Szukaj
Konto

Burza w wojsku i odejścia oficerów. Przez miesiące ukrywano awarię?

zołnierze z flagą i w hełmach
Źródło: chat GPT | Autor: AI | Licencja: chat GPT | Żołnierze zdj. ilustr.
Przez wiele miesięcy w jednej z wojskowych jednostek miało dochodzić do poważnych zaniedbań związanych z bezpieczeństwem systemów informatycznych. Kiedy doszło do awarii, jej skutki mogły okazać się nieodwracalne. Jak ustalił Onet, przełożeni w Warszawie przez kilka miesięcy nie byli informowani o incydencie, a w tle sprawy pojawiły się nagłe decyzje dwóch wysokich rangą oficerów o odejściu ze służby.
Co musisz wiedzieć:
  • W Wojskowym Centrum Rekrutacji w Opolu mogło dojść do trwałej utraty części danych żołnierzy.

  • Według Onetu od października 2025 roku nie wykonywano prawidłowo kopii zapasowych.

  • Dwaj pułkownicy odpowiedzialni za wojskową administrację na Opolszczyźnie złożyli wnioski o odejście do cywila.

Poważna awaria w wojsku. Mogły przepaść dane żołnierzy

W czerwcu 2026 roku w Wojskowym Centrum Rekrutacji (WCR) w Opolu doszło do poważnej awarii serwerów obsługujących niejawny system ewidencyjny „Spirala”. Jak informuje Onet, incydent mógł doprowadzić do częściowej, a nawet trwałej utraty przechowywanych w nim informacji. System „Spirala” służy do gromadzenia danych dotyczących żołnierzy rezerwy, kandydatów do służby wojskowej oraz Wojsk Obrony Terytorialnej. Ewentualna utrata części tych informacji oznacza konieczność ich odtworzenia, co według ustaleń dziennikarzy może potrwać nawet kilka miesięcy. Szczególne wątpliwości budzi fakt, że przez wiele miesięcy przełożeni w Warszawie nie zostali poinformowani o awarii.

 

Nie wykonywano kopii zapasowych? Alarmujące ustalenia

Według informacji Onetu problemy z zabezpieczaniem wojskowych danych miały występować na długo przed czerwcową awarią. Od października 2025 roku w opolskim WCR nie wykonywano wymaganych kopii zapasowych lub przeprowadzano tę procedurę w sposób nieprawidłowy. Przedstawiciele jednostki utrzymują, że przyczyną awarii były zakłócenia w dostawach energii elektrycznej, a nie zaniedbania personelu. Jednak eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem wskazują na wieloletnie problemy organizacyjne i kadrowe, które mogły przyczynić się do obecnej sytuacji. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, w Wojskowym Centrum Rekrutacji w Opolu od dłuższego czasu występowała duża rotacja pracowników odpowiedzialnych za informatykę. Brakowało również skutecznego nadzoru nad funkcjonowaniem systemów teleinformatycznych.

Kontrolerzy mieli wykrywać liczne nieprawidłowości w dokumentacji dotyczącej bezpieczeństwa, ewidencji urządzeń oraz uprawnień administratorów. Szczególnie niepokojące są doniesienia, według których dostęp do wojskowych systemów zachowywały nawet osoby, które nie były już zatrudnione w jednostce. Z kolei nowo przyjmowani informatycy, mający uporządkować sytuację i usunąć wykryte problemy, mieli rezygnować z pracy po zapoznaniu się ze skalą nieprawidłowości.

Dwaj pułkownicy nagle odchodzą z wojska

W tle sprawy pojawiają się również decyzje personalne dotyczące dwóch wysokich rangą oficerów odpowiedzialnych za wojskową administrację na Opolszczyźnie. Kilka tygodni temu wnioski o odejście do cywila złożyli płk Arkady Smoliński, szef Wojskowego Centrum Rekrutacji w Opolu, oraz płk Rafał Wojciechowski, kierujący Ośrodkiem Zamiejscowym Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji w Opolu. Co istotne, obaj oficerowie wcześniej otrzymali zgodę na kontynuowanie służby po ukończeniu 60. roku życia. Decyzje o odejściu zapadły niedługo po ich wezwaniu do Warszawy. Oficerowie mieli tam składać wyjaśnienia dotyczące zarzutów zawartych w anonimowych donosach.

Zastrzeżenia dotyczyły między innymi niewłaściwego traktowania podwładnych oraz fałszowania dokumentacji. Są to jednak zarzuty opisane w donosach, a nie potwierdzone ustalenia dotyczące odpowiedzialności obu pułkowników. WCR i OZ CWCR to instytucje, które kilka lat temu zastąpiły funkcjonujące wcześniej Wojskowe Komendy Uzupełnień oraz Wojskowe Sztaby Wojewódzkie.

Eksperci ostrzegają. Problem może dotyczyć także innych jednostek

Po ujawnieniu nieprawidłowości do Opola skierowano nowych specjalistów. Ich zadaniem jest przywrócenie prawidłowego funkcjonowania systemów informatycznych oraz odtworzenie utraconych informacji. Sprawa budzi jednak pytania o poziom zabezpieczenia danych również w innych jednostkach wojskowych. Do doniesień Onetu odniósł się gen. Jarosław Gromadziński, który zwrócił uwagę na możliwe konsekwencje zaniedbań w zakresie tworzenia kopii zapasowych.

„Jeśli w jednej jednostce można utracić dane żołnierzy z powodu braku kopii zapasowych, to pytanie, czy w innych jest lepiej” - powiedział w rozmowie z Onetem. Sytuacja w Opolu pokazuje, jak poważne mogą być konsekwencje problemów z zabezpieczeniem wojskowych systemów teleinformatycznych. Nadal nie wiadomo, jaka część danych została bezpowrotnie utracona i czy wszystkie informacje uda się odtworzyć.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.10.2026 09:06
Źródło: onet