem do narody rosyjskiego, przemawiając przed Zgromadzeniem Federalnym. W tym roku jego wystąpienie było mniej technicznie zaawansowane niźli w ubiegłym, kiedy zgromadzeni rosyjscy notable mogli oglądać animacje ukazujące to w jaki sposób rosyjskie rakiety dosięgają Florydy. Teraz tego nie było. Oczywiście na dwóch wielkich ekranach wyświetlano różne wykresy i zdjęcia, ale nie było animacji, filmów, technicznego show. Mimo, że rosyjski prezydent sporo mówił o konieczności wkroczenia rosyjskiej gospodarki w rewolucję przemysłową, kładł nacisk na rozwój rosyjskiej nauki, badań kosmicznych, sztucznej inteligencji, najbardziej zaawansowanych technologii, to samo wystąpienie, patrząc na to z tego punktu widzenia było dość staroświeckie. Tylko on, publiczność i od czasu do czasu wyświetlane przezrocza.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.