[Tylko u nas] Jakub Pacan: Przejąć kontrolę nad agendą kampanii
![[Tylko u nas] Jakub Pacan: Przejąć kontrolę nad agendą kampanii](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/2092e5d7-8b65-4893-ac28-1b62db21b6a4/48843.jpg?p=article_hero_mobile)
Kampania prezydenta Andrzeja Dudy nie była do tej pory zła. Ona była dobra na czas Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Taktyka pozytywnych emocji, unikania wchodzenia w drażliwe kwestie i utrzymywania dotychczasowego poparcia wobec agresywnego kandydata PO może już teraz nie wystarczać. Wraz z wejściem do gry Rafała Trzaskowskiego prezydent znowu musi zawalczyć o agendę kampanii.
Dzieje się coś niepokojącego, kampania prezydenta Andrzeja Dudy zaczyna być reaktywna. Widać właśnie pierwsze symptomy tego zjawiska. O ile w kampanii samorządowej to Trzaskowski musiał odpowiadać na ataki sztabu Patryka Jakiego i był zmuszany do reagowania na pomysły PiS, to teraz prezydent i PiS reagują na ataki kandydata PO. Wizyta na budowie przekopu Mierzei Wiślanej jest tego przykładem. Dobrze, że się odbyła, bo padła tam ważna deklaracja wielomiliardowych inwestycji publicznych, lecz była reakcją na zapowiedzi Rafała Trzaskowskiego o rezygnacji z przekopu Mierzei.
Podobnie rzecz się ma z funduszem inwestycji samorządowych, to program rzędu 20 czy 30 mld zł, z której będą korzystać samorządy. Pomysł świetny, ale też jest niejako odpowiedzią na dopieszczanie przez Trzaskowskiego w ostatnich przemowach samorządowców.
Andrzej Duda powinien jak najszybciej przejąć agendę kampanii prezydenckiej. Nie jest dobrze, gdy urzędująca głowa państwa mająca w kolejnych sondażach wysokie poparcie społeczne dopasowuje się do warunków narzuconych przez konkurencję, ponieważ cierpi na tym jego prestiż, a zarządzanie prestiżem jest bardzo ważne z spersonalizowanych wyborach prezydenckich. Z jednej strony Trzaskowskiego nazywa się "dublerem", z drugiej ataków tego "dublera" nie można lekceważyć, choćby były absurdalne i nieprawdziwe, bo okazują się groźne. Tylko przejęcie agendy kampanii, narzucenie swoich bezpiecznych tematów, poruszanie się w obszarach gdzie odniosło się sukces oddala groźbę tłumaczenia że nie jest się wielbłądem i doraźnego gaszenia pożarów, z których procentów nie przybywa.
Z kolei nie jest też tak, że kampania prezydenta Andrzeja Dudy była do tej pory zła. Ona była dobra na tamten etap, na etap Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Prezydent mając tak dużą przewagę nad konkurentami poszedł trochę w taktykę Ronalda Reagana z 1984 roku, czyli w kampanię pozytywnych emocji i utrzymania dotychczasowego poparcia. Polega ona na unikaniu wchodzenia w drażliwe kwestie polityczne, bo w takim sporze zawsze można stracić, i na podkreślaniu narodowej więzi, wspólnoty, uczestnictwie w uroczystościach patriotycznych, czytaniu polskich klasyków z Pierwszą Damą. Przywiązanie do ojczyzny, Kościoła, narodu i tradycyjnych wartości jest bliskie większości Polaków. Strategia dowiezienia wysokich słupków sondażowych do dnia wyborów była też bliska Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, gdy ubiegał się o reelekcję w 2000 roku. Urzędujący prezydent bardziej wtedy o sobie przypominał niż walczył o poparcie, jego apele były nieagresywne w formie i treści. Taka strategia jest skuteczna, kiedy prezydent ma sporą przewagę nad konkurencją. Ona nie jest oznaką słabości, ale właśnie siły. W sytuacji jednak, gdy Andrzej Duda wygrywa w drugiej turze o włos z przedstawicielem opozycji ten przekaz jest bardzo ryzykowny.
