Aleksander Krawczuk. Pisarz, agent, polityk

Oczywiście w swoich tekstach nie odważyli się kwestionować jego dorobku. Mało tego, poświęcono mu kilka ksiąg pamiątkowych, jednak żadna z nich nie zawiera pełnej bibliografii jego prac. Na olimpiadach w szkole podstawowej i średniej, oraz na studiach historycznych nie można było używać jego książek jako lektur. Zawodowi historycy uważali je za popularną literaturę a nie prace historyczne. Każdy też wolał nie pamiętać o programie TV z lat 80-tych pt. „Antyczny świat Aleksandra Krawczuka”. W czasie, gdy panowała cenzura i nie było szybkiej możliwości weryfikacji prof. Krawczuk opowiadał o antyku, lecz były to faktycznie bajki na kształt „Opowieści z Narni”. Starano się zupełnie nie pamiętać i nie pisać o jego agenturalnej przeszłości, choć znalazł się na słynnej liście Macierewicza w 1992 r. Zapomniano także o licznych wpadkach jakie miał jako minister kultury. Sam prof. Krawczuk był świetnym kreatorem swojego wizerunku. W 1989 w wywiadzie dla Polskiego Radia w 1989 r. mówił:
Nie chcę niczego zmyślać. Poza kilkoma książkami nie ma u mnie fikcji. Staram się pisać tak, by to odpowiadało prawdzie, a zarazem było tak wciągające jak beletrystyka.
Setna rocznica urodzin przyniosła tylko kolejne niezgodne z prawdą i dokumentami laurki. Przez rok od śmierci nie pojawił się żaden uczciwy tekst, który przedstawiłby go wartość jego tekstów oraz polityczne i agenturalne uwikłania.
Oficjalny życiorys
Aleksander Krawczuk urodził się 7 czerwca 1922 r. w Krakowie jako syn Dymitra i Marii z domu Tarczyńskiej. Ojciec był zecerem, członkiem PPS, matka zaś nauczycielką. Miał siostrę Krystynę (ur. 1928), która podczas okupacji została wywieziona na do obozu koncentracyjnego w Bergen-Belsen. Po wojnie została w Wielkiej Brytanii. Krawczuk nie utrzymywał z nią kontaktu. Brat Włodzimierz był mechanikiem po wojnie także członkiem PZPR. Przez lata Krawczuk z dumą podkreślał, że jego rodziną jest Stanisław Wyspiański. Był absolwentem IV Liceum Ogólnokształcącego w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Maturę uzyskał na tajnych kompletach. W 1943 r. pracował przymusowo w oddziale sanitarnym w Krakowie.
W latach 1944-1945 był członkiem (pseud. Brutus) zgrupowania Armii Krajowej „Żelbet” (13 kompania strzelecka). Nie prowadził jednak żadnej działalności ani nie brał udziału w walkach. Jego działalność ograniczyła się do kilku zbiórek i kolportażu podziemnej prasy. Studia z zakresu filologii klasycznej i historii podjął na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył je w 1949 r. i podjął pracę w Katedrze Historii Starożytnej UJ jako asystent Ludwika Piotrowicza (1886-1957). W latach 1957-1986 pracował też w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Doktorat uzyskał w 1960 r. na podstawie pracy Kolonizacja sullańska napisanej pod kierunkiem Józefa Wolskiego. Habilitował się w 1963 w oparciu o pracę zatytułowaną Virtutis ergo. Nadania obywatelstwa rzymskiego przez wodzów Republiki. W latach 1980-1986 kierował Zakładem Historii Starożytnej UJ. W 1985 otrzymał tytuł profesorski w zakresie nauk humanistycznych. Aleksander Krawczuk był także członkiem Związku Literatów Polskich (1971–2003), w latach 1986–1987 był prezesem krakowskiego oddziału ZLP.
Twórczość pisarska
Kolejne jubileusze wśród historyków, głównie krakowskich potwierdzały opinię o tym, że Aleksander Krawczuk był wybitnym naukowcem. Niestety wśród jego prawie 40 książek trudno szukać rozpraw naukowych. Mamy oczywiście doktorat i habilitacje (wydane w bardzo niskim nakładzie), ale później już kolejne prace nie mają nawet przypisów i bibliografii. Mowa tu o beletrystyce często wznawianych pracach takich jak: Gajusz Juliusz Cezar (1962); Cesarz August (1964); Herod, król Judei (1965); Neron (1965); Perykles i Aspazja (1967); Siedmiu przeciw Tebom (1968); Sprawa Alkibiadesa (1968); Wojna trojańska (1969); Kleopatra (1969); Konstantyn Wielki (1970); Ród Konstantyna (1972); Tytus i Berenika (1972); Groby Cheronei (1972); Rzym i Jerozolima (1974), Julian Apostata (1974); Maraton (1976); Ostatnia olimpiada (1976); Upadek Rzymu. Księga wojen (1978), Ród Argeadów. Filip i Aleksander (1982).
