Spór zbiorowy w rybnickim szpitalu. Trwa cicha prywatyzacja placówki?

- Związkowcy z „S” twierdzą, że w rybnickim szpitalu dochodzi do „cichej” prywatyzacji
- Pracownicy obawiają się, że do firm zewnętrznych mogą zostać przekazani zarówno pracownicy medyczni, jak i niemedyczni
- Związkowcy domagają się także wprowadzenia regulaminu wynagradzania i regulaminu pracy
Związkowcy wzywają pracodawcę do rezygnacji z planów dotyczących przekazywania pracowników do firm zewnętrznych oraz wstrzymania zwolnień. Zgłoszone postulaty dotyczą także równego traktowania pracowników.
Szpitalny outsourcing
Piotr Rajman, przewodniczący „Solidarności” działającej w rybnickiej placówce mówi wprost:
W naszej ocenie działania pracodawcy to nic innego jak „cicha” prywatyzacja szpitala, na co absolutnie się nie zgadzamy. Zarząd szpitala nie prowadzi dialogu ze stroną społeczną i nie konsultuje decyzji dotyczących przyszłości pracowników. Z licznych informacji, które do nas docierają wynika, że planowany jest outsorcing pracowników
Związkowcy obawiają się, że w ten sposób do firm zewnętrznych mogą zostać przekazani zarówno pracownicy medyczni, jak i niemedyczni: salowe, opiekunowie, sanitariusze, pracownicy laboratorium. Piotr Rajman podkreśla, że pracownicy nie chcą takiej zmiany, bo wiedzą, że outsorcing skończy się umowami śmieciowymi. Przypomina, że z tego typu szkodliwymi pomysłami szpitalna „Solidarność” już kilkakrotnie musiała walczyć w poprzednich latach.
Niepokój budzą także zwolnienia kolejnych pracowników, od lekarzy i pielęgniarek po osoby z administracji. – Tu jedna osoba dostaje wypowiedzenie, tam dwie, w dodatku zmniejszana jest liczba łóżek na poszczególnych oddziałach. Na takie działania nie ma i nie będzie naszej zgody – zaznacza związkowiec.
Punktem zapalnym są także podwyżki przyznane tylko jednej, w dodatku nielicznej, grupie zawodowej. Jak informuje Piotr Rajman, w styczniu wzrosły płace pielęgniarek posiadających tytuł magistra i specjalizację. – Żeby to było jasne, nie chcemy odebrać pieniędzy pielęgniarkom. Walczymy jedynie o równe traktowanie wszystkich pracowników – wyjaśnia przewodniczący.
Spór wisi w powietrzu
Związkowcy domagają się także wprowadzenia regulaminu wynagradzania i regulaminu pracy. Jak wskazuje Piotr Rajman, brak takich dokumentów prowadzi do chaosu, a sposób traktowania poszczególnych pracowników zależy od „widzi mi się” pracodawcy. Sprzeciw strony społecznej budzi także jednostronne wypowiadanie zapisów porozumień zawartych w poprzednich latach.
Do 30 kwietnia pracodawca ma czas, żeby się odnieść do naszych postulatów. Czekamy na odpowiedź. Jeśli trzeba będzie, skorzystamy z możliwości, jakie daje ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i podejmiemy dalsze działania. Tym bardziej że mamy na nie zgodę pracowników szpitala
mówi Rajman.
Zaznacza, że na początku lutego tego roku w szpitalu odbyło się referendum. Głównym powodem zorganizowania głosowania były plany pracodawcy dotyczące zawieszenia odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Obok tej kwestii w pytaniach zadanych pracownikom przez „Solidarność” znalazła się także zgoda na outsourcing oraz ewentualny spór zbiorowy.
W głosowaniu wzięło wówczas udział prawie 70 proc. pracowników placówki, z czego zdecydowana większość upoważniła „S” do wejścia w spór zbiorowy i podjęcia zdecydowanych działań protestacyjnych ze strajkiem włącznie.
Spór zbiorowy w Swiss Krono w Żarach. Solidarność prowadziła akcję informacyjną przed zakładem

Katastrofa w służbie zdrowia. Setki milionów złotych zadłużenia szpitali tylko na Podkarpaciu

"Nie udało się doprowadzić do zbliżenia stanowisk". Spór zbiorowy w Adient Seating w Bieruniu

„Rząd Tuska wydał 10,9 mln zł na leczenie migrantów”

Spór zbiorowy w bielskim Hutchinsonie. Solidarność oflagowała zakład
