Szukaj
Konto

Nawrocki składa własne „lex szarlatan”. Projekt trafił do Sejmu

Prezydent RP Karol Nawrocki
Źródło: KPRP | Autor: Przemysław Keler | Licencja: Domena Publiczna | Prezydent RP Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki złożył w Sejmie własny projekt przepisów mających chronić pacjentów przed szarlatanerią i niebezpiecznym wpływaniem na decyzje dotyczące leczenia. Inicjatywa pojawiła się dzień po skierowaniu przez prezydenta rządowej ustawy „lex szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego. Nowy projekt przewiduje m.in. dodanie do Kodeksu karnego art. 160a, dotyczącego kwalifikowanego nakłaniania pacjentów do rezygnacji z leczenia lub korzystania z niebezpiecznych praktyk.
Co musisz wiedzieć:
  • Karol Nawrocki złożył w Sejmie własny projekt przepisów dotyczących walki z niebezpiecznym wpływaniem na decyzje pacjentów.
  • Projekt przewiduje nowy art. 160a Kodeksu karnego i stopniowanie odpowiedzialności w zależności od skutku dla zdrowia lub życia pacjenta.
  • Szczególna ochrona ma obejmować m.in. małoletnich, pacjentów onkologicznych, osoby ciężko chore i kobiety w ciąży.
  • Projekt nie ma penalizować samego prezentowania opinii o leczeniu ani świadomej odmowy terapii przez pacjenta.

Podstawowym celem tej regulacji jest wzmocnienie prawnokarnej ochrony życia i zdrowia pacjentów przed niebezpiecznym oddziaływaniem osób trzecich na ich decyzje dotyczące diagnostyki i leczenia

- wyjaśniał Bogucki.

Poinformował, iż punktem wyjścia jest założenie, że obowiązek państwa zapewnienia ochrony życia i zdrowia nie powinien ograniczać się do zapewnienia dostępu do świadczeń zdrowotnych. Ochrona jego zdaniem powinna obejmować również przeciwdziałanie zachowaniom osób trzecich, które mogą prowadzić do rezygnacji z potrzebnej diagnostyki lub leczenia, opóźnienia terapii albo podjęcia innych decyzji skutkujących poważnym zagrożeniem dla zdrowia lub życia pacjenta. Prezydencki minister podkreślił, iż problem ten nabiera szczególnego znaczenia w przypadku osób znajdujących się w sytuacji zwiększonej podatności na oddziaływanie innych. Ciężka choroba, zagrożenie życia, wiek, zaburzenia psychiczne, stosunek zależności czy szczególna relacja zaufania mogą powodować, że pacjent staje się bardziej podatny na manipulację, fałszywe zapewnienia czy wykorzystanie jego lęku, nadziei lub bezradności. Niebezpieczne oddziaływanie może polegać m.in. na nakłanianiu pacjenta do rezygnacji z diagnostyki, niepodjęcia albo zaprzestania leczenia, przedstawianiu określonej praktyki jako skutecznej metody leczenia mimo braku ku temu podstaw czy wykorzystywaniu lęku i bezradności chorego. Następstwem może być opóźnienie rozpoznania choroby, utrata możliwości skutecznego leczenia, pogorszenie rokowania, ciężki uszczerbek na zdrowiu, a nawet śmierć.

Istota prezydenckiego projektu ustawy

Istotnym założeniem propozycji prezydenckiej jest wyraźne rozróżnienie między swobodną decyzją pacjenta a decyzją będącą następstwem bezprawnego oddziaływania osoby trzeciej. Celem regulacji nie jest ustanowienie obowiązku leczenia ani penalizowanie krytycznych poglądów dotyczących określonych metod leczenia. Nie chodzi również o kryminalizację debaty medycznej czy samego prezentowania metod niekonwencjonalnych lub kontrowersyjnych. Pacjent zachowuje prawo do samodzielnego decydowania o sobie, w tym prawo do odmowy leczenia. Przedmiotem zainteresowania prawa karnego mają być natomiast zachowania osób trzecich, które bezprawnie ingerują w proces podejmowania decyzji przez pacjenta i stwarzają przez to poważne zagrożenie dla jego życia lub zdrowia. Regulacja ma więc w istocie chronić dwa ściśle powiązane dobra: życie i zdrowie pacjenta oraz rzeczywistą swobodę podejmowania przez niego decyzji dotyczących własnego leczenia

- wyjaśniał Bogucki.

