Szukaj
Konto

Łukasz Jasina: Berkowicz przegiął, ale dla Polski to już nie taki wielki problem

19.04.2026 10:42
Binjamin Netanjahu. Plakat z Korei Południowej
Źródło: EPA/JEON HEON-KYUN Dostawca: PAP/EPA | Autor: HEON-KYUN | Licencja: EPA/JEON HEON-KYUN Dostawca: PAP/EPA | Binjamin Netanjahu
Komentarzy: 0
Ostatnie wystąpienie posła Konrada Berkowicza w Sejmie w zasadzie niczym nie zaskoczyło. Może po za głęboką, moralną pozą samego posła który wszak znany jest głownie z wpadek i do tego jeszcze głupich. Niemniej politycy tak juz mają. Sama narracja porównująca to co robi Izrael z nazizmem tez nie zaskakuje. Tak robi wielu ludzi w ruchu który pan poseł reprezentuje. Robi tak tez wielu na Lewicy (tam może jeszcze nie prezentuje się flag izraelskich uzupełnionych swastyka ale o ludobójstwo Izrael oskarża jak najbardziej).
Co musisz wiedzieć:
  • Wystąpienie Konrada Berkowicza, w którym porównał działania Izraela do nazizmu, wywołało kontrowersje, ale wpisuje się – zdaniem autora – w szerszy trend podobnych narracji obecnych zarówno na prawicy, jak i lewicy.
  • Autor podkreśla, że takie porównania mogą szkodzić Polsce, ponieważ rozmywają odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie II wojny światowej i osłabiają polską politykę historyczną.
  • Jednocześnie wskazuje, że obecnie tego typu wypowiedzi mają mniejsze znaczenie międzynarodowe niż kiedyś, ponieważ – jego zdaniem – zmieniło się postrzeganie Izraela na świecie i spadła siła oskarżeń o antysemityzm wobec Polski.

 

Zdejmowanie odpowiedzialności z Niemców

Niemniej w Polsce warto na takie analogie nadal uważać. Dewaluacja porównań z niemieckimi, hitlerowskimi zbrodniami szkodzi naszej polityce historycznej i nam samym. Tu też pierwsza zaczęła lewica. Polska jako państwo będące ofiarą Adolfa Hitlera i nasi politycy winni uważać z takimi porównaniami. Za tamte zbrodnie winę ponosi państwo niemieckie i jego spadkobiercy a zdejmowanie z nich odpowiedzialności poprzez pokazywanie że „nazizm” może zdarzyć się wszędzie jest po prostu głupie. I to wzajemne przerzucanie się takimi porównaniami przez jego ofiary tylko sprzyja polityce Berlina - tak było w roku 2018 kiedy Izrael zaatakował Polskę próbująca przypomnieć kto za tym wszystkim stał.

To oczywiście nie obchodzi posła Berkowicza, dla którego liczy się wyłącznie klikalność i ma taki a nie inny elektorat. Niemniej czy powinno obchodzić nas? Poza oczywiście powodami opisanymi powyżej? Czy powinno mieć dla nas znaczenie z uwagi na relacje z Izraelem i światową diasporą żydowską? Tu już tych lęków mam zdecydowanie mniej a zasadniczo nie mam ich wcale.

 

Izrael kojarzy się z agresją

Izrael po początkowej solidarności sporej części świata (po ataku Hamasu na to państwo w październiku 2023 roku) , to wsparcie w dużej mierze utracił. Zwłaszcza wśród światowej opinii publicznej. I szermowanie argumentami o antysemityzmie przestało już Izraelowi pomagać. Trudno uznać wysadzanie szkoły w Libanie czy kwestię kary śmierci wymierzanej wyłącznie Palestyńczykom za zachowanie godne spadkobierców Powstańców z Getta (którego rocznicę wybuchu obchodzimy dzisiaj) czy bohaterów z Sobiboru. Wręcz przeciwnie - od wojny minęło osiemdziesiąt lat - pokolenia przemijają a Izrael nie kojarzy się już z byciem ofiarą ale także, a może przede wszystkim, z agresją. Zwłaszcza od momentu wybuchu wojny w Iranie. Netanjahu to nie Ben Gurion czy Golda Meir. Jego prasa na świecie dobra nie będzie.

Tym lepiej dla nas. Argument często używany wobec Polski, czyli oskarżanie nas o antysemityzm jako państwa i narodu, nie ma już tak piorunującej siły rażenia jako dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Ustaliśmy zresztą konflikt z Izraelem o kwestie historyczne w roku 2018. Idiotyczna autopromocja posła Berkowicza nie ma na szczęście głębszego znaczenia dla naszej pozycji międzynarodowej. Już nie ma.

[Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem MSZ]

[Tytuł, sekcja "Co musisz wiedzieć" i śródtytuły od Redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.04.2026 10:42
Źródło: Tysol.pl