Rosja bez czołgów jest naga

- Rosyjska parada 9 maja 2026 roku odbyła się bez tradycyjnego pokazu czołgów, co autor interpretuje jako symbol osłabienia potencjału pancernego Federacji Rosyjskiej po wojnie na Ukrainie.
- Artykuł sugeruje, że wieloletnie straty sprzętowe oraz problemy przemysłu zbrojeniowego i gospodarki mogą ograniczać zdolność Rosji do odbudowy armii w tempie pozwalającym na prowadzenie dużych operacji ofensywnych.
- Autor polemizuje z ostrzeżeniami o rychłym ataku Rosji na państwa NATO, wskazując, że brak ciężkiego sprzętu na najważniejszej rosyjskiej defiladzie ma świadczyć o realnym osłabieniu militarnym Kremla.
Być może ślepnę na starość, ale doliczyłem się raptem kilku o urodzie azjatyckiej, a przecież wiemy, że od 2022 roku rekrutowano na wojnę z Kijowem dziesiątki tysięcy mężczyzn z Republiki Tuwy, Buriacji i Kraju Zabajkalskiego, więc ich reprezentanci winni stanowić znaczną część owego pododdziału, nieprawdaż? Oczywiście, najważniejsze rosyjskie święto, czyli rocznica obchodów zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej wymaga właściwej oprawy, w której nie ma miejsca dla niskich, krępych chłopców ze skośnymi oczami, ale zbyt idealnie wyglądająca kolumna weteranów wzbudziła w mej głowie podejrzenie, iż była to zwyczajna mistyfikacja.
Osobiście uważam, że nie wszyscy defilujący walczyli nad Dnieprem, a pokazowe ugrupowanie „zlepiono” z wojaków różnych jednostek, wyłącznie na potrzeby wykonania dobrych ujęć przez telewizyjne kamery. Jeśli zadbano o takie szczegóły, jak jednolity wygląd sołdatów-weteranów, to dlaczego nie było ciężkiego sprzętu?
Gdzie są tanki?!
W maju roku 2026 na defiladzie moskiewskiej nie było czołgów – najznamienitszego symbolu potęgi Związku Radzieckiego i Federacji Rosyjskiej. Po raz pierwszy od wielu lat, po bruku Placu Czerwonego z chrzęstem gąsienic nie przetoczyły się wozy T-80U z 4 Gwardyjskiej Kantemirowskiej Dywizji Pancernej oraz T-90 z 2 Gwardyjskiej Tamańskiej Dywizji Zmechanizowanej. Czytelnikom nieco mniej wgłębionym w meandry moskiewskiej wojskowości wyjaśnię, że dla kochających czołgi Rosjan wyglądało to mniej więcej tak, jakby 1 października rektor jakiejś znakomitej uczelni śpiewał „Gaudeamus igitur” występując w pidżamie ozdobionej różowymi słonikami, zamiast przyodziany w purpurową togę z gronostajowym kołnierzem. Należy zdać więc pytanie – jeśli organizatorzy parady tak skrupulatnie dobrali wyglądem weteranów, to dlaczego nie przywieźli kilkudziesięciu czołgów, choćby z tych przebywających obecnie w warsztatach obsługowo-naprawczych? Przecież jeszcze cztery lata temu była to druga armia świata, dysponująca nieograniczonym potencjałem pancernym i strasząca całą ludzkość rozjechaniem na gąsienicach.
O tym, jak ważny jest czołg w kulturze rosyjskiej, niech świadczy fakt, że w maju 2015 roku, zaraz po nałożeniu na Federację Rosyjską międzynarodowych sankcji, będących odpowiedzią na agresję Moskwy wobec Ukrainy, wicepremier Rosji do spraw przemysłu obronnego i kosmicznego – Dmitrij Olegowicz Rogozin – rzekł: „Czołgi nie potrzebują wiz”. Człek ów nie wspomniał o armatach, samolotach czy śmigłowcach, ale groził światu właśnie o czołgami. Już teraz Państwo wiecie, dlaczego ich brak na defiladzie roku 2026 tak bardzo przykul moją uwagę, prawda?
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że reżim Putina zwyczajnie ich nie posiada, a ponadto – borykający się z problemami surowcowymi przemysł – zwyczajnie nie jest w stanie uzupełnić ponoszonych na Ukrainie strat w sprzęcie. Specjalnym optymistą nigdy nie byłem i, ponadto, trudno wnioskować głębiej na podstawie jednej „defiladowej” przesłanki, ale mam nieodparte wrażenie, że obecna Rosja szybko zbliża się potencjałem finansowym do czasów Jelcyna, czyli do połowy lat 90. XX wieku, kiedy nie było pieniędzy nawet na wypłatę emerytur seniorom, co jest znakomitym prognostykiem dla Polski.
Kiedy ten najazd, Panie Premierze?
Zapewne nigdy nie będzie mi dane, ale chciałbym kiedyś – w osobistej rozmowie – zapytać Donalda Tuska, dlaczego wieszczył najazd Moskwy na Warszawę, a perspektywę czasową owej agresji zbrojnej określił jako krótkoterminową, tyczącą raczej miesięcy niż lat? Jeśli ktoś wie, że atak jest kwestią czasu, to osobnik ten winien także posiadać choćby przybliżoną wiedzę o wielkości nacierających sił oraz miejscach, z których one ruszą. Czym i kim Kreml ma zaatakować NATO, skoro nie był w stanie wydzielić kilkudziesięciu czołgów i bojowych wozów piechoty na najważniejszą paradę w roku? Tak, znam teorię miłośników rojów dronów twierdzącą, że teraz one rządzą na polu walki. Wiem także, że wedle tych samych złożeń czołgi odchodzą do lamusa. Problem w tym, że zmierzch tanków przepowiadany jest od początku lat 60. XX wieku, czyli od wprowadzenia na uzbrojenie pierwszych przeciwpancernych pocisków kierowanych, ale one – uparte takie – wciąż przełamują obronę przeciwnika.
Bez czołgu jeszcze długo się nie obejdziemy i wkrótce posiądziemy sztukę mistrzowskiego łączenia uderzeń bezzałogowych środków napadu powietrznego z siłą pancerza, ale podstawowym ogniem wciąż pozostanie ten prowadzony z armaty wozu bojowego. Dlatego jestem w wielkiej rozterce, bowiem z jednej strony widzę poważnie osłabiony potencjał pancerny Putina, a do drugiego ucha dobiegają mnie słowa Tuska o wojnie tuż za progiem. Niestety, ze smutkiem musze przyznać, że premier Polski opowiada jakieś niestworzone banialuki, wyłącznie po to, aby strachem utrzymać władzę, a chyba nie na tym polega rządzenie państwem, nieprawdaż, Panie Premierze?
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 15 maja 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]
Komentarze
Donald Tusk okłamał Polaków ws. Zondacrytpo? Szokujące oświadczenie ABW

Tȟašúŋke Witkó: Bezwartościowi eksperci od Rosji

ABW zatrzymała trzech Polaków. Podejrzani o szpiegostwo
Putin w Pekinie w roli petenta

Manewry nuklearne Rosji. Ekspert: Operacja informacyjno-psychologiczna