Wskazywał, że potrzeba nowej regulacji nie wynika z braku jakiejkolwiek ochrony. Obecne przepisy pozwalają karać m. in. za oszustwo – art. 286 k.k., narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – art. 160 k.k., spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – art. 156 k.k. czy nieumyślne spowodowanie śmierci – art. 155 k.k., ale z luki prawnej dotyczącej szczególnego mechanizmu prowadzącego do zagrożenia lub naruszenia życia i zdrowia pacjenta:

bezprawne oddziaływanie osoby trzeciej → decyzja pacjenta dotycząca diagnostyki lub leczenia → zagrożenie dla życia lub zdrowia → w najpoważniejszych przypadkach ciężki uszczerbek na zdrowiu albo śmierć.

Formalnie decyzję podejmuje sam pacjent, ale została ona ukształtowana w następstwie kwalifikowanego oddziaływania innej osoby. Obowiązujące konstrukcje odpowiedzialności nie zawsze pozwalają w sposób dostatecznie jasny uchwycić rolę takiej osoby w powstaniu zagrożenia lub skutku. Projektowany art. 160a k.k. ma tę lukę uzupełnić

- wyjaśniał Bogucki.

Trzy stopnie odpowiedzialności

Jak wskazywał Bogucki, konstrukcja zaproponowanego przez Prezydenta art. 160a k.k. pozwala stopniować odpowiedzialność w zależności od charakteru zachowania sprawcy, skuteczności jego oddziaływania oraz następstw dla życia i zdrowia pokrzywdzonego. Konstrukcję można przedstawić jako następującą sekwencję:

nakłanianie → skuteczne nakłonienie → ciężki uszczerbek na zdrowiu → śmierć.

Niezależnie od tego przewidziana została szczególna ochrona określonych kategorii pokrzywdzonych.

Nakłanianie pacjenta

Pierwszy poziom – kwalifikowane nakłanianie Podstawowy typ przestępstwa obejmuje przede wszystkim nakłanianie do niepodjęcia albo zaprzestania zleconego postępowania leczniczego lub diagnostycznego. Nie chodzi jednak o penalizację każdego przekonywania pacjenta. Projekt wymaga zastosowania określonych, kwalifikowanych sposobów oddziaływania, takich jak między innymi przemoc, groźba bezprawna, podstęp, nadużycie stosunku zależności lub zaufania, wykorzystanie przymusowego położenia lub bezradności czy szczególnej podatności wynikającej z wieku, stanu zdrowia lub zaburzeń psychicznych. Ponadto chodzi o postępowanie zlecone przez uprawnioną osobę wykonującą zawód medyczny, a rezygnacja z niego musi – zgodnie z aktualną wiedzą medyczną – narazić konkretną osobę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nakłanianie do zastosowania praktyki przedstawianej jako lecznicza lub diagnostyczna

Nakłanianie do zastosowania praktyki przedstawianej jako lecznicza

Druga postać zachowania polega na nakłanianiu pacjenta do zastosowania praktyki przedstawianej jako służąca leczeniu lub diagnostyce. W tym przypadku znaczenie ma również wprowadzenie pacjenta w błąd co do właściwości lub skutków zdrowotnych danej praktyki, np. jej rzeczywistych właściwości, ryzyka działań niepożądanych, możliwości zastąpienia nią postępowania medycznego czy jej wpływu na przebieg choroby i rokowanie. Także tutaj warunkiem odpowiedzialności jest odpowiednio poważny poziom zagrożenia dla konkretnego pacjenta.

