Adam Chmielecki: Razem dla PolskI!

To była historyczna manifestacja! Ponad 200 tysięcy ludzi na ulicach Warszawy, spokojny, pokojowy przemarsz Traktem Królewskim związkowców „Solidarności” i innych central związkowych, a także zwykłych Polaków zatroskanych losem ojczyzny – rosnącym bezrobociem, upadającymi zakładami pracy, a przede wszystkim lekceważeniem społeczeństwa i jego głosu przez rządzących spod znaku liberalnej koalicji.
Ten opis brzmi dla Państwa znajomo? Zakładam, że tak, mowa bowiem o wielkiej manifestacji zorganizowanej przez „Solidarność”… 14 września 2013 roku. Pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa!” członkowie i sympatycy „Solidarności”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych protestowali przede wszystkim przeciwko zrównaniu wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn i jego podniesieniu do 67 lat. Stało się tak mimo jasnego krytycznego głosu społeczeństwa, wyrażonego najdobitniej przez 3,5 miliona podpisów Polaków zebranych przez „Solidarność” pod obywatelskim wnioskiem o referendum w tej sprawie. Dodajmy, 3,5 miliona podpisów „zmielonych” i wyrzuconych do kosza przez posłów PO i PSL.
Rząd Tusk znowu lekceważy Polaków
Minęło trzynaście lat i sytuacja się powtórzyła. Poczta Polska, PKP Cargo, PG „Silesia”, górnictwo, transportowcy, rolnictwo – nazwy zakładów pracy i całych branż, które przeżywają gigantyczne problemy finansowe i w których ludzie tracą pracę, można wymieniać właściwie bez końca. Bezrobocie osiągnęło nienotowane od lat bariery – ponad 6%, czyli blisko milion bezrobotnych. Na górze podobnie jak w 2013 roku – dominują liberałowie na czele z Donaldem Tuskiem. I to samo lekceważenie społeczeństwa. Za „pierwszego Tuska” było to „mielenie” milionów podpisów Polaków pod obywatelskimi wnioskami referendalnymi, za „drugiego Tuska” Senat odrzucił wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie referendum w sprawie europejskiej polityki klimatycznej i Zielonego Ładu. Rząd i jego nominaci ignorują dialog społeczny na każdym poziomie, od Rady Dialogu Społecznego de facto bojkotowanej przez konstytucyjnych ministrów, po rozmowy ze związkowcami na poziomie zakładów pracy.
Wniosek prezydenta był konsekwencją umowy programowej podpisanej przez niego z „Solidarnością” w historycznej Sali BHP jeszcze w trakcie kampanii wyborczej.
Sprawa Zielonego Ładu, który drastycznie podwyższa koszty prowadzenia działalności gospodarczej w każdej praktycznie branży i dotyka każdego Polaka, pozostaje sztandarem, tak jak w 2013 roku było nim przywrócenie niższego wieku emerytalnego.
Wspólnym mianownikiem wszystkich postulatów ponownie było lekceważenie głosu społeczeństwa. A jednym z symboli manifestacji stały się, podobnie jak w latach 80., oporniki. Tak jak wtedy symbolizowały solidarność i opór przeciw władzy, która nie liczy się z wartościami i interesami społeczeństwa.
"Solidarność" jednoczy środowiska patriotyczne
Ale tego głosu uciszyć się nie da. 20 maja ponownie ponad 200 tysięcy Polaków na wezwanie „Solidarności” przyjechało do stolicy. Chociaż zdecydowanie dominowały flagi związku zrodzonego w sierpniu 1980 r., nie brakowało członków innych organizacji związkowych, a na scenie przed Sejmem wypowiedziało się kilkadziesiąt osób, m.in. liderzy Ordo Iuris, Młodzieży Wszechpolskiej, katechetów i nauczycieli sprzeciwiających się „deformom” minister Nowackiej. Nie miałem szansy być w każdym miejscu marszu, ale na swojej trasie spotkałem tak różne osoby i środowiska jak posłowie PiS (m.in. Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki), działacze Konfederacji i lewicowa posłanka Paulina Matysiak. Ich wszystkich zjednoczył sztandar „Solidarności”, który stał się symbolem siły, profesjonalizmu, demokracji, obywatelskiej troski i zaangażowania. Po prostu polskości – oczywiście nie tej, która jest „nienormalnością”.
Tak jak wielka manifestacja "Solidarności" 13 lat była początkiem końca pierwszych rządów Donalda Tuska, który wcześniej przez lata wydawał się "teflonowy" i impregnowany na wszelkie afery (których przecież nie brakowało w jego obozie politycznym), tak wielka manifestacja "Solidarności" w maju również może okazać się początkiem końca kolejnych rządów liberałów i postkomunistów.
W 2013 roku „Solidarność” przegrała batalię o wiek emerytalny, ale rzuciła wtedy hasło „I tak wygramy!”. I w 2017 roku wiek emerytalny został obniżony. Coś mi mówi, że teraz również możemy razem krzyknąć: „I tak wygramy!”.
Adam Chmielecki
Artykuł ukazał się w "Magazynie Solidarność" nr 6/2026
Komentarze
Wielki protest Solidarności w Warszawie! Mamy nagranie z lotu ptaka

„Jest moc!” Solidarność jedzie do Warszawy

Policja nie pozwala na podejście do „Miasteczka Gniewu”. Tysol.pl na miejscu
Już jutro wielki protest Solidarności! Związek od lat walczy z tzw. Zielonym Ładem



