Szukaj
Konto

Nowe informacje o nożowniku z Jarosławia. Chciał wyjechać z Polski, zawrócono go na granicy

Miejsce ataku nożownika / zdjęcie zatrzymanego
Źródło: PAP/ screen video x.com | Autor: Piotr Polak | Licencja: Umowa licencyjna | Miejsce ataku nożownika / zdjęcie zatrzymanego
Pojawiają się nowe informacje dotyczące 31-letniego Ihora M., zatrzymanego ws. czwartkowego ataku w opactwie w Jarosławiu, w którym rannych zostało pięć osób, a jedna z nich – ksiądz Stanisław – zmarła w szpitalu. Jak ustalił „Super Express”, mężczyzna kilka godzin przed atakiem próbował wyjechać z Polski na Ukrainę przez przejście w Korczowej. Jego samochód nie miał jednak ważnego OC i został odholowany na policyjny parking w Jarosławiu.
Co musisz wiedzieć:
  • 31-letni Ihor M. kilka godzin przed atakiem miał próbować wyjechać z Polski do Ukrainy przez przejście w Korczowej – ustalił „Super Express”.
  • Podczas kontroli okazało się jednak, że jego samochód nie ma ważnego OC, dlatego jego auto zostało odholowane na parking w Jarosławiu.
  • Według gazety Ihor M. dostał się następnie do Jarosławia i około godz. 9 pojawił się na terenie opactwa. Miał wejść bez pozwolenia do klasztornej kuchni, gdzie doszło do kłótni, a następnie zabrać stamtąd nóż.
  • W ataku rannych zostało czterech mężczyzn i kobieta. Trzech mężczyzn doznało poważnych obrażeń, a jeden z nich – ksiądz Stanisław – zmarł później w szpitalu. 31-latek został zatrzymany na miejscu.
  • Radio ESKA podało, że podejrzany miał wcześniej służyć w ukraińskich siłach zbrojnych i uczestniczyć w działaniach wojennych, jednak informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez śledczych.  

Chciał wyjechać z Polski. Samochód trafił na lawetę

Według nieoficjalnych ustaleń „Super Expressu” Ihor M. mieszkał i pracował w Niemczech, skąd wracał do Ukrainy. Około godz. 6 rano miał pojawić się na przejściu granicznym w Korczowej, około 40 km od Jarosławia. Jechał sam. Jak podaje gazeta, podczas kontroli okazało się, że jego samochód nie ma ważnego ubezpieczenia OC.

Nie miał OC, więc zgodnie z przepisami jego samochód został zawieziony na parking strzeżony lawetą

– przekazało źródło „Super Expressu”. 

Auto zostało odholowane do Jarosławia.

Ihor M. pojechał za swoim samochodem do Jarosławia

Według „Super Expressu” 31-latek również dostał się następnie do Jarosławia – prawdopodobnie busem lub korzystając z autostopu. Gazeta sugeruje, że utrata samochodu i związane z tym koszty mogły wywołać u niego silne emocje. Nie ma jednak potwierdzenia, że właśnie to było motywem późniejszego ataku.

Około godz. 9 Ihor M. pojawił się na terenie opactwa.

Wszedł do klasztornej kuchni 

Według ustaleń „Super Expressu” mężczyzna wszedł bez pozwolenia do kuchni klasztoru, gdzie miało dojść do kłótni. To właśnie stamtąd miał zabrać nóż, którym następnie zaatakował znajdujące się w pobliżu osoby. Policja otrzymała zgłoszenie około godz. 9.30.

Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej obywatel Ukrainy zaatakował nożem mężczyznę  – informowała podkarpacka policja.

Pięć osób rannych, ksiądz zmarł

Napastnik ranił czterech mężczyzn i kobietę. Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala, a trzech mężczyzn doznało poważnych obrażeń.
Jeden z rannych – ksiądz Stanisław – zmarł później w szpitalu.

31-latek został zatrzymany na miejscu. Według relacji „Super Expressu” na widok policjantów położył się na podłodze kościoła i nie stawiał wówczas oporu. 

Po zatrzymaniu mężczyzna trafił na SOR w Jarosławiu. Jedna z osób, która miała go wówczas widzieć, relacjonowała „Super Expressowi”: 

Co jakiś czas stawał się agresywny. Krzyczał, groził, awanturował się.

Jednocześnie na nagraniu wykonanym przez policję w szpitalnym korytarzu 31-latek miał zachowywać się spokojnie.

Radio ESKA: Mężczyzna wcześniej walczył w wojnie na Ukrainie 

Dodatkowe informacje podało Radio ESKA. Według jego ustaleń Ihor M. miał w przeszłości służyć w ukraińskich siłach zbrojnych i brać udział w działaniach wojennych. Radio ESKA podało również, że 31-latek miał posiadać dwa paszporty – ukraiński i niemiecki – a także polski numer PESEL.

Śledczy nie potwierdzili jednak oficjalnie tych informacji.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.09.2026 09:34
Źródło: se.pl / Radio Eska