Prace te miały wiele wydań, ogromne nakłady, są w każdej polskiej bibliotece publicznej ale nie można ich uznać za twórczość historyczną. Były pisane zbyt szybko bez jakiś szczegółowych badań. Zbyt wiele tam przekłamań, dziwacznych poglądów trudnych do obrony. Część z nich to po prostu beletrystyka historyczna. Już w szkole podstawowej podczas wojewódzkiego konkursu historycznego przestrzegano mnie, że jeżeli chciałbym startować ze starożytności to nie mogę jako lektur brać powieści Aleksandra Krawczuka. Wbrew temu co się publicznie głosi nie były często przekładane na języki obce. Przeczy temu moja kwerenda w Bibliotece Narodowej. Przed 1989 r. mamy jedynie pojedyncze przekłady czeski, estoński i węgierski. Nowe tłumaczenia książek Krawczuka pojawiły się, lecz dopiero po 1989 r. głównie na język rosyjski.
Nie sposób się tu odnieść do wszystkich prac. Przedstawię jedynie wybrane przykłady. Wojna trojańska. Mit i historia (1969) to faktycznie felieton dziejący się na dwóch płaszczyznach mitologicznej i historycznej. Dodatkowo mamy wplecione fragmenty Odysei i Iliady Homera. Autor powołuje się na nieaktualne już wtedy odkrycia archeologiczne. Lepszy zapewne byłby tytuł Aleksandra Krawczuka wybrane zagadnienia z wojny trojańskiej. Z kolei Sprawa Alkibiadesa (1968) nawet znawcom tematu sprawia problemy. Nie jest nawet biografią tylko chaotyczną książką dotyczącą wycinku z życia bohatera zresztą niezbyt ważnego i istotnego. Niewątpliwie lepiej czyta się "Sposób na Alcybiadesa" Edmunda Niziurskiego. Z kolei Siedmiu przeciw Tebom (1968) to konstrukcja narracyjna budząca zaskoczenie. 1/3 książki to utwór literacki, 1/3 przedstawienie faktów, 1/3 hipotezy niczym z Ericha von Dänikena. Trudno nawet określić o czym jest ta dygresyjna praca. Jest to jedna z najsłabszych w pisarskim dorobku ministra kultury PRL.
Identycznie jest z książką Pan i jego filozof. Rzecz o Platonie (1970). Arcyciekawy temat tradycyjnie został zachwiany przez pisarza licznymi dygresjami na dwóch poziomach chronologicznych. Z kolei Perykles i Aspazja (1967) nie jest tradycyjną biografią. Tytuł książki jest mylący, to faktycznie praca o dziejach demokracji ateńskiej. Dużo fikcyjnych dialogów nie pasujących do całej narracji. O Aspazji prawie żadnych wiadomości. Trudno mi sklasyfikować czytadło pt. Sennik Artemidora (1972). Autor przenosi do Krakowa lat 70-tych XX w. dwójkę uczonych Egipcjan, którzy, incognito, poznają tam ludzi, zwiedzają, prowadzą ciekawe konwersacje. Przypomina wręcz jeden z komiksów z serii Tytus, Romek i A’tomek. Cała książka to dwustronicowe opowiadania, połączone wątkiem kryminalno-fantastycznym niczym z pisma „Detektyw”. Warto także dokonać porównania Rodu Argeadów. Filip i Aleksander (1982) z Grobami Cheronei (1972), aby przekonać się, że duża część pierwszej pracy jest autoplagiatem z książki wydanej dekadę wcześniej! Jedną z najzabawniejszych w serii opowiastek Krawczuka są niewątpliwie Rzymianki (1992). To faktycznie czytanka dla dzieci a nie poważna książka historyczna. Zawiera więcej legend niż faktów. Styl autora przypomina literaturę sensacyjną ze schyłku PRL. Dużo tu luźnych rozważań porównujących realia rzymskie do współczesnego świata.
