loading
Proszę czekać...
Konserwatywna rewolucja w instytutach badawczych. Solidarność: to ryzykowne dla pracowników
Opublikowano dnia 06.10.2017 10:14
Planujemy rewolucję w funkcjonowaniu instytutów badawczych. Ale będzie to rewolucja konserwatywna – mówią przedstawiciele resortu rozwoju. W opinii Solidarności, zmiany są nieprzemyślane, ryzykowne dla pracowników, a opieracie ich na wzorze niemieckim nie przystaje do polskich warunków.

Pixabay.com/CC0
Głównym założeniem proponowanych zmian ma być zbliżenie instytutów badawczych do potrzeb gospodarki. Planuje się powołanie „Centrum Badawczego Łukasiewicz”, które ma być koordynatorem działań naukowo-badawczych. Jak podkreślali w RDS przedstawiciele resortu rozwoju, ważne jest, by plany badawcze mogły być przez wiele lat i miały zapewnione finansowanie. Centrum na bieżąco ma kierować prezes powoływany na 4-letnią kadencję przez ministra nauki.

Instytuty będą miały własną osobowość prawną i w dużym stopniu będą prowadzić działalność komercyjną. 1/3 ich środków ma pochodzić z dotacji, 1/3 z grantów, 1/3 ze współpracy z przemysłem. Nadal będą jednostkami naukowymi, prowadzącymi badania na poziomie podstawowym i nauk stosowanych.

Pracownicy instytutów mają mieć status badacza ze wszystkimi związanymi z tym uprawnieniami. Będę mieli obowiązek publikacji, ale ważniejsze będzie prowadzenie prac badawczych.

Tematem dyskusyjnym pozostaje finansowanie instytutów pozostających poza centrum Łukasiewicza. Decyzję w tej sprawie podejmą ministrowie rozwoju i nauki. Natomiast wiadomo, że środki budżetowe na naukę mają w przyszłym roku wzrosnąć o 1 mld zł.

Wzorem do zmian w funkcjonowaniu instytutów badawczych jest niemieckie Towarzystwo Fraunhofera Wspierania Badań Stosowanych.

Jest to największa w Europie, działająca od 1949 r., organizacja zajmująca się badaniami stosowanymi i ich wdrożeniami w przemyśle.

Kazimierz Siciński z NSZZ „Solidarność” mówił na posiedzeniu zespołu, że nie wiadomo, czym dokładnie Centrum miałoby się zajmować. Za niebezpieczną uznał koncepcję powstania „megainstytutu”, który wchłaniałby kolejne  instytuty, zamiast utworzenia sieci niezależnych podmiotów.

Wyraził wątpliwość, czy faktycznie nikt z pracowników nie utraci pracy z powodu zmian. Już teraz zwalniani są bowiem dyrektorzy instytutów, a na ich miejsce powoływani zastępcy.  
W imieniu NSZZ „Solidarność”, głos zabierał również prof. Tadeusz Kulik, który projektowane zmiany nazwał rewolucją, której dokonują ludzie spoza branży, nie czujący potrzeb nauk ścisłych i środowiska inżynierskiego.

„Zasadne byłoby powołanie instytutu stanowiącego swoistą „nakładkę”,  ułatwiającą współpracę polskich instytutów z zagranicą. Tymczasem proponuje się rozwiązanie, które nie występuje nigdzie za granicą. Jest to pomysł teoretyków, nie praktyków” - mówił prof. Kulik.  

W jego opinii, młodzi, udolni absolwenci uczelni technicznych, nie pójdą pracować do instytutów funkcjonujących w nowej strukturze, bo będą czuli się niepewnie. Wybiorą raczej wyjazd za granicę.

„Czy choć jeden naukowiec popiera te zmiany?” - pytał ekspert Solidarności.
I dodawał, że „rozbić można wszystko, ale nie da się już tego już odtworzyć”.
Krytykował również wzorowanie się na Niemcach, którzy finansuję badania na zupełnie innym, znacznie wyższym, poziomie. Ich rozwiązania nie przystają zatem do polskiej rzeczywistości.

Anna Grabowska

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Maciej
Michalski

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Michalskiego: "Biedroń"
Ten i więcej rysunków w najnowszym "Tygodniku Solidarność" dostępnym również w aplikacji mobilnej.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Odszedł Boży Jerzyk
Z odejściem Jerzego Bożyka podwawelski gród zubożał artystycznie i patriotycznie.
avatar
prof. Romuald
Szeremietiew

Prof. Romuald Szeremietiew: Błyskanie kłami
MON niedawno ogłosił zamiar kupna dwu baterii rakiet OPL „Patriot”, a teraz zamierza kupić dywizjon (20 wyrzutni) rakiet HIMARS. Te wyrzutnie rakietowe służą do wsparcia ogniowego wojsk lądowych poprzez wykonywanie głębokich uderzeń ogniowych. System Himars wykorzystuje w tym celu amunicję rakietową precyzyjnego rażenia, naprowadzaną za pomocą systemów nawigacji inercyjnej i satelitarnej. Środki ogniowe przeznaczone są do wykonywania zadań ogniowych w obszarze działań taktycznych, tj. do 70 km, oraz w obszarze działań operacyjnych na odległościach do 300 km. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że pocisk rakietowy nie trafi do celu, jeśli nie ma precyzyjnego naprowadzania. Należy rakietom zapewnić warunki, aby trafiały w cele.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.