Przeszukania w biurach Lidla. To nie pierwsze takie oskarżenia

- UOKiK przeszukał centralę Lidl Polska i biura czterech firm transportowych.
- Urząd bada podejrzenie zmowy ograniczającej konkurencję na rynku pracy kierowców.
- Jeśli zarzuty się potwierdzą, przedsiębiorcom mogą grozić kary do 10 proc. rocznego obrotu.
W maju 2026 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wkroczył w podpoznańskich Jankowicach do centrali Lidl Polska oraz biur czterech firm transportowych Omega Pilzno, Van Group, FTS Zbigniew Ratajczak oraz Dar-Pol. Śledztwo dotyczy podejrzenia zmowy ograniczającej konkurencję na rynku pracy kierowców. Firmy miały rzekomo uzgadniać, że nie będą przejmować kierowców od konkurentów obsługujących centra dystrybucyjne Lidla. Sieć handlowa miała wspierać ten mechanizm, blokując wjazd na swoje rampy kierowcom, którzy zmienili pracodawcę.
To nie jest pierwsza taka sprawa. Kilka miesięcy wcześniej UOKiK wszczął postępowanie przeciwko Biedronce i grupie 32 przewoźników. Teraz padło na Lidl Polska. Prezes Tomasz Chróstny podkreśla:
Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie, ale przede wszystkim nielegalne, bo gdy pracownicy nie mogą zmienić miejsca zatrudnienia, pracodawcy nie muszą poprawiać warunków pracy i starać się o dobro pracownika.
Jeśli podejrzenia się potwierdzą, firmie grożą kary do 10% rocznego obrotu i do 2 mln zł kary dla menedżerów. Proszony o komentarz przez TVN24 Lidl odmówił komentarza w tej sprawie.
Mechanizm zmowy i jego konsekwencje
Podejrzewane porozumienie o “nie podkradaniu” sobie kierowców miało działać w dwóch kierunkach. Po pierwsze, blokada „poaching”, tzn. nie zatrudnianie kierowców z firm współobsługujących Lidla. Po drugie, zakaz przejmowania podwykonawców. Mniejsze firmy transportowe, które faktycznie woziły towar, miały być „własnością” większych graczy. Co w konsekwencji oznacza, że kierowcy uwięzieni są w systemie niskich stawek, zmęczenia i braku realnej możliwości zmiany pracy w zawodzie.
W branży, gdzie deficyt kierowców sięga dziesiątek tysięcy, takie praktyki sztucznie tłumią wzrost wynagrodzeń i pogarszają warunki pracy. Kierowca, który chce zmienić pracę na lepsze warunki, ryzykuje, że już nigdy nie wjedzie na rampę Lidla. To potężny mechanizm kontroli. Lidl, jako zamawiający, wcale nie musi bezpośrednio zatrudniać kierowców. Wystarczy, że stworzy ekosystem zależności, w którym podwykonawcy pilnują się nawzajem.
Na obecnym etapie UOKiK prowadzi postępowanie wyjaśniające. Przeszukania nie oznaczają jeszcze potwierdzenia zarzutów. Dopiero analiza zabezpieczonych materiałów pozwoli ocenić, czy doszło do naruszenia przepisów o ochronie konkurencji.
Porównanie z Niemcami: Historia powtarza się?
Niemcy mają bogatą tradycję skandali związanych z warunkami pracy w tej sieci. Już w 2004–2008 wybuchł skandal wokół tzw. „Schwarzbuch Lidl”, czyli raportu ujawniającego szpiegowanie pracowników, presję psychologiczną, nieregulowane nadgodziny i wszechobecny strach. Pracownicy opowiadali o kamerach monitorujących każdy ruch, zakazie rozmów i karach za drobne odstępstwa.
W logistyce sytuacja była podobna. Lidl od lat korzysta z modelu podwykonawstwa, w którym wschodnioeuropejscy kierowcy pracują na warunkach dalekich od niemieckich standardów. Zwraca się uwagę na „social dumping” w transporcie międzynarodowym zwraca uwagę na niskie stawki, fikcyjne siedziby w Polsce, Litwie czy Bułgarii oraz przemęczenie.
Lidl był również oskarżany reklamowanie „fair trade” przy jednoczesnym wykorzystywaniu szwaczek w Bangladeszu pracujących po 80 godzin tygodniowo. Obraz „taniego i odpowiedzialnego” dyskontu był nie do utrzymania. Dziś Lidl w Niemczech chwali się podwyżkami i benefitami, ale krytycy wskazują, że w logistyce to właśnie outsourcing w kierunku wschodnim pozwala na dystansowanie się od odpowiedzialności.
Wojna cenowa dyskontów a koszt ludzki
Lidl i Biedronka toczą w Polsce ostrą walkę o klienta. Niskie ceny w sklepach wymagają ekstremalnej efektywności łańcucha dostaw. Kierowcy stają się najsłabszym ogniwem, bo muszą być tani, dyspozycyjni i wymienni. Gdy firmy transportowe nie mogą konkurować o pracowników, znika główna siła napędowa wzrostu płac. W efekcie deficyt kierowców pogłębia się, a ci, którzy zostają, pracują więcej za podobne pieniądze. UOKiK słusznie zauważa, że takie praktyki naruszają nie tylko konkurencję, ale i godność pracy. Kierowca ciężarówki to nie zasób, który można zamrozić w lojalności przymusowej. To człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo na drodze, często oddzielony od rodziny przez tygodnie.
Krytycy wskazują jednak na hipokryzję systemu. Sieci handlowe publicznie deklarują etykę i zrównoważony rozwój, a jednocześnie budują modele biznesowe oparte na maksymalizacji marży kosztem łańcucha dostaw. Lidl Polska nie komentuje szczegółowo sprawy, co tylko podsyca spekulacje.
Jeśli podejrzenia się potwierdzą, kary będą bardzo dotkliwe. Nie tylko finansowe, które powinny zmusić do transparentności umów i zakazu podobnych mechanizmów w całym sektorze. Potrzebne są też szersze regulacje, takie jak ochrona mobilności pracowników w umowach B2B, monitoring praktyk antykonkurencyjnych na rynku pracy oraz realna odpowiedzialność zamawiających (jak Lidl) za warunki u podwykonawców.
[Autor, Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]
[Tytuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego ta sprawa jest ważna", a także niektóre śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego ta sprawa jest ważna
Rynek transportowy w Polsce od lat zmaga się z niedoborem kierowców. Według branżowych szacunków brakuje ich od kilkudziesięciu do nawet ponad stu tysięcy. W takich warunkach swobodna zmiana pracodawcy jest jednym z kluczowych mechanizmów wpływających na poziom wynagrodzeń i warunki pracy.
Tagi
Komentarze
Tȟašúŋke Witkó: Niebezpieczna Alternatywa

Jak Berlin i jego służby rozgrywają polsko-ukraiński klincz historyczny

Rosyjski dron uderzył w Rumunii. Jest komentarz kanclerza Niemiec

NATO 3.0. Co może zyskać Polska. Niebezpieczeństwo dominacji Niemiec

Niemcy przesiadają się z tradycyjnej telewizji na internet
