Tȟašúŋke Witkó: Szkodliwi ministrowie-gadacze

- Autor krytykuje publiczne wypowiedzi litewskiego ministra obrony Robertasa Kaunasa i Radosława Sikorskiego dotyczące możliwych rosyjskich prowokacji wobec Polski i państw bałtyckich.
- Zdaniem autora politycy przedstawiają ogólne scenariusze zagrożeń, ale nie informują obywateli o konkretnych działaniach podejmowanych w celu ochrony infrastruktury i odstraszania potencjalnego przeciwnika.
- Autor ostrzega, że częste i mało precyzyjne alarmowanie o rosyjskim zagrożeniu może z czasem osłabić czujność społeczeństwa i sprawić, że prawdziwe niebezpieczeństwo zostanie zlekceważone.
Naturalnie wiem, że moja rada – choć znakomita – jest faktycznie niewykonalna, toteż spieszę z kleceniem niniejszego felietonu, bowiem zdaję sobie sprawę, iż moi Wspaniali Czytelnicy, po raz pewnie iluś tam setny, otrzymali informację o zagrożeniu Polski i NATO ze strony wrażej Rosji. Dzieje się tak wyłącznie dlatego, że w demokracjach liberalnych nie ma obyczaju wykluczania z życia publicznego polityków, którzy sprawują „rządy dusz” poprzez straszenie podatników, utrzymujących nie tylko owych oficjeli, ale również całe otaczające ich kamaryle oraz familie. A szkoda, bowiem gdyby choć jeden taki osobnik stracił robotę za opowiadanie głupot, wówczas reszta być może nieco by się opamiętała.
Litewski minister-gadacz
Przyznam szczerze, że do poranka 20 lipca 2026 roku nie miałem pojęcia, kim jest, ani jaką rolę na tym padole łez pełni Robertas Kaunas. Zainteresowałem się ową personą dopiero wtedy, kiedy wyczytałem, że człek ów – jak się okazało, od listopada roku 2025 dzierżący tekę ministra obrony Litwy – posiadł ekskluzywną wiedzę wywiadowczą wieszczącą, że Rosja szykuje prowokacje, które skierowane zostaną przeciwko państwom bałtyckim i Polsce. Kaunas dodał, że zaatakowane mogą zostać bliżej nieokreślone węzły infrastrukturalne, a motywacją pchającą Kreml do podobnych działań jest brak sukcesów wojsk rosyjskich na froncie ukraińskim.
Nie śmiem równać się intelektem z osobnikiem poziomu ministerialnego, więc trudno mi pojąć, dlaczego coraz słabsza Moskwa – która obecnie nie potrafi dostarczyć etyliny i oleju napędowego na własne stacje paliw – miałaby zaryzykować jakiekolwiek uderzenie na jedno z państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wiem, że siłą Putina i jego generalicji jest nieprzewidywalność w posunięciach, ale dobrze byłoby, gdyby straszący swoich współobywateli ministrowie krajów demokratycznych natychmiast wyjaśniali łożącym na nich ludziom, jakie kroki podjęli w celu odstraszenia potencjalnego przeciwnika, nieprawdaż?
Faktem jest, że Litwin napomknął o wzmocnieniu ochrony linii transportowych i energetycznych, ale ja osobiście twierdzę, że to zdecydowanie za mało, a jego deklaracje nie wychodzą poza sferę politycznego bełkotu. Dlaczego? Dlatego, że jeśli takie przedsięwzięcie miałoby być skuteczne, to Wilno musiałoby ściągnąć z urlopów tysiące policjantów i żołnierzy, aby zaangażować ich do walki z potencjalnym agresorem. O niczym takim minister-gadacz nie powiedział, ale za to ujawnił źródła swej wiedzy o rosyjskiej dywersji, a jednym z nich okazał się… Radosław Sikorski.
Sikorski i jego pięć minut na świeczniku
