Paweł Jędrzejewski: Pacyfizm zapewnia sukcesy terrorystom i mordercom

Izrael zapowiada przeprowadzenie na terytorium Strefy Gazy odpowiedzi militarnej na atak i zbrodnie Hamasu z zeszłego tygodnia.
Żołnierze. Ilustracja poglądowa
Żołnierze. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Izrael już lata temu (2005) wyszedł z tego obszaru, oddał go całkowicie w zarząd Arabom palestyńskim w nadziei, że to ułatwi osiągnięcie pokoju. Mieszkańcy Strefy Gazy wybrali jednak rządy Hamasu, więc pokój nie przybliżył się ani o milimetr. Przeciwnie: teren zarządzany przez Hamas stał się bazą dla zbrodniczego terroryzmu. Nadzieje Izraela na pokój – te pacyfistyczne, idealistyczne mrzonki – po raz kolejny okazały się nie tylko naiwną, złudną utopią, ale pośrednio przyczyniły się do śmierci tysięcy niewinnych ludzi.

Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że w obliczu prawdziwego zła, czyli w obliczu np. terroryzmu Hamasu, fanatyzmu religijnego tzw. państwa islamskiego, nazizmu Hitlera czy komunizmu Lenina, Stalina, Pol Pota oraz Mao, pacyfizm jest bezradny, nieskuteczny i postawa pacyfistyczna (gdy przejawia się na znaczną, decydującą skalę) stanowi niestety gwarancję, że zło może działać i mordować niewinnych i bezbronnych zupełnie bezkarnie. Pamiętamy, jak Izrael siłą usuwał Żydów z obszaru Strefy Gazy, jak pozostawił Palestyńczykom infrastrukturę niezbędną do specjalistycznej uprawy roślin, jak starał się zachęcić do życia w pokoju. Oni jednak wybrali Hamas.

Pacyfizm nie był tu jedynym decydującym motywem, ale jednak tkwił on głęboko u korzeni decyzji Izraela. Warto więc spojrzeć na pacyfizm krytycznym okiem. Bo chyba rzadko pozory mylą tak silnie, jak dzieje się to w przypadku pacyfizmu. Pacyfizm jest szanowany jako postawa szlachetna, a w rzeczywistości jest sojusznikiem morderców.

 

Pacyfizm to rezygnacja z obrony

Przeciwności, cierpienie, okrucieństwo i zło, które dostrzegamy w świecie, są prawdziwe: wymagają więc prawdziwych działań, aktywnej, stanowczej postawy. Pacyfizm – przy swoich szlachetnych założeniach – taką postawą zdecydowanie nie jest. 

Dlaczego konsekwencja postawy pacyfistycznej staje się swoim zaprzeczeniem?

Z bardzo prostej przyczyny.

Pacyfizm to nie tylko umiłowanie pokoju.

Bo któż nie miłuje pokoju?!

Pacyfizm idzie jednak dalej: neguje przeciwstawianie się złu tak bardzo, że rezygnuje z obrony życia niewinnego człowieka, jeśli ta obrona wymaga zabicia agresora. Pacyfizm odrzuca każde zabijanie, niezależnie czemu ono służy.

Gdy uznaje wyjątki od tej zasady – nie jest już prawdziwym, rzeczywistym pacyfizmem.

 

Pacyfizm to postawa skrajna

Pacyfizm jest światopoglądem zbudowanym na skrajnym, a przez to błędnym przekonaniu, że pozbawienie człowieka życia jest zawsze złe, niezależnie od okoliczności. Sama postawa wyrasta z pobudek idealistycznych i pozornie szlachetnych. Jednak błąd etyczny tkwi w słowie „zawsze”, użytym w najważniejszym haśle pacyfizmu, które brzmi „zabijanie jest zawsze złe”.

Istnieje niesprawiedliwe zabieranie człowiekowi życia, ale istnieje też zabieranie sprawiedliwe. Jeżeli ktoś pozbawia życia niewinnego człowieka, aby zaspokoić swoje egoistyczne cele (np. morderstwo na tle rabunkowym), mamy do czynienia z niesprawiedliwym zabijaniem. 

Jeżeli natomiast pozbawiamy człowieka życia w obronie niewinnych ludzi (np. odbieramy życie temu, kto próbuje popełnić morderstwo), to jest to zabijanie sprawiedliwe. 

