Incydent z ukraińskim dronem w Rumunii. Jest stanowisko MSZ w Kijowie

- Ukraina przyznała, że dron morski, który eksplodował w pobliżu portu w Konstancy, należał do ukraińskiej marynarki wojennej.
- Według Kijowa bezzałogowiec utracił sterowność wskutek działania rosyjskich środków walki radioelektronicznej i dryfował w stronę rumuńskiego wybrzeża.
- Ukraińska marynarka przekazała wcześniej odpowiednie informacje stronie rumuńskiej, aby ograniczyć ryzyko dla ludności cywilnej.
- Po eksplozji rumuńskie służby odnalazły jeszcze trzy morskie drony w rejonie Konstancy, a premier Donald Tusk ocenił, że sytuacja w regionie zmierza w kierunku dalszej eskalacji napięć.
Incydent ten po raz kolejny pokazuje, że trwająca pełnowymiarowa agresja Rosji stanowi zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego regionu. Skuteczna koordynacja ma kluczowe znaczenie dla złagodzenia jej skutków dla sąsiednich krajów
- napisał Tychyj na platformie X.
Rzecznik MSZ stwierdził, że Marynarka Wojenna Ukrainy zawczasu poinformowała stronę rumuńską o dronie morskim, nad którym straciła kontrolę z powodu zakłócania sygnału przez Rosję. Dron trafił tam w wyniku zastosowania przez Rosję środków walki radioelektronicznej.
Od tego czasu właściwe organy obu państw pozostawały w ścisłym kontakcie, opanowały sytuację i zapewniły bezpieczeństwo w tym rejonie. Taka skuteczna koordynacja pozwoliła na podjęcie niezbędnych środków w celu uniknięcia poszkodowanych wśród ludności cywilnej
- zaznaczył Tychyj.
Eksplozja drona
Ministerstwo obrony Rumunii poinformowało w piątek, że w pobliżu portu w Konstancy eksplodował dron morski nieznanego pochodzenia. Do wybuchu doszło na skutek samozniszczenia bezzałogowca, a dron należy do typu używanego w wojnie w Ukrainie - podano.
Agencja Reutera, powołując się na lokalny portal Digi24, przekazała, że w wyniku działań poszukiwawczych, podjętych po eksplozji drona koło portu w Konstancy, znaleziono trzy morskie bezzałogowce. Rumuńskie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że w rejon eksplozji skierowano dwa śmigłowce, by sprawdzić, czy w okolicy znajdują się inne drony.
Komentarz Tuska
Do zdarzenia odniósł się premier Donald Tusk, który bierze udział w piątkowym szczycie UE-Bałkany Zachodnie w Tivacie w Czarnogórze. Ocenił on, że sytuacja idzie w stronę eskalacji i większych napięć, a Polska stara się być na to przygotowana.
Premier, zapytany przez dziennikarzy o tę sytuację, zaznaczył, że dla Polski nie stanowi ona zaskoczenia. - Jesteśmy przygotowani. Ostrzegałem naszych europejskich partnerów już wiele tygodni temu, że można spodziewać się różnych zdarzeń (...), czasami intencjonalnych, czasami nie - powiedział. Dodał, że „generalnie sytuacja idzie w stronę eskalacji i większych napięć”. - Musimy być na to przygotowani i Polska stara się być na to przygotowana - podkreślił Tusk.
Komentarze
Skandal z UPA. Szef MSZ Ukrainy zwrócił się do Polaków
SAFE w praktyce. Rheinmetall podpisał umowy na 5,7 mld euro z armią Rumunii

Zełenski powinien być ogłoszony w Polsce persona non grata

Prezes Związku Ukraińców w Polsce przeciwny decyzji Nawrockiego

Były ambasador RP na Ukrainie zwrócił odznaczenie przyznane mu przez Zełenskiego








