Szukaj
Konto

Wojsko wyjaśnia huki po ataku Rosji przy granicy. "Zagrożenie było realne"

f-16 z bazy w łasku
Źródło: www.wojsko-polskie.pl | Autor: www.wojsko-polskie.pl | Licencja: www.wojsko-polskie.pl | F-16 zdj. ilustr.
Rosyjskie bezzałogowce podczas zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę operowały i uderzały w cele położone zaledwie kilka lub kilkanaście kilometrów od Polski. Wojsko przyznaje, że zagrożenie było "realne i bliskie". Jednocześnie wyjaśnia, skąd mogły pochodzić huki, o których informowali mieszkańcy.
Co musisz wiedzieć:
  • Rosyjskie drony operowały kilka-kilkanaście kilometrów od Polski.
  • Jeden z dronów uderzył około 800 metrów od przejścia granicznego.
  • Wojsko wskazuje możliwe źródło huków słyszanych na Lubelszczyźnie.

Wojsko: Zagrożenie było realne i bliskie

Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski został zapytany, jak blisko polskiej granicy znajdowało się potencjalne zagrożenie podczas rosyjskich ataków na Ukrainę. Jak wyjaśnił, część rosyjskich bezzałogowców znajdowała się bardzo blisko terytorium Polski.

Drony "operowały, a nawet część trafiała, w cele zlokalizowane bardzo blisko granicy - nawet kilka, kilkanaście kilometrów od naszych granic" - przekazał ppłk Jacek Goryszewski. Rzecznik DORSZ podkreślił, że zagrożenie było wówczas "realne i bliskie".

 

Mieszkańcy słyszeli huki. Wojsko wskazuje możliwą przyczynę

Ppłk Goryszewski odniósł się również do doniesień mieszkańców o hukach słyszanych w regionie. Jak wyjaśnił, wojsko zakłada, że mogły one wynikać z przekraczania bariery dźwięku przez poderwane myśliwce. Właśnie między innymi z tego powodu Dowództwo Operacyjne informuje o operowaniu lotnictwa wojskowego, ponieważ jego działania mogą wiązać się ze wzmożonym hałasem.

W niedzielę po godz. 4 DORSZ poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Miało to związek z aktywnością rosyjskich odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na Ukrainę. Przed godz. 10 Dowództwo przekazało, że operowanie myśliwców zostało zakończone. Jednocześnie podkreślono, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

 

Alerty RCB i syreny alarmowe

W czasie działań lotnictwa mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W sześciu powiatach województwa lubelskiego kolejny alert RCB przez kilkadziesiąt minut ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza. Uruchomiono tam również syreny alarmowe.

Jak poinformował Interię mjr Dariusz Sienicki, w związku z nocnymi atakami czasowo wstrzymano odprawy na polsko-ukraińskiej granicy.

 

Dron uderzył około 800 metrów od przejścia granicznego

Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że jeden z dronów uderzył w ciężarówkę około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przekazała później, że dron, który spadł w ukraińskim Jagodzinie, uderzył w stację benzynową. W wyniku ataku zapaliły się dwie ciężarówki.

Dron trafił także w pociąg Kijów-Warszawa

Do kolejnego ataku doszło w obwodzie wołyńskim, około dwóch kilometrów od granicy z Polską. Dron uderzył tam w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa.

Według ukraińskich kolei państwowych, cytowanych przez agencję Ukrinform, w wyniku tego ataku nikt nie ucierpiał.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.09.2026 13:23
Źródło: interia