Prezes przyznał Radzie NFZ 100 proc. podwyżki. Pracownikom jedynie 3 proc.

- Ludzie są wściekli i czują się lekceważeni - komentuje sytuację w NFZ Bronisława Czarska-Marchelewicz, przewodnicząca Organizacji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Pracowników NFZ.
Podwyżki przyznane bez konsultacji i zgody związku uznaje za niezgodne z obowiązującym wewnątrz firmy prawem i na tej podstawie Solidarność wszczęła spór zbiorowy, którego z kolei pracodawca nie uznaje. Zgodnie z obowiązującym w firmie układem zbiorowym pracodawca w końcówce 2021 roku powinien był zasiąść do rozmów płacowych, czego nie uczynił, a podwyżki uruchomił jednostronnie.
- Jeśli Rada dostała 100-150 proc. podwyżki, a pracownikom daje się 3 proc., czyli od 90 do 120 zł, to jest to głęboko niesprawiedliwe i krzywdzące - oceniła.
Organizacja zakładowa spotkała się w Nasielsku w minioną środę i czwartek, odbyło się również spotkanie z przedstawicielem kierownictwa NFZ, który jedynie podtrzymał dotychczasowe stanowisko, uznając, że wszystko jest w porządku.
Podczas spotkania związkowcy z Solidarności podjęli decyzję o dalszych działaniach. Jednak na tym etapie jeszcze nie informują, co zrobią. Podczas spotkania odbyły się również warsztaty z trenerami Komisji Krajowej.
- Mamy plan, ale będziemy go uruchamiać po kolei. Ludzie są rozgoryczeni, bo mają coraz więcej obowiązków i coraz mniej pieniędzy. Same dodatkowe 27 mld związanych z COVID-19 trzeba było "przerobić", a to więcej obowiązków i problemów. A teraz będą dodatkowe obowiązki z powodu uchodźców wojennych - wylicza przewodnicząca.
Przypomina, że NFZ zawsze jest "chłopcem do bicia", bo jak w ochronie zdrowia jest źle, to winny NFZ, bo za mało płaci. Z koli gdy pojawiają się dodatkowe środki na zdrowie, pracownicy nie są w tym uwzględniani.
Na pytanie kiedy i czy w ogóle rozpoczną się rokowania przewodnicząca nie jest w stanie odpowiedzieć.
- Nie wiem, kiedy się zaczną rokowania. Druga strona nie uznaje sporu zbiorowego, ale podejmiemy wszystkie działania zgodne z ustawą. Ścieżkę mamy przygotowaną, mamy dobrych prawników. Szykujemy się i nie damy się - podsumowała.
Bronisława Czarska-Marchelewicz ostrzega, że sytuacja doszła do takiego momentu, że nie można się już wycofać. Z punktu widzenia szeregowych pracowników, szczególnie w oddziałach wojewódzkich, jest - jak to określa - bieda i nędza. Dlatego ludzie odchodzą. Fluktuacja kadr jest duża, co powoduje kilkunastoprocentowy spadek zatrudnienia. Za chwilę nie będzie miał kto przeprowadzić konkursów na świadczenia medyczne.
ml
Spór zbiorowy w Swiss Krono w Żarach. Solidarność prowadziła akcję informacyjną przed zakładem

Jest porozumienie płacowe w zakładach Adient w Bieruniu i w Żorach
Nauczyciele z 3-proc. podwyżką. Solidarność: Nie rekompensuje wzrostu kosztów życia

"Nie udało się doprowadzić do zbliżenia stanowisk". Spór zbiorowy w Adient Seating w Bieruniu

„Rząd Tuska wydał 10,9 mln zł na leczenie migrantów”

