Głupota ukraińskiego przywódcy

- Obecny kryzys był tylko kwestią czasu ze względu na nierozwiązane spory historyczne.
- Decyzja Wołodymyra Zełenskiego budzi wątpliwości nawet wśród części ukraińskich dyplomatów.
- Skutki polityczne tej decyzji będą odczuwalne także w polskiej polityce wewnętrznej.
Spór, który musiał wrócić
Niestety zaliczam się do tej części naszego społeczeństwa, która ostatnim obrotem spraw w relacjach polsko-ukraińskich nie jest zaskoczona, ponieważ zajmowałem się nimi zawodowo przez wiele lat. O ile szaleństwo lub metoda (bo tego nie wiemy, ale o tym później) Wołodymyra Zełenskiego nie musiały koniecznie prowadzić do tego, co się stało, o tyle odkrycie przez wielu Polaków, którzy tak naprawdę kwestiami ukraińskimi zainteresowali się dopiero w lutym 2022 roku (w tym wielu tzw. przedstawicieli geopolityki), że w kwestii historycznej „kwadratura koła” jest nierozwiązywalna, było jedynie kwestią czasu.
Patrząc na kolegów i koleżanki z lewicy i prawicy, toczących boje z internetowymi influencerami z Ukrainy o historię, przypominałem sobie własne oraz kolegów perypetie przy okazji każdego polsko-ukraińskiego kryzysu historycznego. Wielu z nich twierdziło, że z historią sobie poradzimy. Teraz również są tacy. Też kiedyś to zrozumieją.
Enigmatyczna decyzja Zełenskiego
Mimo wszystko decyzja Zełenskiego o dokonaniu właśnie teraz eskalacji w relacjach z Polską pozostaje enigmatyczna.
W prywatnych rozmowach dystansują się od niej ukraińscy dyplomaci, którzy wykonali ostatnio mrówczą pracę, by naprawić wiele spraw, zwłaszcza po dziwnym występie – a właściwie wybryku – pewnego influencera nad Morskim Okiem. Teraz oczywiście ich wysiłki pójdą na marne. Tak bywa z pracą dyplomatów.
Niemcy wykorzystają sytuację?
Pojawiają się mniej lub bardziej uzasadnione teorie dotyczące wpływu Niemiec na Ukrainę w tej sprawie. Jak jest naprawdę – nie wiadomo. Faktem jest jednak, że w przeciwieństwie do Polski i Izraela Niemcy milczą w kwestii upamiętniania UPA.
Niewykluczone, że gdy dojdzie do poprawy stosunków z Rosją, dołączą do chóru krytyków, jeśli będzie to dla nich wygodne. Na razie tego nie robią, a Ukraińcy mogą zakładać, że nie spotka ich żadna dodatkowa krytyka.
Celem Niemiec nie jest zresztą rozbicie żadnego mitycznego polsko-ukraińskiego sojuszu. Wierzą w to jedynie niektórzy przedstawiciele naszej analityki, którzy wymyślili go wiosną 2022 roku. Niemcy natomiast chętnie wykorzystają błędy ukraińskiego przywódcy. Umiejętność zrażania sojuszników przez Zełenskiego oraz jego oderwanie od rzeczywistości są ogromne. Przekonała się o tym jego największa polska ofiara – Andrzej Duda.
Tusk stanie przed politycznym wyborem
Sam kryzys będzie miał za kilka dni kolejną odsłonę. Premier Donald Tusk odmówi kontrasygnaty pod decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o pozbawieniu Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego. Zrobi to po części z tchórzostwa, a po części z próby wykreowania się na „państwowca”.
Tusk nie rozumie jednak, że decyzja Zełenskiego związana z upamiętnieniem UPA ostatecznie zmieniła polsko-ukraińskie relacje. Także wśród jego własnego elektoratu.
*Autor, Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem polskiego MSZ
[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć", a także śródtytuły od Redakcji]
Komentarze
Pamięć o Rzezi Wołyńskiej

To nieprawda, że „Zełenski chciał porozumienia”. To strona ukraińska miała zerwać rozmowy

Zełenski i Tusk razem przeciwko Nawrockiemu? „Prezydent nie otrzymał zaproszenia”

Niebywałe. Wczoraj w niemieckiej prasie, dziś w tweetcie Tuska







