Waldemar Żyszkiewicz: Bić się, czy się nie bić? Współczesne aspekty antypowstańczej propagandy

Niechęć pochodzących z sowieckiego nadania władz PRL do Powstania Warszawskiego i jego legendy wydaje się całkiem zrozumiała. W przeciwieństwie do narastającej po roku 1989 propagandy, która faktem wybuchu Powstania usilnie próbuje współczesne pokolenie Polaków zawstydzać.
Dobitnym przykładem tego zjawiska pozostaje negacjonizm w duchu publicystyki Piotra Zychowicza. Wykładnia najnowszej historii Polski à la Zychowicz jest tym groźniejsza, że trywializujące złożony proces dziejowy ahistoryzm i prezentyzm jego argumentacji trafiają do części młodych odbiorców za sprawą pozornej bezkompromisowości oraz fajnackiego języka. Ale Zychowicz bynajmniej nie jest sam, a imię podobnych jemu negacjonistów Powstania, szerzej - polskiej polityki zagranicznej po roku 1918, brzmi już legion.
Mniejsza jednak o nazwiska, bo idzie o sprawę. Wydaje się bowiem dziwne, że w 70 lat po tym wielkim, choć tragicznym wydarzeniu, próby zdyskredytowania powstańczej legendy nasilają się, zamiast wyciszać i ewoluować w stronę godnego uczczenia pamięci wszystkich bohaterskich - wojskowych i cywilnych - uczestników Powstania oraz uhonorowania w Panteonie narodowym męczeństwa Warszawy oraz jej niezłomnych w obliczu zagłady mieszkańców.
Skoro w nominalnie wolnym państwie dzieje się coś tak niezgodnego z naturalną skłonnością wspólnoty do czczenia pamięci bohaterów, inaczej - jeśli nadal obserwujemy mocny wyłom w tradycyjnym kodzie kulturowym narodu, to znaczy, że wbrew pozorom nie idzie tu wcale o Powstanie ani wyłącznie o historię, lecz raczej o wciąż żywo pulsującą teraźniejszość. Wydaje się, że w prowadzonej dziś, niejako zastępczej dyskusji dominują przedstawione poniżej aspekty:
1) spór o Powstanie Warszawskie stanowi pole kolejnej bitwy o rząd dusz, a w istocie o wpływy polityczne i gospodarcze pomiędzy III generacją KPP-MBP-UB-SB a trzecim pokoleniem AK-NSZ-WiN-NSZZ Solidarność; inaczej - idzie o kontynuację walki o to, czy Polska będzie Polską, czy nadal postsowiecką republiką, ewentualnie federacją euroregionów w Mitteleuropie.
2) próba totalnej deprecjacji Powstania stanowi - po fiasku Kielc, Jedwabnego czy heroizowanej mitologii marca ’68 - próbę włączenia jakiegoś nowego tematu do uporczywie ponawianej wobec Polaków pedagogiki wstydu.
3) opatrzenie powstańczego zrywu Warszawa ’44 etykietką bezsensownej, wręcz samobójczej walki pozostaje elementem polityki historycznej, którą współcześnie prowadzą strony niemiecka i postsowiecka dla zamaskowania ponadstandardowej zbrodniczości swych własnych poczynań resp. zaniechań latem roku 1944.
4) uznanie wybuchu Powstania za coś w rodzaju bezprzykładnego szaleństwa ściąga odium zdrady z Aliantów, którzy wśród wielu istniejących możliwości niesienia skutecznej pomocy walczącej Warszawie zaniedbali tej najprostszej: np. uzależnienia dalszych dostaw ciężarówek i tuszonki dla wojsk sowieckich od prawa do skorzystania z kontrolowanych przez nich lotnisk w pobliżu Warszawy; znamienne, że negocjatorów nie zaciekawiła np. możliwa reakcja pragmatycznego Stalina na takie ultimatum.
5) wydaje się, że istnieje także całkiem współczesny aspekt prób zohydzenia Polakom powstańczej tradycji; otóż, kult Powstania, kult jego bohaterów dynamicznie ogarniający młode pokolenie Polaków może niepokoić władze Unii Europejskiej, coraz mniej skrywające swój antydemokratyczny despotyzm. Bo istnieją przesłanki, że interwencja jakiegoś eurokorpusu ewentualnie oddziałów Fronteksu w krnąbrnej Polsce, której władze opierają się przymusowej relokacji muzułmańskich nachodźców, mogłaby się spotkać może nie z masowym, ale wystarczająco energicznym oporem młodzieży narodowej i części środowisk kibicowskich. Pytanie, jak w przypadku tego rodzaju starć zachowałyby się oddziały Obrony Terytorialnej wydaje się z gatunku retorycznych.
