Wojna na Ukrainie zmieniła wszystko, a generałowie wciąż przygotowują się do poprzedniej wojny

- Autor wskazuje, że historia wielokrotnie pokazywała, jak nowe technologie wojskowe potrafią całkowicie zmienić przebieg konfliktów, podczas gdy wojskowe elity często z opóźnieniem dostosowują się do zmian.
- Wojna na Ukrainie przeszła kilka etapów – od działań manewrowych i desantów po walki okopowe, a obecnie kluczową rolę na polu walki odgrywają drony.
- Wiele rozwiązań związanych z wykorzystaniem dronów powstawało oddolnie, z inicjatywy samych żołnierzy, a dopiero później było wdrażane przez dowództwo.
- Zdaniem autora w polskiej armii świadomość zmian jest często większa wśród żołnierzy i oficerów niższych szczebli, którzy samodzielnie rozwijają kompetencje związane z obsługą nowoczesnych systemów bezzałogowych.
Nowe karabiny – stare przyzwyczajenia
O tym, że nowa technologia wojenna może całkowicie zrewolucjonizować pole walki i uczynić jedną ze stron konfliktu całkowicie bezradną, mogliśmy się przekonać wielokrotnie, studiując dzieje wojen. Chyba najbardziej spektakularnymi przykładami były historie podbojów hiszpańskich w Mezoameryce i Ameryce Południowej. Zarówno imperium Azteków jak i państwo Inków były dobrze zorganizowanymi organizmami politycznymi z potężną armią, zaprawioną w bojach i budzącą strach u sąsiadów. Armie te okazały się kompletnie bezradne w starciu ze szczupłymi siłami konkwistadorów. Hiszpanie wykorzystywali z powodzeniem technologie nieznane mieszkańcom Ameryki – broń palną, doskonałe, metalowe zbroje i konie. Z nowszych czasów można przytoczyć dzieje wojny austriacko-pruskiej z roku 1866 i bitwę pod Sadową. Jeden tylko wynalazek zmienił radykalnie przebieg starć na polach nowoczesnych bitew. Armia pruska uzbrojona była w ładowane odtylcowo karabiny systemu Dreyseg’o. Pruski piechur był w stanie oddać pięć strzałów ze swojego karabinu gdy w tym samym czasie żołnierz austriacki mógł strzelić tylko raz. W dodatku Prusacy mogli ładować i strzelać w postawie leżącej, gdy odprzodowe karabiny austriackie należało ładować stojąc.
Ciekawostką pozostaje fakt, że karabin Dreyseg’o nie był już w tym czasie jakąś Wunderwaffe, jego osiągi znane były austriackim generałom. Przed wojną jednak nie doceniano w pełni możliwości, jakie daje broń odtylcowa, konserwatyzm w kręgach wojskowych był bardzo silny. Ten konserwatyzm dawał o sobie znać wielokrotnie, przy różnych okazjach. Wprowadzenie karabinów maszynowych na przełomie XIX i XX wieku spotykało się z dużym oporem, wojskowi konserwatyści argumentowali, że broń taka jest stosunkowo mało wydajna, bo znaczna część wystrzelonych pocisków jest niecelna, zużywa nieproporcjonalnie dużo amunicji a potrzebuje wody do chłodzenia, ludzi do obsługi, koni do transportu... Podobne w duchu zastrzeżenia pojawiały się przy pistoletach maszynowych czy karabinach samopowtarzalnych. Słynny amerykański M1 Garand bardzo ciężko przyjmował się w armii Stanów Zjednoczonych.
Wynalazki z okopów
Wiele wynalazków wojennych powstawało niejako oddolnie, z inicjatywy samych żołnierzy i dowódców niższego szczebla. Tak było między innymi z bagnetem, stosunkowo prostą bronią białą, która zrewolucjonizowała europejski teatr wojenny na dwa stulecia. Wedle dość popularnej i prawdopodobnej opowieści, znanej dzięki relacji Jacques’a de Chasteneta, wicehrabiego de Puységur, bagnety miały być zastosowane po raz pierwszy podczas Wojny Trzydziestoletniej, gdy w Bajonnie lokalny komendant arsenału nakazał zastrugać drzewca połamanych pik tak, by można je było wsadzać do luf muszkietów tworząc zaimprowizowany bagnet szpuntowy. Podobnych wynalazków możemy znaleźć więcej, na przykład I wojna światowa i walki okopowe sprzyjały pomysłowości żołnierzy.
Wojna toczona już piąty rok na Ukrainie przeszła przez kilka kolejnych faz. Najpierw była to faktycznie trzydniowa „specjalna operacja wojskowa”, próba zajęcia nagłym atakiem Kijowa i innych ważnych obiektów. Mieliśmy do czynienia z atakami lotniczymi, desantami z powietrza i wody, zagonami wojsk pancernych i zmechanizowanych. Potem przyszła faza bardzo przypominająca I wojnę światową i front zachodni. Walki okopowe, ostrzały artyleryjskie, pojedynki snajperów i ogólny zastój. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna, na Donbasie nie ma już czegoś takiego jak linia frontu, nie ma stałych, silnych umocnień polowych. Wszystko zmieniły drony, które stały się panami pola bitwy. Drony, wykonywane często w początkowej fazie wojny metodami chałupniczymi, z dołączanymi ręcznie pociskami moździerza lub inną zaimprowizowaną bronią, rządzą polem walki. Bardzo wiele samych rozwiązań technicznych oraz sposobów wykorzystania broni dronowej rodziło się wśród samych żołnierzy, oddolnie i było później wdrażane, nieraz z oporami, przez dowództwo.
Inicjatywa „dołu” i inercja „góry”
Dochodzą mnie słuchy z pierwszej ręki, od ludzi służących w naszym wojsku, że pewne innowacje i rozwiązania wynikające z wojny na Ukrainie, przyjmują się w polskich siłach zbrojnych bardzo powoli, z oporami. Często żołnierze, podoficerowie i oficerowie niższych szczebli, są bardziej świadomi tego, jak szybko i w jakim kierunku zmierzają zmiany na współczesnym polu walki. Jak bardzo powinniśmy się dostosowywać do tych zmian, starać przewidzieć to, co będzie za rok, czy nawet pół roku. Wiem z wiarygodnych źródeł, że żołnierze często we własnym zakresie kupują sprzęt treningowy, drony i kontrolery, angażują doświadczonych instruktorów i starają się podnieść własne kompetencje w zastosowaniu tej rewolucyjnej broni. Im wyżej, tym niestety gorzej. Generałowie wciąż przygotowują się do poprzedniej wojny, ciężko im pogodzić się ze świadomością, że znaczna część tego, czego się nauczyli we Wrocławiu jest już zwyczajnie nieaktualna. Marną pociechę stanowi fakt, że w jeszcze większym „niedoczasie” gdy chodzi o aktualizację wiedzy o wojnie znajdują się wyżsi dowódcy innych państw NATO. Rosyjskie drony nie uderzą jakby co w pierwszej kolejności na bazy wojskowe w Belgii czy Portugalii.
Komentarze
Putin poczeka, aż UE sama się zniszczy. Wówczas zaatakuje

Pentagon jednak wstrzymał wysłanie żołnierzy do Polski

Rosja bez czołgów jest naga

Książka o wojnie, której nie chcemy

Tragiczny bilans rosyjskiego ataku na Kijów. Nie żyje 21 osób