Niewątpliwie najciekawsza do analizy obiektywizmu Krawczuka jest trylogia z części "Konstantyn Wielki", "Ród Konstantyna" i "Julian Apostata". Głównym wrogiem Krawczuka jest tam chrześcijaństwo a bohaterem pogański cesarz Julian Apostata. Nie bez przyczyny najwybitniejsza polska historyk Ewa Wipszycka nazwała Aleksandra Krawczuka „osobistym wrogiem chrześcijaństwa”. Autor przyjmuje nieznośny moralizatorski ton, a dodatkowo, z książki o Julianie Apostacie wynika, że największym złem na świecie jest chrześcijaństwo. Oczywiście nie jest to napisane wprost, ale łatwo to wyczytać pomiędzy zdaniami. Autor zbyt idealizuje osobę i działalność cesarza Juliana.
W Kronice starożytnego Rzymu (1993) krakowski historyk pisząc o Imperium Romanum, nie może uwolnić się od nostalgii za PRL. Praca to krótkie zapiski, najczęściej jednozdaniowe. To lista dat z wiedzą w formie nieskalanej czymkolwiek. Już lepiej sięgnąć do Wikipedii, gdyż tamtejsze hasła dotyczące antyku przynoszą więcej wiadomości. O warsztacie krakowskiego historyka świadczy chociażby mylący tytuł książki "Polska za Nerona" (2002). W pracy poświęcił więcej miejsca Rzymowi za czasów Nerona niż ziemiom polskim w tamtym okresie. W pracy mamy wiele dygresji, niektóre ciekawe, ale większość zupełnie niepotrzebna (o II wojnie światowej czy komunizmie), wprowadzająca bałagan do głównej narracji. Aleksander Krawczuk nie był jednak naukowcem tylko zwykłym popularyzatorem.
Mamy jednak popularnonaukową książkę Aleksandra Krawczuka, które warto docenić to "Mitologia starożytnej Italii" (1982), wydana w serii "Mitologie świata". Malutka książeczka choć fatalnie wydana, warta jest uwagi. Mamy w niej bogatą niestety czarno-białą ikonografię. Być może jakieś zastrzeżenia mieliby pewnie znawcy dawnej religii rzymskiej.
Eseistyka Aleksandra Krawczuka
Równie słabo wypada eseistyka Aleksandra Krawczuka. Jeżeli ktoś nic nie wie o starożytnej historii to niczego się nie dowie z pracy "Stąd do starożytności" (1985), a jeżeli ktoś interesuje się antykiem to zanudzi się śmiertelnie. Zawsze mnie śmieszył fragment w którym Krawczuk porównuje „Sztukę kochania” Michaliny Wisłockiej do dzieł Owidiusza. Inne wywody z tej książki to czy Platon uzyskałby stopień magistra albo uwielbienie Sparty w państwach totalitarnych. Jest nawet nawiązanie do komiksu o Asteriksie. Książka Starożytność odległa i bliska (1980) jest zbiorem przemyśleń autora na temat znaczenia antyku we współczesnej rzeczywistości. Specyficzna lektura, która pomimo niewielkiej objętości zwyczajnie nudzi. Z kolei Alfabet Krawczuka mitologiczny (1991) jest poświęcony wybranym postaciom z antycznych greckich wierzeń. Oczywiście zawiera odniesienia do współczesności a zwłaszcza PRL. Nie ma co się dziwić wzorem dla profesora był Alfabet Urbana, który ukazał się rok wcześniej.
Najbardziej popularnymi książkami autora jest cykl "Poczet cesarzy rzymskich". Pierwsza część "Pryncypat" (1986) obejmująca władców Rzymu do 235 r. Druga część "Dominat" obejmuje panowanie cesarzy z lat 235-476 (1991). Cykl kończył "Poczet cesarzy bizantyjskich" (1992, wyd. 2 uzup. 1997). Ta ostania praca była tak słaba, że z radością zrecenzowałem ją w wieku 16 lat na łamach „Mówią Wieki”. "Poczet Cesarzy Rzymskich" był wydawany w odcinkach w tygodniku Przekrój w latach osiemdziesiątych. Pryncypat jest napisany minimalistycznie, w dużej części są to skróty z poprzednich książek autora (Gajusz Juliusz Cezar; Cesarz August; Neron). Historyk powinien być jednak w miarę obiektywny, tu jednak tego zabrakło. Poza tym słaba podstawa źródłowa i brak jakiejkolwiek bibliografii. "Dominat" razi wręcz tendencyjnością autora i brakiem obiektywizmu. Przeładowanie nieistotnymi faktami powoduje, iż prace tą ciężej czyta się niż pryncypat.
Antyczne wizje prof. Krawczuka w telewizji
Jeszcze gorzej przedstawia się popularyzacja Aleksandra Krawczuka. Emitowany w latach 80-tych w telewizji program „Antyczny świat Aleksandra Krawczuka” jest pełen przekłamań i licznych błędów. Według krakowskiego historyka armia rzymska była jedną z najgorszych w świecie antycznym. Lepszą mieli mieć Ptolemeusze czy Seleucydzi.