W tym ostatnim aspekcie kult Powstania Warszawskiego oraz jego bohaterów może najbardziej przeszkadzać decydentom w stolicy na B. Jak jej tam? Berlin czy Bruksela, jakoś tak...
Dlatego pamiętając o współczesnej racji stanu, wołajmy dziś razem:
Waldemar Żyszkiewicz
Mniejsza jednak o nazwiska, bo idzie o sprawę. Wydaje się bowiem dziwne, że w 70 lat po tym wielkim, choć tragicznym wydarzeniu, próby zdyskredytowania powstańczej legendy nasilają się, zamiast wyciszać i ewoluować w stronę godnego uczczenia pamięci wszystkich bohaterskich - wojskowych i cywilnych - uczestników Powstania oraz uhonorowania w Panteonie narodowym męczeństwa Warszawy oraz jej niezłomnych w obliczu zagłady mieszkańców.
Skoro w nominalnie wolnym państwie dzieje się coś tak niezgodnego z naturalną skłonnością wspólnoty do czczenia pamięci bohaterów, inaczej - jeśli nadal obserwujemy mocny wyłom w tradycyjnym kodzie kulturowym narodu, to znaczy, że wbrew pozorom nie idzie tu wcale o Powstanie ani wyłącznie o historię, lecz raczej o wciąż żywo pulsującą teraźniejszość. Wydaje się, że w prowadzonej dziś, niejako zastępczej dyskusji dominują przedstawione poniżej aspekty:
1) spór o Powstanie Warszawskie stanowi pole kolejnej bitwy o rząd dusz, a w istocie o wpływy polityczne i gospodarcze pomiędzy III generacją KPP-MBP-UB-SB a trzecim pokoleniem AK-NSZ-WiN-NSZZ Solidarność; inaczej - idzie o kontynuację walki o to, czy Polska będzie Polską, czy nadal postsowiecką republiką, ewentualnie federacją euroregionów w Mitteleuropie.
2) próba totalnej deprecjacji Powstania stanowi - po fiasku Kielc, Jedwabnego czy heroizowanej mitologii marca ’68 - próbę włączenia jakiegoś nowego tematu do uporczywie ponawianej wobec Polaków pedagogiki wstydu.
3) opatrzenie powstańczego zrywu Warszawa ’44 etykietką bezsensownej, wręcz samobójczej walki pozostaje elementem polityki historycznej, którą współcześnie prowadzą strony niemiecka i postsowiecka dla zamaskowania ponadstandardowej zbrodniczości swych własnych poczynań resp. zaniechań latem roku 1944.
4) uznanie wybuchu Powstania za coś w rodzaju bezprzykładnego szaleństwa ściąga odium zdrady z Aliantów, którzy wśród wielu istniejących możliwości niesienia skutecznej pomocy walczącej Warszawie zaniedbali tej najprostszej: np. uzależnienia dalszych dostaw ciężarówek i tuszonki dla wojsk sowieckich od prawa do skorzystania z kontrolowanych przez nich lotnisk w pobliżu Warszawy; znamienne, że negocjatorów nie zaciekawiła np. możliwa reakcja pragmatycznego Stalina na takie ultimatum.
5) wydaje się, że istnieje także całkiem współczesny aspekt prób zohydzenia Polakom powstańczej tradycji; otóż, kult Powstania, kult jego bohaterów dynamicznie ogarniający młode pokolenie Polaków może niepokoić władze Unii Europejskiej, coraz mniej skrywające swój antydemokratyczny despotyzm. Bo istnieją przesłanki, że interwencja jakiegoś eurokorpusu ewentualnie oddziałów Fronteksu w krnąbrnej Polsce, której władze opierają się przymusowej relokacji muzułmańskich nachodźców, mogłaby się spotkać może nie z masowym, ale wystarczająco energicznym oporem młodzieży narodowej i części środowisk kibicowskich. Pytanie, jak w przypadku tego rodzaju starć zachowałyby się oddziały Obrony Terytorialnej wydaje się z gatunku retorycznych.
W tym ostatnim aspekcie kult Powstania Warszawskiego oraz jego bohaterów może najbardziej przeszkadzać decydentom w stolicy na B. Jak jej tam? Berlin czy Bruksela, jakoś tak...
Dlatego pamiętając o współczesnej racji stanu, wołajmy dziś razem:
Na pohybel zaprzańcom i renegatom! Cześć i chwała Bohaterom!
Waldemar Żyszkiewicz