Projekt przewiduje surowszą odpowiedzialność w przypadku skierowania zachowania wobec osób uznanych za wymagające szczególnej ochrony: małoletnich, osób chorych onkologicznie, osób ciężko chorych oraz kobiet w ciąży. Za takim rozwiązaniem przemawia zwiększona podatność tych osób na manipulację oraz potencjalnie poważniejsze konsekwencje opóźnienia lub zaprzestania właściwego leczenia. Wyższy poziom odpowiedzialności pojawia się wówczas, gdy oddziaływanie sprawcy rzeczywiście wpływa na zachowanie pacjenta.

Chodzi o przypadki, w których wskutek zachowania sprawcy pokrzywdzony nie podejmuje zleconego postępowania leczniczego lub diagnostycznego, zaprzestaje takiego postępowania albo stosuje praktykę przedstawianą jako służąca leczeniu lub diagnostyce. Różnica względem pierwszego poziomu polega zatem na skuteczności oddziaływania – nakłanianie doprowadziło już do określonej decyzji pacjenta

- wyjaśniał prezydencki minister.

Uszczerbek na zdrowiu lub śmierć

Najwyższy poziom odpowiedzialności wiąże się z wystąpieniem rzeczywistego skutku dla życia lub zdrowia. Jeżeli w następstwie oddziaływania sprawcy pacjent podejmie określoną decyzję, a następnie dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu albo umrze, projekt przewiduje odpowiednio surowszą odpowiedzialność.

Konstrukcja wymaga wykazania całego ciągu: zachowanie sprawcy → decyzja pacjenta → ciężki skutek zdrowotny albo śmierć.

Jest to jeden z najważniejszych elementów projektowanej regulacji – ma ona wprost objąć sytuację, w której pomiędzy zachowaniem sprawcy a skutkiem występuje własna decyzja pacjenta, ale decyzja ta została ukształtowana w następstwie bezprawnego oddziaływania. Równie istotnym elementem projektu jest wyznaczenie granic odpowiedzialności karnej, tak aby nowa regulacja nie prowadziła do ograniczenia autonomii pacjenta, wolności wypowiedzi czy debaty dotyczącej metod diagnostycznych i leczniczych.

Czy pacjent nadal będzie mógł odmówić leczenia?

Samo przedstawianie informacji, opinii, ocen lub przekonań dotyczących leczenia lub diagnostyki nie ma rodzić odpowiedzialności karnej. Granica zostaje przekroczona dopiero wówczas, gdy sprawca stosuje wskazane w ustawie kwalifikowane formy oddziaływania albo umyślnie wprowadza pacjenta w błąd w zakresie objętym przepisem. Jednocześnie projekt nie penalizuje decyzji samego pacjenta. Pacjent zachowuje prawo do odmowy lub zaprzestania leczenia, nawet jeżeli decyzja ta jest z medycznego punktu widzenia niekorzystna, jeżeli została podjęta świadomie i swobodnie

- precyzował Bogucki.

Uzupełnieniem ochrony ma być możliwość udziału Rzecznika Praw Pacjenta w postępowaniu karnym dotyczącym projektowanego art. 160a k.k., co ma wzmacniać ochronę pokrzywdzonego, zwłaszcza w sytuacji jego szczególnej bezradności lub podatności.

Zbigniew Bogucki podkreślał, że przedłożenie prezydenckie nie zastępuje obecnych przepisów Kodeksu karnego, lecz uzupełnia istniejący system ochrony życia i zdrowia o odpowiedzialność za szczególny mechanizm niebezpiecznego oddziaływania na decyzje pacjenta.