Owszem do samych sondaży też należy podchodzić z dystansem. Nie mniej ostatnie badanie dla "Super Expressu" dające w drugiej turze 51,32 proc. dla Andrzeja Dudy i 48,68 proc. dla Rafała Trzaskowskiego to już dzwonek alarmowy. Wyborcom anty-PiS o wiele łatwiej deklarować swoją złość i niezadowolenie w sondażach niż faktycznie w drugiej turze podjąć wysiłek pójścia do urny wyborczej i zagłosowania trochę wbrew sobie, bo druga tura, o której tak wszyscy mówią po stronie opozycyjnej jest głosowaniem zastępczym na zasadzie "mniejszego zła". Każdy wyborca czy to PSL czy Lewicy, a nawet Konfederacji stojąc nad urną będzie miał świadomość, że oddając głos na Rafała Trzaskowskiego głosuje na "mniejsze zło" i mimo wszystko osłabia własną partię oraz wzmacnia konkurencję, z którą tak naprawdę wcale mu nie po drodze. Co może łączyć wyborców Konfederacji, PSL-u, a nawet Szymona Hołowni z Rafałem Trzaskowskim? Takie dywagacje pojawiające się w głowie przed pójściem do lokalu wyborczego działa destabilizująco.
Sondaż dla "Super Expressu" pokazuje jeszcze inny niebezpieczny trend. W perspektywie długoterminowej strategia polegająca na aktywizowaniu twardego elektoratu z wyborów na wybory będzie w PiS coraz trudniejsza. Te segmenty wiernych wyborców, na które partia postawiła nie są rozwojowe, one się nie poszerzają, jak mówił kiedyś w rozmowie z "Tygodnikiem Solidarność" prof. Rafał Chwedoruk. Za chwilę największym wyzwaniem dla partii może się okazać demografia, a nie Platforma Obywatelska. Trzaskowski jest kandydatem pewnego stylu życia. Dla wielu młodych ludzi nie przywiązanych do tradycyjnych wartości jest modny, nowoczesny i może stanowić inspirację dla młodych aspirujących do miana elity. Tak, to nie żart. I wcale nie chodzi o te 14 proc. wielkomiejskiego liberalnego elektoratu pijącego sojowe latte. W dobie globalizacji i internetu model pewnego awansu społecznego jest taki sam nie tylko w metropoliach, ale w każdym mieście powiatowym.
PiS musi się zmierzyć z tym wyzwaniem, inaczej sejmowa większość i własny prezydent będą coraz trudniejsze do uzyskania.
Podobnie rzecz się ma z funduszem inwestycji samorządowych, to program rzędu 20 czy 30 mld zł, z której będą korzystać samorządy. Pomysł świetny, ale też jest niejako odpowiedzią na dopieszczanie przez Trzaskowskiego w ostatnich przemowach samorządowców.
Andrzej Duda powinien jak najszybciej przejąć agendę kampanii prezydenckiej. Nie jest dobrze, gdy urzędująca głowa państwa mająca w kolejnych sondażach wysokie poparcie społeczne dopasowuje się do warunków narzuconych przez konkurencję, ponieważ cierpi na tym jego prestiż, a zarządzanie prestiżem jest bardzo ważne z spersonalizowanych wyborach prezydenckich. Z jednej strony Trzaskowskiego nazywa się "dublerem", z drugiej ataków tego "dublera" nie można lekceważyć, choćby były absurdalne i nieprawdziwe, bo okazują się groźne. Tylko przejęcie agendy kampanii, narzucenie swoich bezpiecznych tematów, poruszanie się w obszarach gdzie odniosło się sukces oddala groźbę tłumaczenia że nie jest się wielbłądem i doraźnego gaszenia pożarów, z których procentów nie przybywa.
Z kolei nie jest też tak, że kampania prezydenta Andrzeja Dudy była do tej pory zła. Ona była dobra na tamten etap, na etap Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Prezydent mając tak dużą przewagę nad konkurentami poszedł trochę w taktykę Ronalda Reagana z 1984 roku, czyli w kampanię pozytywnych emocji i utrzymania dotychczasowego poparcia. Polega ona na unikaniu wchodzenia w drażliwe kwestie polityczne, bo w takim sporze zawsze można stracić, i na podkreślaniu narodowej więzi, wspólnoty, uczestnictwie w uroczystościach patriotycznych, czytaniu polskich klasyków z Pierwszą Damą. Przywiązanie do ojczyzny, Kościoła, narodu i tradycyjnych wartości jest bliskie większości Polaków. Strategia dowiezienia wysokich słupków sondażowych do dnia wyborów była też bliska Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, gdy ubiegał się o reelekcję w 2000 roku. Urzędujący prezydent bardziej wtedy o sobie przypominał niż walczył o poparcie, jego apele były nieagresywne w formie i treści. Taka strategia jest skuteczna, kiedy prezydent ma sporą przewagę nad konkurencją. Ona nie jest oznaką słabości, ale właśnie siły. W sytuacji jednak, gdy Andrzej Duda wygrywa w drugiej turze o włos z przedstawicielem opozycji ten przekaz jest bardzo ryzykowny.
