Mieszkańcy Bieszczad terroryzowani przez niedźwiedzie. Działań rządu nie widać

- W Bieszczadach służby codziennie odbierają zgłoszenia o niedźwiedziach wchodzących na tereny zamieszkałe przez ludzi.
- Samorządowcy apelują o konkretne działania systemowe.
- Jednocześnie lokalne władze i przedsiębiorcy podkreślają, że nie chodzi o wywoływanie paniki, lecz o uświadamianie skali zjawiska.
Niedźwiedzie przed przedszkolem
Mieszkańcy bieszczadzkich miejscowości obawiają się o bezpieczeństwo swoich dzieci. W Zagórzu, w pobliżu Niepublicznego Przedszkola pojawiły się dwa niedźwiedzie. Anna Chmura, wicedyrektor placówki, w rozmowie z portalem wBieszczady.pl tak relacjonowała to zdarzenie:
Dwa niedźwiedzie pojawiły się tutaj, na rzece, około godziny 09:00, w momencie, gdy dzieci z grupy żłobkowej przygotowywały się do wyjścia na spacer. Niedźwiedzie przeszły przez rzekę i tylko barierka powstrzymała je przed wejściem na teren przedszkola.
Sytuacja wywołała duży niepokój wśród pracowników placówki.
Który nauczyciel weźmie odpowiedzialność za wyjście z grupą dzieci w miejsce, gdzie widziana była niedźwiedzica? My nie jesteśmy w środku lasu. To nie jest odległa część Bieszczadów. Nie możemy realizować podstawy programowej, bo boimy się wychodzić z dziećmi na spacery. Podczas majowych świąt zawsze wychodziliśmy z dziećmi, teraz zostaliśmy w budynku. Nawet jeśli mamy ogrodzenie, to z tyłu głowy cały czas jest obawa. To nie jest pierwsza taka sytuacja. Dwa lata temu również widziano tu niedźwiedzia. Niestety, od tamtego czasu nic się nie zmieniło, a jest nawet gorzej
– podkreśla wicedyrektor.
Niedźwiedź w pobliżu szkoły
Do kolejnej sytuacji doszło kilka dni później w Myczkowie. Tym razem niedźwiedź pojawił się w pobliżu szkoły w godzinach, gdy uczniowie kończyli lekcje i opuszczali budynek. Informację o zdarzeniu potwierdziła w rozmowie z portalem wBieszczady.pl aspirant sztabowy Katarzyna Fechner, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lesku.
We wtorek 5 maja, po godzinie 13:00 otrzymaliśmy informacje od pracowników szkoły, że mały niedźwiedź pojawił się w pobliżu placówki. Nasz patrol natychmiast udał się na miejsce, jednak zwierzęcia już nie było, zdążyło oddalić się do lasu
– powiedziała.
„Codziennie otrzymujemy zgłoszenia”
Jak informuje leska policja, zgłoszenia dotyczące niedźwiedzi w pobliżu zabudowań napływają regularnie praktycznie od dwóch miesięcy.
Od 2 miesięcy codziennie otrzymujemy informacje o tym, że niedźwiedzie pojawiają się w pobliżu zabudowań. Najwięcej tych zgłoszeń mamy z gminy Cisna i gminy Solina, jednak są też inne gminy
– poinformowała aspirant sztabowy Katarzyna Fechner.
Rozmówczyni portalu wBieszczady.pl podkreśla, że każda interwencja realizowana jest natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia. Problem polega jednak na tym, że zwierzęta bardzo często zdążą oddalić się jeszcze przed przyjazdem patrolu. Funkcjonariusze zaznaczają również, że działania mają charakter zarówno interwencyjny, jak i prewencyjny. Szczególnie wieczorami i nocą policjanci prowadzą dodatkowe działania profilaktyczne w miejscowościach, gdzie zgłoszeń jest najwięcej.
Celem tych działań ma być ograniczenie ryzyka kontaktu ludzi z dzikimi zwierzętami oraz zwiększenie poczucia bezpieczeństwa mieszkańców.
Ograniczone możliwości samorządów
Lokalne władze od dłuższego czasu zwracają uwagę, że samorządy mają bardzo ograniczone możliwości działania. Wójt gminy Solina Adam Piątkowski podkreśla, że problem narasta od miesięcy.
Cały czas zmagamy się z problemem niedźwiedzi. Jako wójt gminy złożyłem dwa wnioski na redukcję 10 niedźwiedzi i do dzisiaj nie dostałem odpowiedzi. Czy ktoś w tym kraju wreszcie podejmie decyzje, czy musi dojść do kolejnej tragedii? To nie jest nasza wina, my wszystko, co możemy zrobić, to robimy
– mówi Adam Piątkowski.
Brak działań rządu
Lokalne władze podkreślają, że same działania interwencyjne nie rozwiązują problemu, jeśli nie będą im towarzyszyć decyzje na poziomie centralnym. Problem w tym, że rząd nadal pozostaje bierny. Decyzje o braku odstrzału niedźwiedzi w Bieszczadach, mimo incydentów z udziałem ludzi, wynikają z kombinacji względów prawnych, ekologicznych oraz strategii zarządzania populacją. Rząd – Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz GDOŚ – traktuje eliminację zwierząt jako absolutną ostateczność, stawiając na inne metody, które niestety nie są skuteczne i nie gwarantują bezpieczeństwa mieszkańcom zagrożonych miejscowości.
Komentarze
Dramat w Bieszczadach. Prokuratura bada sprawę po ataku niedźwiedzia

Gen. Dariusz Wroński: Największe ryzyko dla Polski to hegemonia systemowa Niemiec

16 mln zł na „ochronę przed niedźwiedziami”. Ekspert: Kierownictwo ministerstwa jest jak Kubuś Puchatek

Social media od 15. roku życia? Ten kraj wprowadza przełomowy zakaz