Taka konstrukcja ma pozwolić na reakcję prawnokarną, zanim dojdzie do nieodwracalnego skutku, a jednocześnie stopniować odpowiedzialność wraz z rozwojem zdarzenia i wzrostem jego społecznej szkodliwości: kwalifikowane nakłanianie → skuteczne nakłonienie → ciężki uszczerbek na zdrowiu → śmierć. Towarzyszą temu dwa dodatkowe założenia: silniejsza ochrona osób szczególnie podatnych oraz wyraźne zachowanie sfery swobodnej decyzji pacjenta i wolności wypowiedzi poza zakresem penalizacji

- dodał.

Prezydent odesłał rządową „lex szarlatan” do TK

Prezydent Karol Nawrocki nie podpisał rządowej ustawy określanej jako „lex szarlatan”. Nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta skieruje do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.

Dlaczego Nawrocki skierował „lex szarlatan” do TK?

Prezydent deklaruje, że popiera sam cel walki z niebezpiecznymi praktykami pseudomedycznymi, ale kwestionuje część zastosowanych w ustawie mechanizmów. Według Nawrockiego wątpliwości dotyczą m.in. możliwości stosowania sankcji przed zakończeniem kontroli sądowej, zakresu kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta oraz wpływu przepisów na legalnie działających przedsiębiorców. To właśnie te zastrzeżenia konstytucyjne mają zostać poddane ocenie Trybunału Konstytucyjnego.

Co oznacza skierowanie „lex szarlatan” do TK?

Skierowanie ustawy do TK w trybie kontroli prewencyjnej oznacza, że prezydent nie podpisuje jej przed rozstrzygnięciem Trybunału. Nie jest to jednak weto. Trybunał ma zbadać zgodność zakwestionowanych przepisów z Konstytucją. Dalszy los ustawy będzie zależał od jego orzeczenia.

Czy „lex szarlatan” już obowiązuje?

Nie. Ustawa nie weszła w życie. Po skierowaniu jej przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej nie może zostać podpisana przed rozstrzygnięciem TK.
„Lex Szarlatan”

Prezydent podkreślił: państwo musi chronić pacjentów przed oszustami, którzy żerują na chorobie i ludzkim strachu, szczególnie przed tymi, którzy dla zysku odciągają ludzi od skutecznego leczenia.

Cel tej ustawy jest słuszny, ale problemem mogą okazać się proponowane w niej środki, na co uwagę zwracało wiele organizacji pacjentów, pracodawców i stowarzyszeń, które skierowały swoje listy do Kancelarii Prezydenta

– zauważył.

Zwrócił uwagę, że do jednej grupy, tzw. szarlatanów, rząd zakwalifikował realnie zagrażających, szkodzących zdrowiu szaleńców oraz tysiące polskich firm i osób, zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną. Jak dodał, przepisy tak skonstruowano, że wielotysięcznymi karami może zostać obłożony zarówno ktoś, kto sprzedaje zioła czy suplementy, jak i realny szarlatan, zniechęcający do leczenia medycyną opartą naukowo. Podkreślił, że poważne sprawy wymagają poważnej debaty i ostrych przepisów, a nie szufladkowania w jednej grupie uczciwych polskich przedsiębiorców z zagrażającymi zdrowiu szarlatanami, a rząd zamiast realnie rozwiązać problem, poszedł jak zwykle drogą na skróty, oddając pełnię władzy urzędnikowi.

W związku z wątpliwościami wobec tych przepisów szef KPRP zaprosił na spotkanie konsultacyjne przedstawicieli zawodów medycznych, Rzecznika Praw Pacjenta, organizacje pacjentów i biznesu.

Szczególnie niepokojące są opinie reprezentantów Business Centre Club, wskazujące na poważne wątpliwości wobec przepisów zgłaszane przez polski biznes. Ważny był także głos przedstawicielek jednej z fundacji onkologicznych

– mówił.

Prezydent zaznaczył, że ustawa w obecnym brzmieniu budzi wątpliwości konstytucyjne. Zdaniem prezydenta kluczowe wątpliwości dotyczą prawa do sprawiedliwego procesu i skutecznej obrony. Nawrocki argumentuje, że ustawa pozwala na wykonywanie określonych sankcji przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu.