Pacyfizm, rezygnując z tego – jakże istotnego – rozróżnienia (odbieranie życia niesprawiedliwe i sprawiedliwe), popełnia niewybaczalny logiczny, a w konsekwencji także etyczny błąd: bezwzględne przeciwstawianie się każdemu zabijaniu – nawet wtedy, gdy ratuje ono niewinne ludzkie życie, gwarantuje przecież w praktyce, że przypadki niesprawiedliwego pozbawiania życia niewinnych ludzi, czyli morderstwa, nie natrafią – w wyniku oddziaływania pacyfizmu – na bezpośredni opór, ale wręcz przeciwnie: znajdą w postawie pacyfistycznej zachętę i w dużym stopniu gwarancję bezkarności. 

 

Bowiem brak oporu przeciw złu to przyzwalanie na zło

Pamiętajmy, że działalność obozów śmierci podczas II wojny światowej nie została zakończona w wyniku protestów pacyfistów, ale w wyniku działań militarnych alianckich armii!

Gdy dominuje postawa pacyfistyczna, niewinni są mordowani, natomiast winnym nie grozi utrata życia, nawet gdy popełniają morderstwa. Rezygnacja pacyfisty z pozbawienia życia agresora, który morduje człowieka, oznacza w praktyce, że życie mordercy jest dla pacyfisty cenniejsze od życia ofiary. A czyż może być coś bardziej niesprawiedliwego od takiej niemoralnej postawy?

Pacyfizm jest odwieczny jak wojna, czyli tak stary jak ludzkość. Jednak jest faktem, że ruch pacyfistyczny osiągnął niespotykaną dotąd popularność i wpływy w ciągu ostatnich stu lat. Powodów jest wiele, ale jednym z nich jest na pewno postępująca laicyzacja świata zachodniego – jego odchodzenie od religii, od etycznego monoteizmu.

 

Skąd taka teza?

Gdy ideałem przestaje być życie zgodne z etyką Dekalogu, to staje się nim po prostu samo życie.

Bo cóż jest wtedy cenniejsze od życia? Od samego trwania?

A dlaczego życie zgodne z zasadami przestaje być wartością najwyższą?

Bo laicyzacja pozbawia człowieka wiary, że istnieje cokolwiek poza życiem: a więc przede wszystkim Bóg, który oczekuje od człowieka czynienia Dobra, moralność zakotwiczona w etycznym monoteizmie, wizja rozliczenia ludzkich czynów, dusza i jej wyjątkowy status. Gdy przestaje się wierzyć w Boga i to, że istnieje poza życiem coś, co warte jest więcej niż życie – życie automatycznie staje się najważniejsze.
Z pozoru wygląda to jak kolosalny postęp w rozwoju ludzkości: bo oto zamiast wojen i konfliktów religijnych tworzy się społeczeństwo ceniące po prostu ludzkie życie, a więc społeczeństwo, w którym nikt nie będzie nikogo chciał atakować, torturować i mordować. Niestety – jak przekonuje historia w sposób najbardziej dobitny – jest to tylko utopia. Utopia, ponieważ miałoby to sens, gdyby w jakiś cudowny sposób przestały istnieć w tym samym czasie konflikty pomiędzy ludźmi.

A tak przecież nie jest.

I wtedy przekonanie, że życie jest najcenniejsze, bo już nic nie ma poza nim – obraca się przeciwko człowiekowi.

 

Naiwność pacyfizmu

Najlepszym przykładem jest tu historia pierwszej połowy XX wieku, gdy – po potwornych doświadczeniach I wojny światowej – Europa chciała pacyfizmem odpowiedzieć na zagrożenie ze strony Hitlera i nazizmu. Zamiast zdusić niebezpieczeństwo, jakie on stwarzał, w zarodku, zwlekała długo, chcąc za wszelką cenę uniknąć konfliktu zbrojnego. I najpierw oddała mu po kolei wszystko, czego żądał, by na koniec i tak musiały zginąć miliony ludzi, nim III Rzesza została zdruzgotana.

Pacyfizm współczesny jest produktem ubocznym rozpadu wartości etycznego monoteizmu. Nieprzeciwstawianie się złu ma – w teorii – pokonywać zło metodami pokojowymi, jednak w praktyce gwarantuje, że zło zwycięża, pochłania wiele ofiar, a na koniec i tak musi zostać pokonane siłą i przemocą.
Każdy człowiek, który jest zdrowy psychicznie, uważa, że pokój jest lepszy od wojny. Każdy wie, że wojna to cierpienie, zniszczenie, zagłada. Dlatego właśnie ideologia pacyfizmu brzmi tak atrakcyjnie i wielu ludzi zgadza się z nią entuzjastycznie.