Kontakt poufny bezpieki
Wyjazd Krawczuka w 1959 r. do na siedmiomiesięczne stypendium do Włoch miał być okazją do nawiązania z nim kontaktu przez Departament I. Miał wtedy zostać pozyskany jako kontakt poufny „Aleksander” (9 lutego 1959). We Włoszech Krawczuk obok zadań związanych z rozpoznaniem kadr akademickich miał inwigilować dawnych żołnierzy armii Andersa i polskie duchowieństwo katolickie. Z pobytu we Włoszech Krawczuk miał sporządzić dla cywilnego wywiadu szczegółowe sprawozdanie z charakterystyką poznanych tam osób. Już w 1960 r. sporządził też charakterystykę historyka Wacława Felczaka (1916-1993) dla bezpieki. Warto tu przypomnieć, że Felczak był po 1945 r. emisariuszem Rządu RP na uchodźstwie. Złapany przez UB, został skazany na dożywocie, był więziony w latach 1948-1956. Przez wiele lat był inwigilowany przez bezpiekę. Jak widać pomocny był także jego kolega z pracy z Instytutu Historii UJ.
Aleksander Krawczuk miał zostać ponownie pozyskany do współpracy z krakowską bezpieką 22 listopada 1961 r. przez kapitana Bogusława Bogusławskiego (Ludzie bezpieki województwa krakowskiego. Informator personalny, Kraków 2007, s. 140-141; AIPN Kr 059/106) jako TW „Chata”. Krakowski adres Krawczuka miał być także skrzynką kontaktową dla bezpieki. Naukowiec z chęcią zgodził się na współpracę i stawiane przed nim zadania. Na początek Krawczuk na podstawie umowy zgodził się na dostarczanie przesyłek pocztowych w stanie nienaruszonym, które miały przychodzić na jego adres z Austrii. Warto podkreślić, że materiałami, które przychodziły na adres Krawczuka był zainteresowany major Wiktor Borodziej (ojciec historyka Włodzimierza). W 1969 r. miano zrezygnować z wykorzystywania Aleksandra Krawczuka przez Departament I i krakowską bezpiekę. Został wyrejestrowany (AIPN Kraków 009/8275/1). Ponownie bezpieka miała chcieć zarejestrować Krawczuka w 1974 r. był kandydatem na tajnego współpracownika o pseudonimie „Grot” (od 28 listopada 1974 r.). Miano przeprowadzić nawet rozmowy sondażowe, czemu oczekuje się od profesora. Od tego planu miano odstąpić, gdyż ustalono, że jest członkiem PZPR. Dopiero jednak 18 kwietnia 1978 r. miano zrezygnować z werbunku, kierując jej materiały do archiwum (AIPN Kraków 009/8275/).
Działalność polityczna
Aleksander Krawczyk zapisał się do PZPR bowiem był w moim przekonaniu oportunistą. Mało wiemy o jego działalności partyjnej. Nie wiemy jak zachowywał się w stanie wojennym. Służba Bezpieczeństwa w 1986 r. podkreślała, że Krawczuk nie ujawniał swoich poglądów politycznych a w czasie Solidarności, nie był członkiem tej organizacji i nie był zaangażowany w działalność opozycyjną. Podkreślano jego liberalizm oraz to, że był związany z krakowską „Kuźnicą”, zrzeszająca ponad trzystu lewicowych intelektualistów, artystów i polityków a zwłaszcza z Hieronimem Kubiakiem z PZPR. Bezpieka podkreślała „zainteresowania merkantylne, co podważa jego autorytet wśród pracowników naukowych i studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego”.
Bardziej naświetlone są czasy kiedy był ministrem w rządach Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego (1986-1989). Wejście Aleksandra Krawczuka do rządu Zbigniewa Messnera było ważnym aktem politycznym. Komuniści poszukiwali wtedy ludzi, którzy by ich uwiarygodnili w oczach społeczeństwa.
Wielkim skandalem zakończyło się zainicjowana przez niego jako ministra sprawa przeniesienia szczątków Stanisława Ignacego Witkiewicza z ZSRS do PRL. Strona sowiecka wyraziła ekspresowo zgodę na ekshumację. Uroczysty pogrzeb Witkacego odbył się 14 kwietnia 1988 r. na Pęksowym Brzyzku w Zakopanym z udziałem wielu oficjeli i samego ministra Krawczuka. Pogrzeb miał przekonać niedowiarków, że generałowie cenią spuściznę kulturalną II Rzeczpospolitej. W listopadzie 1994 roku badania antropologiczne i paleopatologiczne wykazały, że sześć lat wcześniej do grobu matki złożono szkielet około trzydziestoletniej Ukrainki, która najprawdopodobniej zmarła przy porodzie.
