Łukasz Jasina: Berkowicz przegiął, ale dla Polski to już nie taki wielki problem

- Wystąpienie Konrada Berkowicza, w którym porównał działania Izraela do nazizmu, wywołało kontrowersje, ale wpisuje się – zdaniem autora – w szerszy trend podobnych narracji obecnych zarówno na prawicy, jak i lewicy.
- Autor podkreśla, że takie porównania mogą szkodzić Polsce, ponieważ rozmywają odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie II wojny światowej i osłabiają polską politykę historyczną.
- Jednocześnie wskazuje, że obecnie tego typu wypowiedzi mają mniejsze znaczenie międzynarodowe niż kiedyś, ponieważ – jego zdaniem – zmieniło się postrzeganie Izraela na świecie i spadła siła oskarżeń o antysemityzm wobec Polski.
Zdejmowanie odpowiedzialności z Niemców
Niemniej w Polsce warto na takie analogie nadal uważać. Dewaluacja porównań z niemieckimi, hitlerowskimi zbrodniami szkodzi naszej polityce historycznej i nam samym. Tu też pierwsza zaczęła lewica. Polska jako państwo będące ofiarą Adolfa Hitlera i nasi politycy winni uważać z takimi porównaniami. Za tamte zbrodnie winę ponosi państwo niemieckie i jego spadkobiercy a zdejmowanie z nich odpowiedzialności poprzez pokazywanie że „nazizm” może zdarzyć się wszędzie jest po prostu głupie. I to wzajemne przerzucanie się takimi porównaniami przez jego ofiary tylko sprzyja polityce Berlina - tak było w roku 2018 kiedy Izrael zaatakował Polskę próbująca przypomnieć kto za tym wszystkim stał.
To oczywiście nie obchodzi posła Berkowicza, dla którego liczy się wyłącznie klikalność i ma taki a nie inny elektorat. Niemniej czy powinno obchodzić nas? Poza oczywiście powodami opisanymi powyżej? Czy powinno mieć dla nas znaczenie z uwagi na relacje z Izraelem i światową diasporą żydowską? Tu już tych lęków mam zdecydowanie mniej a zasadniczo nie mam ich wcale.
Izrael kojarzy się z agresją
Izrael po początkowej solidarności sporej części świata (po ataku Hamasu na to państwo w październiku 2023 roku) , to wsparcie w dużej mierze utracił. Zwłaszcza wśród światowej opinii publicznej. I szermowanie argumentami o antysemityzmie przestało już Izraelowi pomagać. Trudno uznać wysadzanie szkoły w Libanie czy kwestię kary śmierci wymierzanej wyłącznie Palestyńczykom za zachowanie godne spadkobierców Powstańców z Getta (którego rocznicę wybuchu obchodzimy dzisiaj) czy bohaterów z Sobiboru. Wręcz przeciwnie - od wojny minęło osiemdziesiąt lat - pokolenia przemijają a Izrael nie kojarzy się już z byciem ofiarą ale także, a może przede wszystkim, z agresją. Zwłaszcza od momentu wybuchu wojny w Iranie. Netanjahu to nie Ben Gurion czy Golda Meir. Jego prasa na świecie dobra nie będzie.
Tym lepiej dla nas. Argument często używany wobec Polski, czyli oskarżanie nas o antysemityzm jako państwa i narodu, nie ma już tak piorunującej siły rażenia jako dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Ustaliśmy zresztą konflikt z Izraelem o kwestie historyczne w roku 2018. Idiotyczna autopromocja posła Berkowicza nie ma na szczęście głębszego znaczenia dla naszej pozycji międzynarodowej. Już nie ma.
[Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem MSZ]
[Tytuł, sekcja "Co musisz wiedzieć" i śródtytuły od Redakcji]
Tagi
[video] Rabiej: "Osoby, które zrównują społeczność LGBT z pedofilią będą ścigane. Radzę ważyć słowa"

Tȟašúŋke Witkó: Służba w wojsku musi stać się modna

Trudne pytania do wicemarszałek Wielichowskiej
Aleksander Krawczuk. Pisarz, agent, polityk


