Szukaj
Konto

Gen. Wroński: „Brytyjski przemysł zbrojeniowy ratuje się polskimi funduszami”. Ostra ocena umowy z Londynem

Gen. Dariusz Wroński
Źródło: Archiwum gen. Dariusza Wrońskiego | Autor: Dariusz Wroński/X | Licencja: Archiwum gen. Dariusza Wrońskiego | Gen. Dariusz Wroński
Podpisanie trzyletniego Planu Współpracy Obronnej między Polską a Wielką Brytanią wywołało krytyczną reakcję gen. Dariusza Wrońskiego. Wojskowy ocenia, że za deklaracjami o wzmacnianiu bezpieczeństwa kryją się przede wszystkim interesy brytyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Jego zdaniem Londyn chce wykorzystać polskie wydatki na modernizację armii oraz unijny program SAFE, aby zwiększyć sprzedaż własnych technologii i ograniczyć wpływy konkurentów z USA oraz Korei Południowej.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska i Wielka Brytania podpisały 27 października trzyletni Plan Współpracy Obronnej. Obejmuje on między innymi obronę powietrzną, produkcję amunicji, technologie dronowe, sztuczną inteligencję oraz współpracę marynarek wojennych.
  • Gen. Dariusz Wroński ostrzega przed uzależnieniem technologicznym Polski od brytyjskich dostawców. Według niego współpraca może przynieść korzyści przede wszystkim koncernom zbrojeniowym z Wielkiej Brytanii.
  • Istotnym elementem sporu jest unijny program SAFE. Polska ma do dyspozycji około 43 mld euro pożyczek obronnych. Generał uważa, że zasady finansowania mogą zmienić układ sił na polskim rynku uzbrojenia, choć udział brytyjskich firm w programie podlega określonym warunkom.

Polska i Wielka Brytania podpisały plan współpracy obronnej

We wtorek 27 października 2026 roku w Warszawie odbyło się spotkanie ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z brytyjskim sekretarzem obrony Wesem Streetingiem. Jego najważniejszym rezultatem było podpisanie trzyletniego Planu Współpracy Obronnej.
Dokument przewiduje rozwijanie współpracy wojskowej i przemysłowej, wspólne ćwiczenia oraz inwestycje w nowoczesne technologie. Wśród wskazanych obszarów znalazły się systemy obrony przeciwlotniczej, sztuczna inteligencja, drony i systemy antydronowe, amunicja artyleryjska oraz projekty morskie.

Polski resort obrony przedstawia porozumienie jako kolejny etap wzmacniania strategicznego partnerstwa z Londynem. Minister Kosiniak-Kamysz podkreślał, że Wielka Brytania pozostaje ważnym partnerem Polski w rozwoju przemysłu obronnego, wymieniając programy Narew, Pilica+, Miecznik oraz planowaną linię produkcji amunicji kalibru 155 mm.

Inaczej znaczenie podpisanego dokumentu ocenia gen. Dariusz Wroński.

Gen. Wroński: Za deklaracjami kryją się interesy brytyjskich koncernów

W rozmowie z portalem Tysol.pl generał przekonuje, że Londyn wykorzystuje rosnące wydatki Polski na zbrojenia do zabezpieczenia interesów własnego przemysłu.

Dzień po podpisaniu paktu z Londynem, Polska złożyła pierwszy wniosek o wypłatę ponad 6 miliardów euro z potężnego, unijnego programu pożyczek obronnych SAFE (gdzie mamy do dyspozycji łącznie aż 43 mld euro). Teoretycznie te pieniądze mają iść na krajowy przemysł, ale Brytyjczycy już ustawili się w pierwszej kolejce, żeby uszczknąć z tego tortu jak najwięcej

- mówi portalowi Tysol.pl gen. Dariusz Wroński.

W jego ocenie dyplomatyczne deklaracje o wspólnym bezpieczeństwie przesłaniają finansowe konsekwencje wieloletniej współpracy.
Wroński zwraca uwagę, że Polska dysponuje znacznymi środkami na modernizację armii, zarówno z budżetu krajowego, jak i z europejskiego programu pożyczek obronnych SAFE. Zdaniem generała brytyjskie firmy zamierzają przejąć możliwie dużą część przyszłych zamówień.
Wojskowy ocenia, że współpraca może oznaczać dla Polski wieloletnie uzależnienie od zagranicznych dostawców technologii, komponentów i usług serwisowych.