Owszem do samych sondaży też należy podchodzić z dystansem. Nie mniej ostatnie badanie dla "Super Expressu" dające w drugiej turze 51,32 proc. dla Andrzeja Dudy i 48,68 proc. dla Rafała Trzaskowskiego to już dzwonek alarmowy. Wyborcom anty-PiS o wiele łatwiej deklarować swoją złość i niezadowolenie w sondażach niż faktycznie w drugiej turze podjąć wysiłek pójścia do urny wyborczej i zagłosowania trochę wbrew sobie, bo druga tura, o której tak wszyscy mówią po stronie opozycyjnej jest głosowaniem zastępczym na zasadzie "mniejszego zła". Każdy wyborca czy to PSL czy Lewicy, a nawet Konfederacji stojąc nad urną będzie miał świadomość, że oddając głos na Rafała Trzaskowskiego głosuje na "mniejsze zło" i mimo wszystko osłabia własną partię oraz wzmacnia konkurencję, z którą tak naprawdę wcale mu nie po drodze. Co może łączyć wyborców Konfederacji, PSL-u, a nawet Szymona Hołowni z Rafałem Trzaskowskim? Takie dywagacje pojawiające się w głowie przed pójściem do lokalu wyborczego działa destabilizująco.
Sondaż dla "Super Expressu" pokazuje jeszcze inny niebezpieczny trend. W perspektywie długoterminowej strategia polegająca na aktywizowaniu twardego elektoratu z wyborów na wybory będzie w PiS coraz trudniejsza. Te segmenty wiernych wyborców, na które partia postawiła nie są rozwojowe, one się nie poszerzają, jak mówił kiedyś w rozmowie z "Tygodnikiem Solidarność" prof. Rafał Chwedoruk. Za chwilę największym wyzwaniem dla partii może się okazać demografia, a nie Platforma Obywatelska. Trzaskowski jest kandydatem pewnego stylu życia. Dla wielu młodych ludzi nie przywiązanych do tradycyjnych wartości jest modny, nowoczesny i może stanowić inspirację dla młodych aspirujących do miana elity. Tak, to nie żart. I wcale nie chodzi o te 14 proc. wielkomiejskiego liberalnego elektoratu pijącego sojowe latte. W dobie globalizacji i internetu model pewnego awansu społecznego jest taki sam nie tylko w metropoliach, ale w każdym mieście powiatowym.
PiS musi się zmierzyć z tym wyzwaniem, inaczej sejmowa większość i własny prezydent będą coraz trudniejsze do uzyskania.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 31.05.2020 19:20
Komentarze
PiS składa wniosek o wotum nieufności wobec ministra finansów
02.10.2026 10:32
PiS chce dyskusji o dostępie do broni. Przemysław Czarnek zabiera głos
29.09.2026 17:02

Komentarzy: 0
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zabrał głos w sprawie przepisów dotyczących dostępu do broni. Polityk poparł kierunek wskazany przez prezydenta Karola Nawrockiego i zapowiedział szerokie konsultacje dotyczące możliwych zmian.
Czytaj więcej
Prawica w rozsypce
29.09.2026 06:00

Komentarzy: 0
Mam dla Państwa bardzo dużo złych wiadomości. Jest też kilka dobrych, choć na razie niepotwierdzonych. Nie tak dawno zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądać za rok, tuż przed wyborami, nasza scena polityczna. Cóż, przyjemniej myśleć o tym, co może się zdarzyć za kilkanaście miesięcy, niż patrzeć na to, co dzieje się teraz.
Czytaj więcej
Jan Wróbel: Już kochamy polskie sądy
29.09.2026 06:00

Komentarzy: 0
Pamiętam, że kiedy powstawała Polska Fundacja Narodowa, towarzyszył jej medialny hejcik. Hejcik pochodną był hejtu antypisowskiego, jasne. Gdyby PiS w czasach swoich rządów podwoiło obszar rezerwatów przyrody, to przyroda oberwałaby za próbę kolaboracji z pisowskim okupantem. Ale powstanie PFN irytowało również ze względu na ideę założycielską. Budziło oburzenie polskich elit spod znaku „demokratycznej europejskiej Polski”, że jakaś wyspecjalizowana instytucja kształtowała pozytywny wizerunek polskiej marki i gospodarki za granicą. Jak to mówić, i to za granicą, dobrze o Polsce? Żeby jeszcze uwypuklać przy tym ciemne plamy na polskiej historii… Te jakoś budziły w środowiskach anty-PIS-u znacznie większy entuzjazm.
Czytaj więcej
Były polityk Koalicji Obywatelskiej przechodzi do PiS
28.09.2026 15:14

Komentarzy: 0
Prawo i Sprawiedliwość powiększa swój klub w sejmiku województwa świętokrzyskiego. Do PiS dołączył Waldemar Wrona, który w wyborach samorządowych w 2024 roku uzyskał mandat z list Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj więcej

