Szukaj
Konto

Aleksandra Jakubiak OV: „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest”. Czy Duch Święty uczy fundamentalizmu?

dziewczyna stojąca naprzeciw ognia z spadającego z nieba
Źródło: pixabay.com | Autor: EvaMichalkova | Licencja: pixabay licence | Ogień i wiatr
„Duch Święty pomaga nam osobiście doświadczyć Boga; bez ognia Ducha Świętego Kościół pozostaje więźniem strachu” Leon XIV.

 

Dzisiejsza uroczystości kościelna przywodzi mi na myśl pewne słowa wypowiedziane przez Jezusa do uczniów: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14, 26). Ów Duch uczy  poznania Boga i otwartości na Niego, uczy umiejętności stawania się Kościołem, uczy zaufania, komunikacji, wyznania własnym życiem, że «Panem jest Jezus» [drugie czytania z dzisiejszej uroczystości - 1 Kor 12, 3]. Uczy też zatem w jakimś sensie radykalizmu Jezusowej Ewangelii. Czy jest to jednak radykalizm, który zrównać można z fundamentalizmem?

 

"Jeśliś jest"

Zawarty w tytule cytat pochodzi z X Trenu Jana Kochanowskiego, polskiego poety renesansowego, człowieka głębokiej umysłowości i wiary, który po śmierci ukochanej córeczki napisał serię żałobnych wierszy, umożliwiających czytelnikowi śledzenie przebiegu etapów żałoby autora. W momencie kulminacyjnym poeta zadaje owo obrazoburcze i stanowiące zapis momentu zwątpienia w istnienie Boga, stwierdzenie: „Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości…”. Można zadać sobie pytanie, czy wobec powyższej wątpliwości wiara Kochanowskiego nie była radykalna?

 

Brak wiary w kilku obrazach? 

Inny obraz. Grupa dwudziestu jeden koptyjskich męczenników pozbawiana głów przez islamskich fundamentalistów. Jednych i drugich można byłoby nazwać radykałami. Czy coś ich różni? A jeśli tak, to co? 

Kolejny obraz. Zmęczona siostra zakonna, która od lat zmaga się z kryzysem wiary w Boga, ale mimo to, decyduje się codziennie, by żyć, jakby Ten, któremu kiedyś zaufała, był bliski i dostępny jej zmysłom. Czy ta kobieta jest wierząca czy nie?

Ostateczny obraz. Pytać: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił” i pozostać na krzyżu. Obraz wiary czy odejścia od niej?

 

Dwa radykalizmy

Mam wrażenie, że często mylimy te dwie formy radykalizmu: bezkompromisowość w pójściu za Chrystusem z bezkrytycznością wobec zasad i norm charakteryzujących religię. To nie widzieć różnicy między byciem radykalnym chrześcijaninem a radykalnym katolikiem, prawosławnym, luteraninem etc. To pierwsze odnosi się do relacji z Chrystusem, to drugie do skrajnej identyfikacji z konkretnym wyznaniem. To pierwsze rodzi się z miłości do Boga, to drugie ze strachu przed Nim. Pierwsze jest świadectwem przyjęcia Ducha Świętego, drugie szuka bezpieczeństwa w czymś zewnętrznym. Pierwsze, prowadzić może do męczeństwa… I nie chcę tu powiedzieć, że prawdy, zasady i normy religijne są czymś złym. Żadną miarą. Są one kształtowane przez poznanie Boga w Duchu Świętym, poprzez dziesiątki pokoleń naszych przodków, ale - i jest to „ale” przez wielkie „A” - istnieją one po to, by pomóc człowiekowi osiągać bliskość z Bogiem. Jeśli służą czemukolwiek innemu, stają się one bożkiem. Choćby nie wiem jak były prawdziwe.