Narew, Pilica+ i Miecznik. Obawy o uzależnienie technologiczne

Jednym z najważniejszych obszarów polsko-brytyjskiej współpracy pozostaje obrona powietrzna.

W programach Narew i Pilica+ istotną rolę odgrywają brytyjskie pociski CAMM rozwijane przez koncern MBDA. Współpraca obejmuje również program budowy fregat Miecznik dla Marynarki Wojennej.

Gen. Wroński nie kwestionuje znaczenia tych projektów dla zdolności bojowych polskiej armii. Zwraca jednak uwagę na ryzyko związane z zależnością od zagranicznych technologii.

Brytyjskie rakiety CAMM (od koncernu MBDA) to fundament naszej obrony nieba. Problem polega na tym, że choć systemy są świetne, to Polska staje się technologicznie zakładnikiem brytyjskich kodów źródłowych i harmonogramów dostaw komponentów. Brytyjski przemysł zbrojeniowy ratuje w ten sposób swoje linie produkcyjne za polskie (oraz unijne z programu SAFE) miliardy

- stwierdza gen. Wroński.

W jego ocenie "brytyjskie CAMM kontratakują amerykański Patriot".

Najbardziej jaskrawym przykładem wygryzania konkurencji jest obrona przeciwlotnicza. Amerykanie liczyli na to, że po programie „Wisła” (Patriot), zdominują też niższe warstwy obrony nieba. Brytyjczycy, dzięki elastyczności technologicznej koncernu MBDA, wpięli swoje rakiety CAMM w polski system zarządzania walką IBCS (który jest amerykański). Efekt? Spełnili unijne wymogi SAFE (produkcja w Europie), blokując miliardy dolarów, które w innym wypadku mogłyby popłynąć do USA na rakiety PAC-3 MSE. Zostawili Amerykanom jedynie wąski, 35-procentowy margines na ich komponenty

- zauważa wojskowy.

Drony i sztuczna inteligencja. Polska jako poligon doświadczalny?

Kolejnym elementem podpisanego planu jest rozwijanie współpracy w zakresie sztucznej inteligencji, systemów bezzałogowych i zwalczania dronów.

Wroński interpretuje te zapisy jako możliwość wykorzystania Polski do testowania brytyjskich rozwiązań w warunkach zbliżonych do realnych zagrożeń występujących na wschodniej flance NATO.

Jego zdaniem Londyn może uzyskać dostęp do cennych doświadczeń operacyjnych, nie przekazując jednocześnie Polsce pełnej kontroli nad rozwijanymi technologiami.

Londyn chce uczyć się wyciągania wniosków z wojny w Ukrainie na naszym terytorium. Zamiast realnego transferu strategicznych technologii do Polski, otrzymujemy „wspólne laboratoria” i testowanie brytyjskich algorytmów na polskiej granicy i poligonach. Jesteśmy dla nich tańszą bazą testowo-wdrożeniową

- ocenia Wroński.

Generał wskazuje, że dla oceny rzeczywistych korzyści z takiej współpracy kluczowe będzie ustalenie, kto zachowa prawa do opracowanych systemów, algorytmów i wyników badań.

Oficjalne komunikaty obu resortów obrony mówią o wspólnym rozwoju technologii. Nie potwierdzają natomiast tezy, że Polska miałaby pełnić wyłącznie funkcję zaplecza testowego dla brytyjskiego przemysłu.

Amunicja 155 mm. Kto skorzysta na nowych inwestycjach?

Szczególne miejsce w analizie generała zajmuje zapowiedziana budowa niezależnej linii produkcyjnej amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm.
Wroński podkreśla, że rozwój zdolności produkcyjnych w tym obszarze ma podstawowe znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. Jednocześnie ostrzega, że zakup zagranicznych technologii i urządzeń może skierować znaczną część wydatków do brytyjskich przedsiębiorstw.

