Szukaj
Konto

Politico: Polska traci atuty, które miała na początku wojny, i ląduje na marginesie

11.12.2025 15:33
Zełenski, Starmer, Macron i Merz
Źródło: PAP/EPA/TOLGA AKMEN
Komentarzy: 0
Politico odnotowuje, że Polska – mimo roli jednego z głównych filarów wsparcia dla Kijowa – ponownie nie została zaproszona do rozmów o planie pokojowym dla Ukrainy. To drugi przypadek w ostatnich miesiącach i, jak podaje portal, wywołuje to narastającą irytację w rządzie.
Co musisz wiedzieć
  • Kolejne rozmowy Zachodu o Ukrainie odbyły się bez Polski.
  • Politico opisuje, że Warszawa traci atuty, które miała na początku wojny.
  • Wskazywane są także wewnętrzne podziały i brak jednego głosu w polityce zagranicznej.

 

Politico: Polska traci wpływ na rozmowy o Ukrainie

Warszawa, niegdyś jeden z najsilniejszych głosów Zachodu ws. Ukrainy, obecnie walczy o to, by w ogóle znaleźć się przy stole negocjacyjnym

- wskazuje Politico. Portal podaje, że w Londynie odbyło się kolejne spotkanie przywódców Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Ukrainy dotyczące planu pokojowego proponowanego przez USA. Po raz kolejny nie zaproszono przedstawicieli Polski.

To już drugi przypadek w ostatnich miesiącach, ponieważ 23 listopada nie było Polski także na szczycie w Genewie. Po tamtym spotkaniu premier Donald Tusk miał zwracać się o dopisanie swojego nazwiska do listy sygnatariuszy, co - jak ocenia Politico - pokazuje jego rosnącą frustrację.

Gorzka pigułka dla państwa, które od początku wspierało Ukrainę

Polska, mimo bycia kluczowym krajem na wschodniej flance NATO i ważnym adwokatem Kijowa na początku konfliktu, po raz kolejny nie bierze udziału w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy

- podkreśla portal. Politico nazywa obecną sytuację "gorzka pigułką" dla państwa, które jednoznacznie stanęło po stronie Ukrainy od pierwszych dni wojny.

Portal wskazuje, że "powody frustracji Polski są oczywiste". Warszawa przyjęła milion uchodźców, stała się "kluczowym centrum zaopatrzeniowym dla Ukrainy" i odgrywała ważną rolę w "naciskaniu na powrót Europy do zbrojeń".

Dodatkowo "Polska jest krajem NATO, który wydaje najwięcej na obronność w przeliczeniu na jednego mieszkańca i chce ponad dwukrotnie zwiększyć swoje siły zbrojne - już teraz trzecie co do wielkości w Sojuszu - do 500 tys. żołnierzy".

Dlaczego Polska straciła wpływy?

Politico przypomina, że na początku wojny "Polski nie można było ignorować", ponieważ przekazała znaczną część swojego arsenału Ukrainie, odegrała kluczową rolę w decyzji o wysłaniu Leopardów i stała się centrum logistycznym NATO, zwłaszcza dzięki bazie pod Rzeszowem. Jednak - jak oceniono - te atuty z czasem osłabły.

Portal zaznacza, że zapasy postsowieckiej broni się wyczerpały, a nowy program zbrojeniowy uniemożliwi przekazywanie nadwyżek przez długie lata. Jednocześnie Francja, Niemcy i Wielka Brytania "obiecują nowe systemy obrony powietrznej, pociski dalekiego zasięgu i - co najważniejsze - są gotowe wysłać swoje oddziały do udziału w przyszłych misjach monitorujących lub pokojowych w Ukrainie". Polska takie rozwiązanie jednoznacznie wykluczyła.

Politico podkreśla, że Wołodymyr Zełenski "opiera się obecnie w dużej mierze na krajach, które mogą wnieść coś nowego do rozmów".

Podziały wewnętrzne i dwa równoległe kursy polityki zagranicznej

Portal zwraca uwagę, że Polska "nie potrafi mówić jednym głosem". Prezydent Karol Nawrocki ma budować relacje z administracją Donalda Trumpa, podczas gdy premier Donald Tusk koncentruje się na działaniach skoordynowanych z europejskimi partnerami.

Zdaniem zachodniego dyplomaty cytowanego przez Politico: "Nie chodzi o pozycję Polski. Chodzi to, żeby wiedzieć, kto mówi w jej imieniu".

Rzecznik rządu Adam Szłapka przekonuje jednak, że istnieją "różne, zmieniające się formaty rozmów w sprawie Ukrainy", a Polska "nie musi - i nie powinna - uczestniczyć we wszystkich".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.12.2025 15:33
Źródło: wp.pl