Naiwność pacyfizmu, który odrzuca metody jakiegokolwiek czynnego oporu przeciw złu, dobrze ilustrują słowa Mahatmy Gandhiego. W 1938 roku, już po Nocy Kryształowej (Kristallnacht), Gandhi radził niemieckim Żydom: „Jestem pewien, że najbardziej kamienne niemieckie serca ustąpią, jeżeli tylko Żydzi przyjmą zasady nieodpowiadania przemocą na przemoc”.

O tym, jak bardzo nie miał racji Gandhi, świadczą miliony ofiar Holokaustu, które nie stawiały oporu.
Bo gdy przeciwnikiem pacyfisty (tak jak było to w przypadku Gandhiego i ruchu wyzwoleńczego Indii) jest Churchill i Anglicy – bierny opór, odrzucenie przemocy i oporu czynnego umożliwiają zwycięstwo. Ale czy w komunistycznej Rosji nie było pacyfistów? Czy nie było ich w nazistowskich Niemczech? Byli, tylko nie wiemy o nich nic, bo zostali po prostu rozstrzelani, powieszeni, zagazowani albo zagłodzeni w gułagach lub w obozach koncentracyjnych. Ani rosyjski, ani niemiecki Gandhi nigdy nie mieli nawet najmniejszej szansy, aby świat dowiedział się o ich istnieniu.

Pacyfizm zamiast pokonywać zło, staje się – wbrew swoim intencjom – sojusznikiem zła. Dlatego więc można mówić o głębokiej niemoralności pacyfizmu jako ideologii, która wypełnia w ludzkiej świadomości puste miejsca po zanikających ideałach etycznego monoteizmu. To bardzo smutne, że taka szlachetna z pozoru idea okazuje się w życiowej praktyce nie tylko nieskuteczna, ale wprost szkodliwa.


 

POLECANE
Znany sportowiec ogłosił koniec kariery Wiadomości
Znany sportowiec ogłosił koniec kariery

Czołowy przed laty kolumbijski kolarz Nairo Quintana ogłosił w niedzielę, że z końcem tegorocznego sezonu w wieku 36 lat zakończy sportową karierę. Przez lata był jednym z najlepszych na świecie górali w peletonie, ale jego sukcesy były przerywane przez skandale dopingowe.

Nieukończony wątek w „Na Wspólnej”. Co postanowią scenarzyści? Wiadomości
Nieukończony wątek w „Na Wspólnej”. Co postanowią scenarzyści?

Bożena Dykiel przez ostatnie 20 lat była stałą postacią w serialu „Na Wspólnej”, wcielając się w rolę Marii Zięby. Choć od roku nie pojawiała się na planie z powodu problemów ze zdrowiem, jej wątek fabularny wciąż nie został zakończony.

Tragiczna śmierć żołnierza w Sulechowie. Żandarmeria prowadzi postępowanie Wiadomości
Tragiczna śmierć żołnierza w Sulechowie. Żandarmeria prowadzi postępowanie

W niedzielę Żandarmeria Wojskowa poinformowała o śmierci żołnierza z jednostki wojskowej w Sulechowie. Komunikat pojawił się po południu na platformie Facebook.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie Wiadomości
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższym czasie

Jak informuje IMGW, nad północną Europą dominować będą niże znad Morza Północnego i Oceanu Arktycznego. Wpływ niżów zaznaczy się także na krańcach południowych kontynentu. Nad pozostałą częścią Europy dominować będzie obszar wyżowy rozciągający się od Wysp Azorskich po Rosję. Polska będzie pod wpływem tego obszaru. Po południu na północnym zachodzie kraju zaznaczy się wpływ rozmywającego się chłodnego frontu atmosferycznego, związanego z niżem znad Morza Barentsa. Napływać będzie powietrze polarne morskie.

Nagła decyzja w Vikersund. Konkurs odwołany z ostatniej chwili
Nagła decyzja w Vikersund. Konkurs odwołany

Z powodu zbyt silnego wiatru, zagrażającemu bezpieczeństwu zawodników, odwołano niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich na mamucim obiekcie w norweskim Vikersund. W kwalifikacjach, które wcześniej próbowano przeprowadzić, upadek miał Kacper Tomasiak.

