Szefowa biura Amnesty International w Kijowie składa rezygnację po publikacji uderzającego w Ukrainę raportu

Pokalczuk zwróciła uwagę w swoim wpisie w mediach społecznościowych, że jej praca i starania "rozbiły się o ścianę biurokracji i głuchej bariery językowej".
"Nie chodzi o język angielski, a o to, że jeśli nie mieszkasz w kraju, do którego wdarli się okupanci i rozrywają go na kawałki, to na pewno nie zrozumiesz, co to znaczy potępić armię obrońców. I nie ma słów w żadnym języku, które mogą to przekazać temu, kto nie odczuł tego bólu" - podkreśliła.
"Nawet jeszcze wczoraj miałam naiwną nadzieję, że będę mogła wszystko naprawić. Że przeprowadzimy nawet i 200 narad i wyjaśnimy, dotrzemy (do nich), przekażemy nasze zdanie. I ten tekst będzie usunięty, a zamiast niego pojawi się inny. Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że do tego nie dojdzie" - napisała Pokalczuk.
Wcześniej szefowa ukraińskiego przedstawicielstwa AI oznajmiła, że jej biuro stanowczo odżegnuje się od raportu organizacji, w którym zarzuca się wojsku ukraińskiemu łamanie prawa konfliktów zbrojnych i działanie na szkodę ludności cywilnej.
Komentarze
200 tys. zł za raport wygenerowany przez AI? Jest ruch prokuratury

Spór o przyszłość cieśniny Ormuz po amerykańskiej wojnie z Iranem

Ukraina chce podwoić tranzyt przez Polskę. Sachajko wskazuje poważne zagrożenia

Ukraiński agrobiznes chce 1,1 mld euro wsparcia dla tranzytu. Polski ekspert krytykuje pomysł

Rosyjski atak na Kijów. Co najmniej sześć osób zabitych i 33 ranne
