We Włoszech wciąż trwają gwałtowne zamieszki. Meloni ogłosiła nowe kary

- Rząd Włoch przyjął specjalny dekret w odpowiedzi na gwałtowne zamieszki w Mediolanie.
- Nowe przepisy przewidują do pięciu lat więzienia i 20 tys. euro kary za agresywny udział w manifestacji. Za zniszczenia mają odpowiadać finansowo sprawcy, a w przypadku nieletnich koszty poniosą ich rodzice.
- Podczas weekendowych zamieszek w Mediolanie rannych zostało prawie 200 funkcjonariuszy, a straty oszacowano na milion euro. Według premier łącznie aresztowano 333 osoby, a najmłodszy uczestnik zajść miał 11 lat.
- Gwałtowne protesty odbyły się również we Francji, gdzie plądrowano sklepy i atakowano budynki publiczne.
Meloni ogłasza nowe kary
Szefowa rządu Giorgia Meloni po posiedzeniu Rady Ministrów napisała na platformie X:
Manifestowanie jest prawem, niszczenie naszych miast - nie.
Następnie w nagraniu wideo wyjaśniła szczegóły rządowego dekretu, który, jak podkreśliła, ma na celu przeciwdziałanie przemocy i ochronę obywateli.
Widzieliśmy wszyscy sceny przemocy, która wstrząsnęły Mediolanem i innymi włoskimi miastami w weekend; splądrowane sklepy, zniszczone witryny, atakowane siły porządkowe. To sceny niedopuszczalne, których nikt nie może lekceważyć czy usprawiedliwiać
- powiedziała premier.
Ogłosiła, że rząd wprowadził w dekrecie nowe przestępstwo: agresywny udział w manifestacji.
Jeśli podczas wiecu lub manifestacji dołączysz do grupy pięciu lub więcej osób, zaczniesz rzucać kamieniami, petardami, kijami, zagrozisz bezpieczeństwu wszystkich, grozi ci do 5 lat więzienia, do 20 tysięcy euro kary. Jeśli masz zasłoniętą twarz lub kogoś zranisz, kara rośnie. Wprowadzamy prostą zasadę: kto niszczy, ten płaci. A jeśli sprawcą jest nieletni, płacą rodzice
- dodała. Zaznaczyła, że wzrosną także kary dla sprawców zniszczeń, działających w grupach. Poinformowała również, że na mocy nowego dekretu prewencyjne zatrzymanie będzie stosowane także wobec osób nieletnich.
500 dodatkowych żołnierzy w Mediolanie
Szefowa rządu potwierdziła wcześniejsze doniesienia o wysłaniu do Mediolanu 500 dodatkowych żołnierzy do końca roku. Zapowiedziała zwiększenie liczby sędziów w trybunałach dla nieletnich.
Zrobimy wszystko, co możemy, aby nie dopuścić do tego, aby to, co widzieliśmy w tych dniach, stało się normalnością
- zapewniła. Przypomniała statystykę zamieszek: prawie 200 rannych funkcjonariuszy sił porządkowych i straty szacowane przez mediolańską Izbę Handlu na milion euro. Zauważyła, że podczas weekendowych starć odnotowano nowe zjawisko: bardzo wielu nieletnich, którzy umówili się na manifestacje na portalach społecznościowych.
To zjawisko, z którym musimy zmierzyć się z powagą, także aby to, te sceny nie stały się wzorem do naśladowania. Nie ma idei politycznej, nie ma problemów społecznych, nie ma opozycji, która mogłaby usprawiedliwić zniszczenie sklepu, by wynieść towar. Nie ma niczego rewolucyjnego w niszczeniu i kradzieży. To nie jest protest, to jest przestępczość. A odpowiedź państwa musi być stanowcza
- powiedziała premier.
Aresztowano 333 osoby
Dodała, że łącznie aresztowano 333 osoby, z których połowa to cudzoziemcy lub dzieci obcokrajowców urodzone we Włoszech. Najmłodszy uczestnik zajść ma 11 lat.
To boli i wywołuje strach. Przemoc zwiększa trudności, a nie je leczy
- przyznała. Jak oświadczyła, oczekuje szybkiego ukarania sprawców zamieszek i zniszczeń.