Partyjniak Krawczuk miał być oznaką pewnej liberalizacji systemu np. wygłosił w 1988 r. w Sejmie zdanie o wielu wartościowych wydawnictwach „podziemnych”. Takich inicjatyw było zresztą więcej.
Krawczuk był także inicjatorem spotkania 11 lipca 1988 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Wtedy to sowiecki dyktator Michaiła Gorbaczowa odbył debatę z intelektualistami z PRL Sowieckiego gościa zaskoczyły wtedy dwa konkretne pytania: o kwestię odpowiedzialności za zbrodnię katyńską i o doktrynę Breżniewa. Na żadne nie odpowiedział. Odpowiedzialność spadła na ministra A. Krawczuka. Upadek rządu Rakowskiego był także końcem Aleksandra Krawczuka jako ministra. Profesor jednak był jeszcze dwa razy wybierany do Sejmu I i II kadencji (1991-1997) z okręgu krakowskiego z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jako poseł zasiadał w Komisji Kultury i Środków Przekazu, Komisji Sprawiedliwości oraz Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Nie był zbyt aktywny jako parlamentarzysta4. Był m.in. jednym z autorów interpelacji w sprawie zasobów archiwalnych byłego IV Departamentu MSW w 1996. W zapytaniu poselskim w 1995 wyrażał niepokój o stan stosunków Polski z Chińską Republiką Ludową oraz przyczyny odwołania wizyty premiera Li Penga w naszym kraju:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Już od kilku lat mnożą się, a ostatnio nasilają pewne niepomyślne zjawiska, jeśli chodzi o nasze stosunki z niektórymi krajami. Wiadomo, że nie jesteśmy w najlepszych stosunkach z najpotężniejszym naszym sąsiadem. Kilka tygodni temu na skutek nieodpowiedzialnej, a może i haniebnej wypowiedzi pewnego prałata padł poważny cień na nasze stosunki z najbardziej wpływowym narodem świata. W tym samym czasie obserwujemy pogorszenie stosunków z Chińską Republiką Ludową, a Chińczycy - przypomnę - to największy naród świata. Jak wiadomo, spadł gwałtownie nasz eksport do tego państwa, a premier Li Peng nie odwiedzi naszego kraju z przyczyn, o których różnie się mówi, m.in. tak trochę chyba na pół humorystycznie, iż użył takiego pretekstu, że manifestacje nie mogą się odbywać bliżej niż 500 m od trasy jego przejazdu. Nasze miejsce jako kraju, z którym Chiny miały mieć szczególnie dobre kontakty w Europie, zajęła - jak powszechnie wiadomo - Ukraina, co będzie miało swoje konsekwencje na wszystkich płaszczyznach i pewnie na wiele pokoleń. Sprawa ta, jeśli chodzi o Chiny, jest tym bardziej dla nas smutna, że jak pamiętamy - zwłaszcza starsi wiekiem - w minionych dziesięcioleciach w bardzo dramatycznych momentach właśnie postawa Chin sprawiła, że kryzysy czy zagrożenia wobec naszego kraju zostały wyhamowane i wyciszone. Prosiłbym więc o odpowiedź, jakie były rzeczywiste przyczyny tego, że premier Li Peng nie przyjechał do Polski. I dalej: Jak naprawdę wyglądają nasze stosunki z Chińską Republiką Ludową i co Ministerstwo Spraw Zagranicznych czyni, by te stosunki poprawić oraz by poprawić przy sposobności, jeśli to w ogóle jeszcze da się zrobić, nasze stosunki z innymi krajami, które tutaj wymieniłem?.
Z przytoczonego fragmentu można by sądzić, że lobbyści Chin w Polsce pojawili się już w latach 90-tych XX wieku. W późniejszych latach był zaliczany do grona sympatyków związanego z Jackiem Majchrowskim stowarzyszenia Przyjazny Kraków. W czerwcu 2022 r. obchodzono setne urodziny Aleksandra Krawczuka. Pół roku później krakowski pisał zmarł.
42 lata temu zniesiono w Polsce stan wojenny
Solidarność uczciła 45. rocznicę strajku w Tomaszowie Lubelskim

„Precz z komunistami”. Dziś 69. rocznica Poznańskiego Czerwca 1956