Diabeł tkwi w szczegółach wykonawczych – Brytyjczycy dają „know-how” i maszyny, za które Polska słono płaci. Środki z unijnego SAFE idą do Agencji Uzbrojenia, która od razu transferuje gigantyczne sumy na zachodnie licencje

- zauważa.

W jego ocenie nie wystarczy samo uruchomienie produkcji na polskim terytorium. Istotne będzie również to, kto będzie kontrolował technologię, dostawy kluczowych komponentów i możliwość dalszego rozwijania produkcji.

Generał sugeruje, że brytyjskie firmy mogą dzięki temu zdobyć przewagę nad dostawcami z Korei Południowej, którzy również są obecni na polskim rynku zbrojeniowym.

Nie przedstawiono jednak publicznie danych pozwalających stwierdzić, jaka część nakładów na planowaną linię amunicyjną przypadnie konkretnym brytyjskim przedsiębiorstwom.

Program Orka. Brytyjczycy chcą uczestniczyć w projekcie okrętów podwodnych

Wroński odnosi się również do programu Orka, dotyczącego pozyskania nowych okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej.
Polska wskazała Szwecję jako partnera tego przedsięwzięcia, ale podczas spotkania w Warszawie minister Kosiniak-Kamysz zapowiedział również znaczący udział strony brytyjskiej.

Zdaniem generała może to oznaczać próbę uzyskania przez brytyjski przemysł dodatkowych zamówień w projekcie, którego głównym partnerem pozostaje Szwecja.

Wroński określa takie działania jako element rywalizacji przemysłowej o wieloletnie kontrakty na rynku uzbrojenia.

To czysty lobbing. Brytyjski przemysł stoczniowy, mimo kryzysów u siebie, wpycha się do szwedzko-polskiego projektu, żeby nie stracić kontroli nad zamówieniami w regionie

- stwierdza.

Szczegółowy zakres brytyjskiego udziału w programie będzie jednak zależał od przyszłych ustaleń. Sama deklaracja polityczna nie pozwala przesądzić, jakie przedsiębiorstwa otrzymają zamówienia i na jakich warunkach.

SAFE i miliardy euro na zbrojenia. Wroński wskazuje na finansową stawkę porozumienia

Jednym z głównych elementów krytyki generała jest powiązanie współpracy z Londynem z unijnym programem SAFE.
Mechanizm ten przewiduje preferencyjne pożyczki na inwestycje obronne. Polska ma do dyspozycji około 43 mld euro, co czyni ją jednym z największych beneficjentów programu.

Wroński zwraca uwagę, że dostęp do finansowania na korzystniejszych warunkach może istotnie wpłynąć na wybór dostawców uzbrojenia.
Jego zdaniem Wielka Brytania chce wykorzystać tę sytuację, oferując technologie i projekty przemysłowe, które mogłyby zostać sfinansowane z europejskich środków.

Generał przeciwstawia taki model finansowania zakupom realizowanym w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej, wskazując na potencjalnie wyższe koszty kredytowania części dotychczasowych kontraktów.

Zamiast oferować bezinteresowne wsparcie strategiczne, Brytyjczycy przysłali Wesa Streetinga z umową, która gwarantuje, że strumień polskich miliardów popłynie szerokim korytem do brytyjskich korporacji zbrojeniowych pod pretekstem „wspólnych ćwiczeń i certyfikacji”. Przetrenują nas z obsługi ich własnego sprzętu, tak, abyśmy musieli kupować u nich części przez kolejne trzydzieści lat

- zauważa Wroński.

W jego ocenie „w tym geopolitycznym rozdaniu Londyn gra niesamowicie bezwzględnie, próbując wbić klin w dotychczasową strategię zakupową Warszawy”.

Gra toczy się o gigantyczną stawkę, ponieważ unijny program pożyczek obronnych SAFE posiada twardą, rygorystyczną zasadę pochodzenia kapitału, aby dany zakup został sfinansowany z tych tanich miliardów, koszt komponentów pochodzących spoza UE i państw stowarzyszonych (jak Wielka Brytania czy Szwajcaria) nie może przekroczyć 35% całkowitej wartości kontraktu

- podkreśla.

