Jerzy Bukowski: Pożyteczne rekonstrukcje
23.12.2018 10:51

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Przebieranie się w tradycyjne stroje (nie tylko w mundury), inscenizowanie ważnych wydarzeń historycznych, odtwarzanie istotnych faktów z przeszłości nie powinno nikomu przeszkadzać.
Ani trochę nie rozumiem krytyków rekonstrukcji historycznych, które stały się bardzo popularne w ostatnich latach także w Polsce. Dlaczego przeszkadza im czynne zainteresowanie - zwłaszcza młodych ludzi - naszymi dziejami? Przecież uczestnicy takich akcji twórczo łączą patriotyzm z nauką i z zabawą, co jest znakomite z wychowawczego punktu widzenia.
Przebieranie się w tradycyjne stroje (nie tylko w mundury), inscenizowanie ważnych wydarzeń historycznych, odtwarzanie istotnych faktów z przeszłości nie powinno nikomu przeszkadzać. Jeżeli ktoś uznaje to natomiast za dziecinadę lub trywializację, niech się trzyma z boku i nie wtrąca.
Tym, którzy uważają akcje rekonstrukcyjne za niepoważne i niepotrzebne, warto przypomnieć, że odbywają się one od dawna na całym świecie. Tysiące Amerykanów w różnym wieku czci w ten sposób pamięć wojny secesyjnej, a tłumy obywateli z wielu państw Europy spotykają się w rocznicę bitwy pod Waterloo (żeby przywołać tylko dwa przykłady). Można wśród nich znaleźć przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, m.in. bogatych biznesmenów, szeregowych pracowników korporacji, profesorów, lekarzy, przedsiębiorców, studentów, uczniów, skautów. Każdy jest doskonale przygotowany do odegrania swojej roli i musi wydać sporo pieniędzy, aby uszyć sobie odpowiedni strój oraz dojechać na miejsce.
Podczas takich rekonstrukcji odbywają się naukowe wykłady poświęcone odtwarzanemu wydarzeniu, wyświetlane są poświęcone mu filmy dokumentalne i fabularne, organizowane pokazy konstruowania charakterystycznych dla danej epoki przedmiotów (np. broni), a wszystko odbywa się w pogodnej atmosferze bratania się potomków dawnych wrogów, co powinno szczególnie ucieszyć orędowników zasypywania historycznych podziałów i krzewienia tolerancji.
Niechże więc odbywają się kolejne rekonstrukcje, niech jak najliczniej uczestniczą w nich ci, którzy w ten sposób chcą oddać szacunek swoim przodkom i przypomnieć ważne zdarzenia z dalszej oraz bliższej przeszłości. A malkontentom można jedynie doradzić, aby zamiast wyśmiewać entuzjastów takich akcji sami spróbowali wymyślili coś równie wciągającego i zarazem edukującego wielotysięczne tłumy. Wątpię jednak, czy im się to uda.
Przebieranie się w tradycyjne stroje (nie tylko w mundury), inscenizowanie ważnych wydarzeń historycznych, odtwarzanie istotnych faktów z przeszłości nie powinno nikomu przeszkadzać. Jeżeli ktoś uznaje to natomiast za dziecinadę lub trywializację, niech się trzyma z boku i nie wtrąca.
Tym, którzy uważają akcje rekonstrukcyjne za niepoważne i niepotrzebne, warto przypomnieć, że odbywają się one od dawna na całym świecie. Tysiące Amerykanów w różnym wieku czci w ten sposób pamięć wojny secesyjnej, a tłumy obywateli z wielu państw Europy spotykają się w rocznicę bitwy pod Waterloo (żeby przywołać tylko dwa przykłady). Można wśród nich znaleźć przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, m.in. bogatych biznesmenów, szeregowych pracowników korporacji, profesorów, lekarzy, przedsiębiorców, studentów, uczniów, skautów. Każdy jest doskonale przygotowany do odegrania swojej roli i musi wydać sporo pieniędzy, aby uszyć sobie odpowiedni strój oraz dojechać na miejsce.
Podczas takich rekonstrukcji odbywają się naukowe wykłady poświęcone odtwarzanemu wydarzeniu, wyświetlane są poświęcone mu filmy dokumentalne i fabularne, organizowane pokazy konstruowania charakterystycznych dla danej epoki przedmiotów (np. broni), a wszystko odbywa się w pogodnej atmosferze bratania się potomków dawnych wrogów, co powinno szczególnie ucieszyć orędowników zasypywania historycznych podziałów i krzewienia tolerancji.
Niechże więc odbywają się kolejne rekonstrukcje, niech jak najliczniej uczestniczą w nich ci, którzy w ten sposób chcą oddać szacunek swoim przodkom i przypomnieć ważne zdarzenia z dalszej oraz bliższej przeszłości. A malkontentom można jedynie doradzić, aby zamiast wyśmiewać entuzjastów takich akcji sami spróbowali wymyślili coś równie wciągającego i zarazem edukującego wielotysięczne tłumy. Wątpię jednak, czy im się to uda.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.12.2018 10:51
Ekspert: Ten przedmiot może uratować życie
08.02.2026 19:14

Komentarzy: 0
– Na lekcjach z edukacji dla bezpieczeństwa staram się motywować uczniów do praktycznych ćwiczeń, uświadamiając im, że nabyte umiejętności to nie tylko zdobycie oceny z przedmiotu, ale przede wszystkim szansa, że będą wiedzieli, jak uratować drugiego człowieka, a często może być to ktoś z ich bliskich – mówi nauczyciel Marek Mirosław w rozmowie z Jakubem Pacanem.
Czytaj więcej
"Minister Edukacji naruszyła ustawę". Skarga na Barbarę Nowacką
28.01.2026 10:28
Profesor Boštjan M. Turk: Bitwa o duszę Europy wchodzi w kluczową fazę
26.01.2026 13:32

Komentarzy: 0
– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom – mówi prof. Boštjan M. Turk w rozmowie z Adamem Chmieleckim.
Czytaj więcej
Tadeusz Płużański: Jak Sowieci w 1945 r. do Polski weszli i (prawie) wyszli
24.01.2026 09:34

Komentarzy: 0
27 stycznia 1945 r. więźniów niemieckiego obozu Auschwitz mieli wyzwolić żołnierze Armii Czerwonej. Tylko czy na pewno było to wyzwolenie? Czy sowieci kogokolwiek kiedykolwiek wyzwolili? Ostatnie apele więźniów w KL Auschwitz odbyły się dziesięć dni wcześniej – 17 stycznia. Następnego dnia załoga SS rozpoczęła ewakuację.
Czytaj więcej
Jan Wróbel: Powstanie zniszczyło polską szkołę
22.01.2026 14:10