Zamieszki we Włoszech. Mediolan areną gwałtownych starć
Weekendowe protesty przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w Mediolanie w poważne zamieszki. W sobotę i niedzielę (17–18 października) na ulicach stolicy Lombardii dochodziło do konfrontacji z policją, aktów wandalizmu oraz grabieży.
Najbardziej niebezpieczna sytuacja panowała w centrum miasta, w okolicach Piazza Duomo, czyli placu przed słynną mediolańską katedrą. W sobotę po zakończeniu pochodu część uczestników demonstracji podzieliła się na mniejsze grupy. W stronę funkcjonariuszy zaczęły lecieć kamienie, butelki, barierki i petardy.
Policja odpowiedziała użyciem gazu łzawiącego. W rejonie starć pojawiły się prowizoryczne barykady, a na jednej z nich podpalono przedmioty wyniesione z okolicznych lokali gastronomicznych. Do ugaszenia ognia konieczne było wykorzystanie armatki wodnej.
Uczestnicy zamieszek uszkodzili również policyjne pojazdy. Według doniesień włoskich mediów splądrowany został także samochód karabinierów.
Ponad 200 zatrzymanych. Większość to nieletni
W niedzielę sytuacja ponownie stała się napięta. Na ulice Mediolanu wyszły kolejne grupy młodych ludzi. Według lokalnych mediów w rejonie Piazza Duomo pojawiło się około 2 tys. osób. Pomimo wzmożonej obecności sił porządkowych doszło do kolejnych incydentów. Funkcjonariusze byli atakowani kamieniami i butelkami, a w centrum miasta splądrowano kilka sklepów.
Bilans dwóch dni zamieszek jest poważny:
- Ponad 200 osób zostało zatrzymanych przez policję.
- Ponad 100 funkcjonariuszy odniosło obrażenia.
- Około 20 uczestników protestów zostało rannych.
- Wśród osób zatrzymanych w niedzielę około 80 proc. stanowili nieletni.
Protesty we Francji
Gwałtowne protesty we Włoszech zbiegły się z demonstracjami przeciwko wysokim kosztom życia w innych państwach europejskich, w tym we Francji i Portugalii.
We Francji sobotnie demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w gwałtowne rozruchy. Dochodziło do ataków na budynki publiczne, plądrowania sklepów i niszczenia punktów handlowych. Starcia z policją oraz próby grabieży odnotowano również w niedzielę w Paryżu i Marsylii.
Skala zniszczeń jest ogromna. Jak przekazał w rozmowie z „Le Monde” prezes CCI France, organizacji zrzeszającej francuskie izby handlowo-przemysłowe, ponad 2 tys. przedsiębiorstw zostało bezpośrednio dotkniętych aktami przemocy. Straty oszacowano na setki milionów euro. Według informacji przekazanych przez ministra spraw wewnętrznych w niedzielę i w nocy w samym Paryżu zatrzymano 350 osób.
Po weekendzie gwałtownych zamieszek we Francji minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez zdecydował się złożyć rezygnację. Prezydent Emmanuel Macron nie przyjął jednak jego dymisji, uznając, że w obliczu kryzysu konieczne jest zachowanie ciągłości dowodzenia policją i służbami bezpieczeństwa. Pałac Elizejski poinformował w poniedziałek, że prezydent polecił ministrowi wyjaśnienie błędów popełnionych przed demonstracjami. Chodzi przede wszystkim o niewłaściwą ocenę zagrożenia i niedoszacowanie skali możliwych rozruchów.
Komentarze
Meloni: Włochy i Polska będą wzmacniać współpracę

Rekord rządu Meloni. Prezydent Nawrocki zabrał głos

Nawet 45 stopni we Włoszech. Najwyższy stopień alertu w wielu miastach

Starcia w ośrodku dla migrantów w Grecji. 35 osób uciekło, trwają poszukiwania

Tysiące turystów z utrudnieniami. Etna paraliżuje lotnisko na Sycylii