Następnego dnia wieczorem, czyli 21 lipca 2026 roku Radosław Sikorski pojawił się w pewnej telewizji, znanej ze sprzyjania obecnemu obozowi rządzącemu i tam opowiedział Piotrowi Kraśce o możliwych scenariuszach ataku Rosji na Pribaltiki bądź Polskę.
Kiedy odłożyć wszystko na osi czasu, wtedy wychodzi nam następująca sekwencja wydarzeń: kiedyś tam Sikorski mówi o ataku rosyjskim, następnie 20 lipca 2026 roku na jego słowa powołuje się litewski minister, także opowiadający o prowokacji Moskwy, po czym 21 lipca roku 2026 Sikorski ponownie baja o możliwym akcie dywersji Kremla.
Tak powstało swoiste koło informacyjne, sprawiające wrażenie spójności, ciągłości i wieloźródłowości. Problem w tym, że z tego ględzenia nie wynika dosłownie nic, a ogólnikowe scenariusze uderzeń kreślone przez „Radka” wymyśliłby nawet najinfantylniejszy student I roku kierunku „Administracji i bezpieczeństwa wewnętrznego”. Było, a jakże, o dronach, które Rosjanie ukradli Ukraińcom i za ich pomocą przeprowadzą operację pod „fałszywą flagą”, a wszytko wygłoszone z miną mędrca i bufonowatą pewnością siebie w głosie. Szczerze mówiąc, sam nie wiem, po co Sikorski poszedł do telewizyjnego studio, oprócz tego, by pozyskać kwadrans na dokarmienie osobistego poczucia nadzwyczajności, bowiem z jego ględzenia również nie wynikało dosłownie nic.
Osłabianie czujności społeczeństwa jest dywersją
Wiecie Państwo, co zrobiłby każdy rozsądny człowiek, który otrzymałby wiedzę o możliwej dywersji? Natychmiast powołałby sztab policyjno-wojskowy z zadaniem przygotowania wszystkich służb i obywateli na podobne wydarzenia. Cała generalicja winna zostać natychmiast ściągnięta do miejsc wykonywania obowiązków służbowych, by całe dnie oraz noce spędzać w swoich gabinetach, analizując meldunki rozpoznawcze i wywiadowcze, po to, aby nie dopuścić do przeprowadzenia przez przeciwnika planowanej akcji. Ważne obiekty użyteczności publicznej musiałby zaroić się od umundurowanych mężczyzn z długą bronią, a w przestrzeni powietrznej panowałby nadzwyczajny ruch, kiedy statki powietrzne z szachownicami na skrzydłach szukałby nadlatujących dronów.
Czy Sikorski powiedział cokolwiek o opisanych wyżej przedsięwzięciach? Absolutnie nie! Teraz pytamy, czy szef dyplomacji zlekceważył zagrożenie, czy jedynie bredził strasząc ludzi i samemu doskonale wiedząc, że powiela przekaz płynący z Kremla, a mający na celu wzniecić niepokój społeczny? Tego nie wiem, ale za to wiem, że ci durnie w drogich garniturach – opowiadając takie klechdy – osłabiają czujność ludzi. Za jakiś czas może okazać się, że Polacy tak przywykną do straszenia, iż pozostaną bierni właśnie wtedy, kiedy nadejdzie prawdziwe niebezpieczeństwo. A ja osobiście wskażę wówczas winnych tego stanu rzeczy…
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 31 lipca 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]
Komentarze
„Le Monde”: Niepokojące związki z Rosją „europejskiego” menedżera haseł

Niepokojące informacje z Litwy. Służby przekazały sygnały o Rosji

Rosyjskie Su-30 przechwycone nad Bałtykiem. MON podał szczegóły
Gen. Wroński: Trwałe pominięcie Polski w koalicji antybalistycznej byłoby niekorzystne politycznie i wojskowo

Alarm nad Bałtykiem. Polska przechwyciła rosyjski samolot