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 01.08.2017 14:44
Komentarze
Pobicie działaczy ROG w Berlinie. Córka Roberta Bąkiewicza: Odbijaliśmy się od ściany MSZ
17.06.2026 08:51

Komentarzy: 0
Nie milkną echa interwencji niemieckiej policji wobec Roberta Bąkiewicza i działaczy Ruchu Obrony Granic. „Polskie służby zupełnie bezczynne wobec ataku na polskich obywateli w Niemczech. Przez dwie godziny jako córka brutalnie pobitego, wraz z posłami, odbijaliśmy się od ściany MSZ” – pisze córka Roberta Bąkiewicza.
Czytaj więcej
Pobicie działaczy ROG w Berlinie. Pałac Prezydencki zabrał głos
17.06.2026 07:26

Komentarzy: 0
Pałac Prezydencki odniósł się do głośnych wydarzeń związanych z interwencją wobec Roberta Bąkiewicza i działaczy Ruchu Obrony Granic. – W sprawie wydarzeń w Berlinie potrzebna jest interwencja natury politycznej – oświadczył, przebywający w USA, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz.
Czytaj więcej
Pobicie działaczy ROG w Berlinie. Niemiecka policja wydała oświadczenie
16.06.2026 21:52

Komentarzy: 0
Berlińska policja odniosła się do głośnych wydarzeń związanych z interwencją wobec Roberta Bąkiewicza i działaczy Ruchu Obrony Granic. W oficjalnym komunikacie niemieckie służby przedstawiły własną wersję przebiegu zdarzeń, potwierdzając, że wobec uczestników zgromadzenia zastosowano środki przymusu.
Czytaj więcej
Pobicie działaczy ROG przez niemiecką policję. Jest komunikat polskiego MSZ
16.06.2026 20:50

Komentarzy: 0
W komunikacie wydanym na platformie X we wtorek wieczorem rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że polski konsul w Berlinie podjął już działania ws. brutalnej interwencji niemieckich służb wobec działaczy Ruchu Obrony Granic.
Czytaj więcej
Niemiecka policja pobiła Bąkiewicza i działaczy ROG. Gmyz: Berlińska policja nigdy nie zachowywała się tak brutalnie
16.06.2026 20:38

Komentarzy: 0
Skandaliczne zachowanie niemieckich służb, które brutalnie spacyfikowały marsz Ruchu Obrony Granic w Berlinie, wywołało w sieci prawdziwą burzę. Głos w sprawie zabrał m.in. redaktor Cezary Gmyz, wieloletni korespondent TVP Info w Berlinie.
Czytaj więcej