El Mundo: Nowe życie Pablo Gonzaleza w Moskwie. Sekstaśmy, propaganda i social media

- El Mundo opisuje, że Pablo González prowadzi w Moskwie kanał internetowy promujący przekaz zgodny z linią Kremla.
- Według hiszpańskiej gazety polskie śledztwo obejmuje również nagrania o charakterze seksualnym znalezione na jego urządzeniach.
- Sprawa nadal odbija się szerokim echem w Polsce i pozostaje przedmiotem publicznej debaty.
Nowe życie w Moskwie
Jak opisuje "El Mundo", dwa lata po powrocie do Rosji w ramach wymiany więźniów Pablo González rozpoczął nowe życie w Moskwie. W Rosji występuje również pod nazwiskiem Pavel Rubcow i prowadzi kanał internetowy Radio Roja Parda, który przedstawia jako alternatywne medium. Zdaniem hiszpańskiego dziennika publikowane tam materiały w pełni wpisują się jednak w narrację rosyjskiej propagandy.
Według gazety González regularnie komentuje wydarzenia międzynarodowe, broni działań Kremla oraz przekonuje swoich odbiorców, że w Rosji żyje się lepiej niż na Zachodzie. W programach pojawiają się także goście krytykujący liberalizm, migrację czy prawa osób LGBT.
El Mundo: w Polsce trwa śledztwo
Hiszpański dziennik przypomina, że Pablo González został zatrzymany w Polsce w lutym 2022 r. pod zarzutem szpiegostwa. Po ponad dwóch latach przebywania w areszcie został przekazany Rosji w ramach międzynarodowej wymiany więźniów.
Jak podaje "El Mundo", polskie śledztwo nie przestało jednak budzić zainteresowania. Według ustaleń gazety wśród zabezpieczonych materiałów znajdują się nagrania przedstawiające jego kontakty seksualne z kobietami. Hiszpański dziennik zaznacza, że materiały te pozostają w dyspozycji polskich organów ścigania, a obawy przed ich ewentualnym ujawnieniem wywołują niepokój wśród osób, które znalazły się na nagraniach.
Kobiety występujące nago na nagraniach obawiają się, że materiały zostaną ujawnione. – Pogodziłam się już z taką możliwością – miała powiedzieć jedna z nich.
Kontrowersje wokół nagrań
"El Mundo" opisuje również, że sprawa nagrań stała się elementem ostrego sporu politycznego w Polsce. Według gazety w przestrzeni publicznej pojawiły się oskarżenia wobec części dziennikarzy i osób publicznych o utrzymywanie relacji z Gonzálezem, choć w wielu przypadkach nie przedstawiono na to dowodów. Dziennik przypomina także, że polska prokuratura prowadziła postępowanie dotyczące rozpowszechniania pomawiających informacji wobec jednej z dziennikarek, której nazwisko pojawiło się w internetowych publikacjach dotyczących tej sprawy.
El Mundo przywołuje też ustalenia dziennikarzy Cezarego Gmyza i Piotra Goćka, którzy napisali w tygodniku „Do Rzeczy”, że Rubcow miał dokumentować swoje relacje seksualne, a kopie nagrań mogły trafić do Moskwy.
Część śledczych uważa, że materiały mogły służyć jako kompromat – narzędzie do dyskredytowania lub szantażowania dziennikarzy, aktywistów czy polityków. Jednocześnie żaden sąd publicznie nie potwierdził istnienia kopii w Moskwie ani ich wykorzystania.
Z dziennikarza do propagandysty
Według "El Mundo" osoby znające Gonzáleza twierdzą, że w ostatnich latach przeszedł wyraźną ideową przemianę. Z człowieka przedstawiającego się jako niezależny dziennikarz miał stać się jednym z komentatorów otwarcie wspierających politykę Kremla. Gazeta zwraca uwagę, że na swoim kanale internetowym powiela rosyjskie przekazy dotyczące wojny na Ukrainie. Kwestionuje odpowiedzialność Rosji za konflikt, przekonuje o skuteczności rosyjskich działań wojskowych oraz przedstawia Zachód jako stronę odpowiedzialną za eskalację napięć.
Propaganda z Moskwy
González nagrywa w profesjonalnym studiu, dysponując budżetem pozwalającym na wynajem sprzętu i operatora.
Z okazji 100. rocznicy śmierci Feliksa Dzierżyńskiego – twórcy Czeka – opublikował materiał, w którym przekonywał, że „Dzierżyński nie był rzeźnikiem”. – Czeka walczyła z wrogami państwa sowieckiego, hojnie finansowanymi przez Zachód. Historia zatoczyła koło – znów jesteśmy w podobnej sytuacji – stwierdził.
Według El Mundo
Hiszpański dziennik podsumowuje, że dwa lata po powrocie do Rosji Pablo González odnalazł się w nowej roli. W Moskwie prowadzi działalność medialną zgodną z linią Kremla, podczas gdy w Polsce jego sprawa nadal pozostaje przedmiotem zainteresowania organów ścigania i opinii publicznej.
"El Mundo" podkreśla jednocześnie, że część informacji dotyczących zabezpieczonych materiałów pochodzi z ustaleń dziennikarskich i źródeł znających śledztwo, a nie została dotąd oficjalnie potwierdzona przez polski sąd.
