Szukaj
Konto

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Krzyż podwyższony w sercu

męka Jezusa
Źródło: pixabay.com | Autor: PhilGONDAS | Licencja: pixabay | Figura Chrystusa wiszącego na krzyżu
14 września, w samym środku okresu zwanego zwykłym, po przeciwnej stronie tarczy roku liturgicznego niż Wielki Post i Misterium Paschalne, zaraz po wakacjach, pojawia się "raptem" - obchodzone zarówno przez chrześcijański Wschód, jak i Zachód - święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Skąd się ono tutaj wzięło?
Co musisz wiedzieć:
  • 14 września w kalendarzu liturgicznym przypada święto Podwyższenia Krzyża Świętego;
  • Według przekazu tradycyjnego, miała go odnaleźć św. Helena, matka Konstantyna Wielkiego;
  • Historyczne badania mówią raczej o rozczłonkowaniu Chrystusowego Krzyża na małe cząstki, które służyły jako relikwie;
  • W przekazie święta chodzi bardziej o osobisty stosunek wiernych do Męki Pańskiej.

 

Tradycja

Tradycja mówi, że relikwie Krzyża zostały odnalezione w IV wieku przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna. Następnie zostały one złożone w bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie, skąd, trzy wieki później, zrabować je mieli Persowie.

Kiedy z kolei, po czternastu latach, cesarz Herakliusz zwyciężył Persów i przywieźć miał relikwie na powrót do Jerozolimy, tak bardzo ciążył mu jego wystawny strój, że aby móc udźwignąć Krzyż i wnieść go do miasta, musiał wpierw zdjąć szaty i wejść boso. Tym sposobem cesarz - zmuszony niejako do aktu pokory - doświadczyć miał na własnej skórze, że tytuły i bogactwa nie tylko nie robią wrażenia na Bogu, ale mogą wręcz przeszkodzić w zmieszczeniu się w wąską bramę, jeśli człowiek nie umie się z nimi rozstać, gdy zajdzie taka potrzeba.

Wszystko to jest raczej legendą zawierającą przesłanie o charakterze bardziej mądrościowym niż historycznym, bowiem z wcześniejszych przekazów wiadomo, że relikwie krzyża dużo wcześniej zostały podzielone i pocięte na części, jednak morał płynący z opowieści daje do myślenia.

 

Osobiste spotkanie z Krzyżem

Bóg na rozmaite sposoby zapewnia nas o swojej miłości. Nie ma jednak znaku bardziej wstrząsającego, bardziej ostatecznego niż Chrystus, który ukochawszy do samego końca, pozwolił wyniszczyć się dla nas, nic sobie nie zostawiając. Nawet tchnienia. Przekonałam się o tym dobitnie, kiedy stojąc pod krzyżem w ciemnej godzinie swojego życia, krzyczałam, by Bóg pokazał, czy mnie kocha. Moment, w którym spływa łaska otwarcia oczu i dostrzeżenia - zarówno absurdu sytuacji, w której mały niewierny człowiek żąda dowodu umiłowania od Boga wiszącego właśnie na krzyżu i oddającego za niego życie, jak i głębi oraz ostateczności tego najwspanialszego aktu wyznania miłości - to moment, który przemienia życie raz na zawsze.

 

Sprzeciw

Krzyż budził sprzeciw zanim jeszcze urzeczywistnił się w czasie. Już apostołowie nie chcieli o nim słuchać. Potem przez lata był znakiem siejącym skandal i zgorszenie wszędzie, gdzie brakowało zrozumienia lub pokory w przyznaniu się, że potrzebny jest do życia. Prawdę mówiąc, nie dziwię się. Po ludzku nie jest łatwo przyjąć, że powodowany miłością wszechmocny Bóg sam odziera się z siły, że ta miłość, która jest Jego istotą, czyni Go - w nierozumiejących oczach - słabym, oraz że w niej właśnie tkwi źródło wszechmocy. Powiem więcej, według mnie, po ludzku w ogóle nie da się tego przyjąć. Tylko w Bogu jest to możliwe.

Różnica między tobą a Bogiem polega na tym, że On potrzebuje cię, ponieważ cię kocha, chce cię potrzebować, człowiek kocha Go, ponieważ Go potrzebuje. On jest Miłością, ty jesteś potrzebą Miłości, takiego cię chciał i takiego stworzył.

W obliczu daru i wyznania, jakim jest Chrystus oddający życie za ciebie, można albo milczeć, słuchać i odpowiadać bezbrzeżną miłością, albo przerazić się, walczyć przeciwko Niemu i pogardzać słabością. Tak było i będzie zawsze, ponieważ reakcja na krzyż w naszym życiu jest lustrzanym odbiciem stanu naszej duszy tu i teraz, w tym momencie.

Proponuję byśmy w tym "niespodziewanym" dniu po prostu pomilczeli u stóp Krzyża. Choć krótką chwilę.

 

Biblijny prorocki opis Męki Pańskiej

Poniżej fragment Księgi proroka Izajasza interpretowany przez teologię chrześcijańską jako proroctwo mesjańskie dotyczące męki i śmierci Chrystusa. 

Cztery ustępy Księgi Izajasza nazywane są Pieśniami Sługi Jahwe lub w późniejszych tłumaczeniach Pieśniami Sługi Pańskiego. Powstały one najprawdopodobniej w VI w. przed Chrystusem.

  • Pieść pierwsza - Iz 42, 1-7 (1-9)
  • Pieśń druga - Iz 49, 1-6 (1-9a)
  • Pieśń trzecia - Iz 50, 4-9 (4-11)
  • Pieśń czwarta - Iz 52,13 - 53,12

 

Fragment Czwartej pieść Sługi Jahwe:

"Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. (...) Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało" (Iz 53, 2b-4. 8b-9).

Aleksandra Jakubiak 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.09.2026 17:30
Źródło: Aleksandra Jakubiak OV, biblia.deon.pl, wikipedia