Nie żyje dziennikarz TVP3. Miał zaledwie 23 lata Wiadomości
Nie żyje dziennikarz TVP3. Miał zaledwie 23 lata

Środowisko dziennikarskie pogrążone jest w żałobie po śmierci Kryspina Sandaka. 23-letni reporter był związany z TVP3 Katowice i programem „Aktualności”, gdzie zajmował się głównie tematami społecznymi.

Pilne doniesienia z Pałacu Buckingham. Ważna decyzja króla Karola III Wiadomości
Pilne doniesienia z Pałacu Buckingham. Ważna decyzja króla Karola III

Król Karol III rozważa zmiany w brytyjskiej rodzinie królewskiej. Chodzi o ograniczenie liczby osób pełniących oficjalne obowiązki i wprowadzenie modelu podobnego do rozwiązań stosowanych w Szwecji i Danii.

IKP: problemy z logowaniem przez Profil Zaufany Wiadomości
IKP: problemy z logowaniem przez Profil Zaufany

Centrum e-Zdrowia poinformowało w niedzielę o czasowych problemach, które mogą występować z logowaniem za pomocą profilu zaufanego. Chodzi np. o logowanie na Internetowe Konto Pacjenta (IKP). CeZ zaleciło używanie innych metod logowania, np. przez aplikację mObywatel.

Upadek polskiego skoczka. Tomasiak zniesiony ze skoczni w Norwegii z ostatniej chwili
Upadek polskiego skoczka. Tomasiak zniesiony ze skoczni w Norwegii

Kacper Tomasiak, który jako pierwszy skakał w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu Pucharu Świata na mamucim obiekcie w norweskim Vikersund, miał po lądowaniu upadek. Polak nie podniósł się samodzielnie, został zniesiony ze skoczni przez służby medyczne.

Ceny paliw ostro w górę. Czarnek apeluje do rządzących z ostatniej chwili
Ceny paliw ostro w górę. Czarnek apeluje do rządzących

– Moja ustawa, projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości od prawie dwóch tygodni leży w Sejmie. Trzymany jest przez Tuska i Czarzastego w jakichś konsultacjach jeszcze do 8 kwietnia. A ludzie dziś potrzebują obniżki cen paliw – mówi na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych poseł PiS Przemysław Czarnek.

REKLAMA

Paweł Jędrzejewski: Pacyfizm zapewnia sukcesy terrorystom i mordercom

Izrael zapowiada przeprowadzenie na terytorium Strefy Gazy odpowiedzi militarnej na atak i zbrodnie Hamasu z zeszłego tygodnia.
Żołnierze. Ilustracja poglądowa
Żołnierze. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com

Izrael już lata temu (2005) wyszedł z tego obszaru, oddał go całkowicie w zarząd Arabom palestyńskim w nadziei, że to ułatwi osiągnięcie pokoju. Mieszkańcy Strefy Gazy wybrali jednak rządy Hamasu, więc pokój nie przybliżył się ani o milimetr. Przeciwnie: teren zarządzany przez Hamas stał się bazą dla zbrodniczego terroryzmu. Nadzieje Izraela na pokój – te pacyfistyczne, idealistyczne mrzonki – po raz kolejny okazały się nie tylko naiwną, złudną utopią, ale pośrednio przyczyniły się do śmierci tysięcy niewinnych ludzi.

Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że w obliczu prawdziwego zła, czyli w obliczu np. terroryzmu Hamasu, fanatyzmu religijnego tzw. państwa islamskiego, nazizmu Hitlera czy komunizmu Lenina, Stalina, Pol Pota oraz Mao, pacyfizm jest bezradny, nieskuteczny i postawa pacyfistyczna (gdy przejawia się na znaczną, decydującą skalę) stanowi niestety gwarancję, że zło może działać i mordować niewinnych i bezbronnych zupełnie bezkarnie. Pamiętamy, jak Izrael siłą usuwał Żydów z obszaru Strefy Gazy, jak pozostawił Palestyńczykom infrastrukturę niezbędną do specjalistycznej uprawy roślin, jak starał się zachęcić do życia w pokoju. Oni jednak wybrali Hamas.

Pacyfizm nie był tu jedynym decydującym motywem, ale jednak tkwił on głęboko u korzeni decyzji Izraela. Warto więc spojrzeć na pacyfizm krytycznym okiem. Bo chyba rzadko pozory mylą tak silnie, jak dzieje się to w przypadku pacyfizmu. Pacyfizm jest szanowany jako postawa szlachetna, a w rzeczywistości jest sojusznikiem morderców.