 

Fides quaerens intellectum

Sentencja Fides quaerens intellectum [wiara szukająca zrozumienia] to miecz obosieczny. To jeden z podstawowych postulatów filozofii chrześcijańskiej i teologii wieków średnich, wypływający i nawiązujący do spuścizny św. Augustyna, a sformułowany przez średniowiecznego myśliciela św. Anzelma z Canterbury. Wiara szuka dróg zrozumienia Boga, świata, siebie. Współpraca i przenikanie się wzajemne wiary i rozumu są charakterystyczne dla chrześcijańskiej myśli. To wpisana w naturę ludzką determinacja w intelektualnym odkrywaniu i definiowaniu praw rządzących wszechświatem. Działa ona w dwie strony, człowiek zjednoczony z Bogiem, szuka  dostępnych intelektowi i doświadczeniu dróg wytłumaczenia prawd wiary. Ale również obserwując prawa wszechświata patrzy na całokształt wiary wyłapując ścieżki wcześniej mylnie interpretowane lub niedopowiedziane, by je korygować, dopowiadać lub rozwijać.

Na kanwie powyższych refleksji przypomina mi się spór tzw. paulistów i antypaulistów, czyli zwolenników pism św. Pawła z Tarsu w kontrze do nauk niektórych innych uczniów np. św. Jakuba Młodszego. Czy jeden z Apostołów miał rację, a drugi się mylił? Nie. Po prostu, Paweł interpretował słowa Jezusa z poziomu człowieka posiadającego szersze zrozumienie terminu "osoby". Wystarczyło tyle, by zbudować dwa okopane w swoich racjach nurty interpretacji nauki Jezusa.

 

Kryzys i wiara

Zmaganie się umysłu z takimi problemami może prowadzić do stawiania sobie kardynalnych pytań i do kryzysów, które często poprzedzają wielkie kroki naprzód, nie tylko na płaszczyźnie wiary. Gdy takich lub innych wątpliwości nie mamy, nigdy nie mieliśmy i za wszelką cenę nie chcemy mieć, to warto zapytać siebie, czy nasza wiara zbudowana jest na tym, czego uczy nas o Ojcu Duch Święty czy może jednak na strachu przed karą?

Każdy kryzys boli, ponieważ uderzanie głową w mur jest bolesne, lepiej jednak uderzyć w mur, by odkryć, że on w ogóle istnieje, niż stać w miejscu i cieszyć się, że  murów w sobie nie mamy. 

Słowo „wiara”, to według słownika PWN «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni» lub «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone». Zatem przekonanie lub przeświadczenie, które nie oznaczają pewności, a „jedynie” ufność. Jak się to zatem ma do wiedzy? Przyznam, że obawiam się ludzi, którzy nie mają żadnych wątpliwości i w odniesieniu do prawd wiary, wiedzą wszystko.

 

Złamanie fundamentalizmem

Całym tym rozważaniem zmierzam do stanu, w którym znalazłam się po przeczytaniu licznych, przekonanych o słuszności własnego oburzenia, komentarzy na pośrednie przyznanie się jednego z polskich hierarchów, kard. Grzegorza Rysia, do doświadczania kryzysów zaufania Bogu. Muszę przyznać, że przeżyłam przez to jakąś formę załamania, gdy uświadomiłam sobie, jak wielka jest w Polsce grupa religijnych fundamentalistów, którym „nie wolno” zmagać się z wiarą, ani wątpić. Bogu dzięki, że słowa takie nie padły z ust kardynała, bo hierarcha-fundamentalista na czele wiernych-fundamentalistów to najprostsza droga do katastrofy. 

 

Język Ducha Świętego

Zgodnie z dzisiejszą refleksją Leona XIV Duch Święty otwiera nam drzwi do Ojca, do Kościoła i daje klucz do otwarcia własnych serc na Bożą miłość. Językiem tej Miłości, którą jest ów Duch, nie jest zastraszenie, rygoryzm, oskarżenie, Jej językiem jest uwolnienie, wyzwolenie, ukazywanie prawdy, czułość, łagodność, moc zrywania kajdanów, orzeźwienie, dlatego Boży radykalizm nigdy nie będzie fundamentalizmem zbudowanym na strachu.

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” (J 14, 28-27).

Data publikacji: 24.05.2026 20:17
Źródło: Aleksandra Jakubiak OV