Szukaj
Konto

Theresa May gra vabank. Przedterminowe wybory będą się jej opłacać?

27.04.2017 13:37
zrzut ekranu
Źródło: Youtube.com
Komentarzy: 0
Rok 2017 jest gorącym czasem politycznym w trzech największych demokracjach Europy. Do planowanych dużo wcześniej wyborów prezydenckich we Francji i parlamentarnych w Niemczech dołączyła niespodziewanie Wielka Brytania.
Decyzją premier Theresy May, popartą przez przygniatającą większość Izby Gmin, 8 czerwca w Zjednoczonym Królestwie dojdzie do przedterminowych wyborów.
Konstytucyjny termin, w którym na Wyspach musiałyby się one odbyć, to dopiero rok 2020. Jeszcze trzy tygodnie temu sama pani premier zapewniała publicznie, że o przedterminowych wyborach nie myśli. Dlaczego zmieniła zdanie? Jakie były tego przesłanki i powody? Jak zwykle w polityce - sondaże i prognozy. A te wskazują, że taki manewr może się obecnie rządzącym torysom, a przede wszystkim samej pani premier, bardzo opłacać.

Partia konserwatywna ma zaledwie 18 głosów przewagi w Izbie Gmin nad partiami opozycyjnymi, przede wszystkim laburzystami. Partia Pracy jest wyraźnie niespójna - nowy, charyzmatyczny lider Jeremy Corbyn wprawdzie przyciąga coraz więcej nowych członków, lecz jest wyraźnie skonfliktowany z partyjną "górą", co najdobitniej pokazała kampania przed referendum o Brexicie. Partia Pracy występowała przeciw opuszczeniu przez Zjednoczone Królestwo Unii, ale sam Corbyn wypowiadał się na ten temat mało i niechętnie. Na przyspieszonych wyborach laburzyści mogą i wygrać, i stracić - ostatnie sondaże nie były dla nich łaskawe, w przeciwieństwie do drugiej siły opozycyjnej, jaką stanowią liberalni demokraci. Partia ta w wyborach 2015 roku poniosła druzgocącą klęskę, lecz dziś wydaje się podnosić z kolan i oscyluje około dziesięcioprocentowych notowań. Niemożliwe do oceny są szanse szkockich nacjonalistów. Północna część Brytanii jest wyraźnie przeciwna Brexitowi i w okręgach podlegających Edynburgowi nacjonaliści mogą odnieść spory sukces, co byłoby dla pani premier sporym utrudnieniem.

Theresa May gra jednak również na wzmocnienie pozycji w swoim ugrupowaniu.

- Decyzja o rozpisaniu wyborów nakierowana jest także na pacyfikację buntowniczych nastrojów w ramach Partii Konserwatywnej i potencjalne umocnienie przywództwa Theresy May zarówno jako premiera, jak i szefa partii rządzącej

- podkreśla dr Przemysław Biskup.

Leszek Masierak

Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (16/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.04.2017 13:37