 

Pacyfizm to rezygnacja z obrony

Przeciwności, cierpienie, okrucieństwo i zło, które dostrzegamy w świecie, są prawdziwe: wymagają więc prawdziwych działań, aktywnej, stanowczej postawy. Pacyfizm – przy swoich szlachetnych założeniach – taką postawą zdecydowanie nie jest. 

Dlaczego konsekwencja postawy pacyfistycznej staje się swoim zaprzeczeniem?

Z bardzo prostej przyczyny.

Pacyfizm to nie tylko umiłowanie pokoju.

Bo któż nie miłuje pokoju?!

Pacyfizm idzie jednak dalej: neguje przeciwstawianie się złu tak bardzo, że rezygnuje z obrony życia niewinnego człowieka, jeśli ta obrona wymaga zabicia agresora. Pacyfizm odrzuca każde zabijanie, niezależnie czemu ono służy.

Gdy uznaje wyjątki od tej zasady – nie jest już prawdziwym, rzeczywistym pacyfizmem.

 

Pacyfizm to postawa skrajna

Pacyfizm jest światopoglądem zbudowanym na skrajnym, a przez to błędnym przekonaniu, że pozbawienie człowieka życia jest zawsze złe, niezależnie od okoliczności. Sama postawa wyrasta z pobudek idealistycznych i pozornie szlachetnych. Jednak błąd etyczny tkwi w słowie „zawsze”, użytym w najważniejszym haśle pacyfizmu, które brzmi „zabijanie jest zawsze złe”.

Istnieje niesprawiedliwe zabieranie człowiekowi życia, ale istnieje też zabieranie sprawiedliwe. Jeżeli ktoś pozbawia życia niewinnego człowieka, aby zaspokoić swoje egoistyczne cele (np. morderstwo na tle rabunkowym), mamy do czynienia z niesprawiedliwym zabijaniem. 

Jeżeli natomiast pozbawiamy człowieka życia w obronie niewinnych ludzi (np. odbieramy życie temu, kto próbuje popełnić morderstwo), to jest to zabijanie sprawiedliwe. 

Pacyfizm, rezygnując z tego – jakże istotnego – rozróżnienia (odbieranie życia niesprawiedliwe i sprawiedliwe), popełnia niewybaczalny logiczny, a w konsekwencji także etyczny błąd: bezwzględne przeciwstawianie się każdemu zabijaniu – nawet wtedy, gdy ratuje ono niewinne ludzkie życie, gwarantuje przecież w praktyce, że przypadki niesprawiedliwego pozbawiania życia niewinnych ludzi, czyli morderstwa, nie natrafią – w wyniku oddziaływania pacyfizmu – na bezpośredni opór, ale wręcz przeciwnie: znajdą w postawie pacyfistycznej zachętę i w dużym stopniu gwarancję bezkarności. 

 

Bowiem brak oporu przeciw złu to przyzwalanie na zło

Pamiętajmy, że działalność obozów śmierci podczas II wojny światowej nie została zakończona w wyniku protestów pacyfistów, ale w wyniku działań militarnych alianckich armii!

Gdy dominuje postawa pacyfistyczna, niewinni są mordowani, natomiast winnym nie grozi utrata życia, nawet gdy popełniają morderstwa. Rezygnacja pacyfisty z pozbawienia życia agresora, który morduje człowieka, oznacza w praktyce, że życie mordercy jest dla pacyfisty cenniejsze od życia ofiary. A czyż może być coś bardziej niesprawiedliwego od takiej niemoralnej postawy?

Pacyfizm jest odwieczny jak wojna, czyli tak stary jak ludzkość. Jednak jest faktem, że ruch pacyfistyczny osiągnął niespotykaną dotąd popularność i wpływy w ciągu ostatnich stu lat. Powodów jest wiele, ale jednym z nich jest na pewno postępująca laicyzacja świata zachodniego – jego odchodzenie od religii, od etycznego monoteizmu.

 

Skąd taka teza?

Gdy ideałem przestaje być życie zgodne z etyką Dekalogu, to staje się nim po prostu samo życie.

Bo cóż jest wtedy cenniejsze od życia? Od samego trwania?

A dlaczego życie zgodne z zasadami przestaje być wartością najwyższą?