To kryterium automatycznie staje się bronią, którą Londyn próbuje wykrwawić i wygryźć z polskiego rynku dostawców z USA oraz Korei Południowej. Rywalizacja ta opiera się na brutalnych mechanizmach finansowych i przemysłowych

- ocenia.

Wojskowy przypomina, że Polska zakupiła setki haubic K9 oraz czołgów K2 z Korei Południowej i planuje ich polonizację (wersje K2PL). Produkcja ta wymaga jednak potężnego finansowania.

Seul nie jest w stanie przeskoczyć unijnego progu 35% komponentów spoza Europy w gotowych produktach dostarczanych z Azji. Londyn wykorzystuje tę lukę. Podpisany właśnie trzyletni plan na „niezależną linię amunicji 155 mm” ma odciąć Polskę od konieczności kupowania amunicji w Korei. Brytyjczycy dają technologię zgodną z certyfikacją SAFE, przejmując strumień unijnych pieniędzy i osłabiając pozycję przetargową Seulu, który oferował własne fabryki amunicji

- wyjaśnia Wroński.

Czy Londyn może wypierać amerykańskich i koreańskich dostawców?

Zgodnie z zasadami SAFE udział kosztów komponentów pochodzących spoza określonego kręgu państw nie może przekraczać 35 procent wartości komponentów produktu końcowego.

Ważne jest jednak zastrzeżenie: Wielka Brytania nie uzyskuje automatycznie takich samych uprawnień jak państwa członkowskie Unii Europejskiej. Możliwość udziału brytyjskich przedsiębiorstw w projektach finansowanych z SAFE zależy od szczegółowych warunków programu i odpowiednich uzgodnień.

Podczas wizyty Wesa Streetinga polski minister obrony zapowiedział działania na rzecz umożliwienia Wielkiej Brytanii korzystania z mechanizmów SAFE.

Pułapka kredytowa: Tanie euro vs drogi dolar

Gen. Wroński zauważa, że Brytyjczycy wchodzą do gry jako „europejski partner”, który pozwala Polsce uciec od zabójczo drogich kredytów z czasów masowych zakupów w Azji i Ameryce.

Koszty finansowania z USA i Korei: Kredyty z południowokoreańskiego banku KEXIM oraz amerykańskie pożyczki FMF są oprocentowane wysoko, wynoszą od 5% do 6,5% rocznie. Atut programu SAFE: Unijne środki to wyjątkowo tanie pożyczki z oprocentowaniem na poziomie zaledwie około 3-4% rocznie i z niebywale długim, bo aż 45- lub nawet 60-letnim okresem spłaty. Londyn mówi Warszawie: 'Po co macie płacić krocie bankom w Seulu czy Waszyngtonie? Kupujcie u nas, a sfinansujecie to niemal darmowym unijnym pieniądzem, bo spełniamy europejskie limity produkcyjne'

- wskazuje Wroński.

Przytoczone przez gen. Wrońskiego stawki oprocentowania i okresy spłaty odnoszą się do jego oceny warunków finansowania zakupów zbrojeniowych. Faktyczne koszty poszczególnych pożyczek zależą od warunków konkretnych umów. Redakcja nie dysponuje dokumentami pozwalającymi niezależnie potwierdzić wszystkie wskazane parametry.

Gdzie dwóch się bije, tam Londyn zarabia

Brytyjska strategia wobec polskich wydatków z SAFE to majstersztyk czystego, biznesowego cynizmu. Londyn doskonale wyczuł sytuację: Polska ma gigantyczny unijny budżet (zakontraktowane niemal 44 mld euro z SAFE), którego nie wolno jej wydać w USA ani w Korei ze względu na unijne obostrzenia procentowe

- diagnozuje sytuację gen. Wroński.

Wielka Brytania pozycjonuje się jako jedyna realna, „ciężka” alternatywa militarna w Europie, która te warunki spełnia. W ten sposób, formalnie będąc poza Unią Europejską, Londyn przy pomocy polskiego podpisu pod planem współpracy bezczelnie drenuje unijny fundusz i systematycznie wypycha z polskiego rynku zbrojeniowego amerykańskich i koreańskich konkurentów

- konkluduje.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.10.2026 12:18
Źródło: Tysol.pl