Procedura nie gwarantuje też udziału niezależnych ekspertów medycznych, a decyzję o rzekomej dezinformacji podejmuje jednoosobowo urzędnik. Może to godzić w wolność działalności gospodarczej zapisaną w Konstytucji, łamiąc przy tym zasadę proporcjonalności

– ocenił, wskazując, że ustawa może okazać się z jednej strony groźna dla uczciwych działalności, a z drugiej nieskuteczna w walce z prawdziwymi szarlatanami.

Karol Nawrocki podkreślił, że potrzebne są przepisy, które w sposób skuteczny zablokują działalność oszustów, nie uderzając przy tym w uczciwych ludzi.

Dlatego ogłaszam dzisiaj moją własną inicjatywę legislacyjną przeciw szarlatanom. Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który jest realnym, skutecznym i przede wszystkim bezpiecznym dla demokracji rozwiązaniem problemu szarlatanów

– poinformował.

Część opinii publicznej nazywa ustawę „lex szarlatan”

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia nazywana jest przez wiodące media oraz koalicję rządząca „lex szarlatan”. Dokument przewiduje rozszerzenie kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta w zakresie przeciwdziałania praktykom, które władza uzna za „pseudomedyczne”.
Przeciwnicy ustawy twierdzą, że ustawa zbyt szeroko definiuje „pseudomedycynę” i uderzy także w osoby prowadzące legalną działalność medycyny komplementarnej czy terapii naturalnych. Chodzi m.in. o polskie firmy zajmujące się zielarstwem czy zdrowym odżywianiem.

Reakcja rządu

Donald Tusk ostro skrytykował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o skierowaniu tzw. „lex szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego. Premier ocenił, że w ten sposób prezydent zablokował ustawę mającą chronić pacjentów przed oszustwami, wyłudzeniami i niebezpiecznymi, niesprawdzonymi terapiami, stając – jak stwierdził – „po stronie szarlatanów”.

Decyzję tę ostro skrytykowało również Ministerstwo Zdrowia. Resort podkreślił, że nad ustawą przez wiele godzin pracowali lekarze, eksperci, organizacje pacjenckie i Rzecznik Praw Pacjenta, a jej podstawowym celem miała być skuteczniejsza ochrona chorych przed pseudomedycyną, dezinformacją i oszustami wykorzystującymi strach pacjentów. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka zaznaczyła, że wszystkie osoby zaangażowane w przygotowanie przepisów kierowały się bezpieczeństwem pacjentów. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała natomiast, że resort nadal będzie domagał się skutecznych narzędzi prawnych do ochrony pacjentów.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, który stwierdził, że „w batalii o bezpieczeństwo pacjentów silniejszy okazał się nacisk środowisk pseudomedycznych”. Według niego brak nowych regulacji daje większe pole działania osobom oferującym niebezpieczne lub niesprawdzone terapie.

Czym projekt Nawrockiego różni się od rządowego „lex szarlatan”?

Oba rozwiązania mają deklarowany cel ochrony pacjentów, ale wykorzystują inne mechanizmy prawne. Rządowa ustawa zakładała m.in. rozszerzenie instrumentów przysługujących Rzecznikowi Praw Pacjenta. Projekt prezydencki koncentruje się natomiast na odpowiedzialności karnej za określone formy bezprawnego wpływania na decyzje konkretnego pacjenta i przewiduje dodanie art. 160a do Kodeksu karnego.

Co dalej z projektem Nawrockiego?

Projekt prezydenta trafi teraz do prac parlamentarnych w Sejmie. Jeżeli zostanie uchwalony przez Sejm i przejdzie dalszą procedurę w Senacie, ustawa trafi do prezydenta.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.08.2026 18:06
Źródło: X, Tysol.pl