Bo laicyzacja pozbawia człowieka wiary, że istnieje cokolwiek poza życiem: a więc przede wszystkim Bóg, który oczekuje od człowieka czynienia Dobra, moralność zakotwiczona w etycznym monoteizmie, wizja rozliczenia ludzkich czynów, dusza i jej wyjątkowy status. Gdy przestaje się wierzyć w Boga i to, że istnieje poza życiem coś, co warte jest więcej niż życie – życie automatycznie staje się najważniejsze.
Z pozoru wygląda to jak kolosalny postęp w rozwoju ludzkości: bo oto zamiast wojen i konfliktów religijnych tworzy się społeczeństwo ceniące po prostu ludzkie życie, a więc społeczeństwo, w którym nikt nie będzie nikogo chciał atakować, torturować i mordować. Niestety – jak przekonuje historia w sposób najbardziej dobitny – jest to tylko utopia. Utopia, ponieważ miałoby to sens, gdyby w jakiś cudowny sposób przestały istnieć w tym samym czasie konflikty pomiędzy ludźmi.

A tak przecież nie jest.

I wtedy przekonanie, że życie jest najcenniejsze, bo już nic nie ma poza nim – obraca się przeciwko człowiekowi.

 

Naiwność pacyfizmu

Najlepszym przykładem jest tu historia pierwszej połowy XX wieku, gdy – po potwornych doświadczeniach I wojny światowej – Europa chciała pacyfizmem odpowiedzieć na zagrożenie ze strony Hitlera i nazizmu. Zamiast zdusić niebezpieczeństwo, jakie on stwarzał, w zarodku, zwlekała długo, chcąc za wszelką cenę uniknąć konfliktu zbrojnego. I najpierw oddała mu po kolei wszystko, czego żądał, by na koniec i tak musiały zginąć miliony ludzi, nim III Rzesza została zdruzgotana.

Pacyfizm współczesny jest produktem ubocznym rozpadu wartości etycznego monoteizmu. Nieprzeciwstawianie się złu ma – w teorii – pokonywać zło metodami pokojowymi, jednak w praktyce gwarantuje, że zło zwycięża, pochłania wiele ofiar, a na koniec i tak musi zostać pokonane siłą i przemocą.
Każdy człowiek, który jest zdrowy psychicznie, uważa, że pokój jest lepszy od wojny. Każdy wie, że wojna to cierpienie, zniszczenie, zagłada. Dlatego właśnie ideologia pacyfizmu brzmi tak atrakcyjnie i wielu ludzi zgadza się z nią entuzjastycznie.

Naiwność pacyfizmu, który odrzuca metody jakiegokolwiek czynnego oporu przeciw złu, dobrze ilustrują słowa Mahatmy Gandhiego. W 1938 roku, już po Nocy Kryształowej (Kristallnacht), Gandhi radził niemieckim Żydom: „Jestem pewien, że najbardziej kamienne niemieckie serca ustąpią, jeżeli tylko Żydzi przyjmą zasady nieodpowiadania przemocą na przemoc”.

O tym, jak bardzo nie miał racji Gandhi, świadczą miliony ofiar Holokaustu, które nie stawiały oporu.
Bo gdy przeciwnikiem pacyfisty (tak jak było to w przypadku Gandhiego i ruchu wyzwoleńczego Indii) jest Churchill i Anglicy – bierny opór, odrzucenie przemocy i oporu czynnego umożliwiają zwycięstwo. Ale czy w komunistycznej Rosji nie było pacyfistów? Czy nie było ich w nazistowskich Niemczech? Byli, tylko nie wiemy o nich nic, bo zostali po prostu rozstrzelani, powieszeni, zagazowani albo zagłodzeni w gułagach lub w obozach koncentracyjnych. Ani rosyjski, ani niemiecki Gandhi nigdy nie mieli nawet najmniejszej szansy, aby świat dowiedział się o ich istnieniu.

Pacyfizm zamiast pokonywać zło, staje się – wbrew swoim intencjom – sojusznikiem zła. Dlatego więc można mówić o głębokiej niemoralności pacyfizmu jako ideologii, która wypełnia w ludzkiej świadomości puste miejsca po zanikających ideałach etycznego monoteizmu. To bardzo smutne, że taka szlachetna z pozoru idea okazuje się w życiowej praktyce nie tylko nieskuteczna, ale wprost szkodliwa.



 

Polecane