Szukaj
Konto

Dr Lucyna Kulińska: Ukraińcy na Podkarpaciu grożą, że urządzą Polakom nową rzeź

Człowiek z siekierą kryjący się za drzewem
Źródło: Pexels | Autor: Ahmet Mert | Licencja: Pexels | Człowiek z siekierą kryjący się za drzewem
- Jeszcze żyją ci, którzy wrócili po operacji „Wisła” i oni mówią, że wspomożeni przez uzbrojonych po zęby ewentualnych wojaków wracających po wojnie z Ukrainy, urządzą im nową rzeź. Czyli Polacy się boją – mówi dr Lucyna Kulińska, badaczka Kresów, o swoich doświadczeniach z pobytu na Podkarpaciu.
Co musisz wiedzieć:
  • Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek sił zbrojnych swego kraju imię „bohaterów UPA”.
  • Ukraińska Powstańcza Armia dokonywała w czasie II wojny światowej eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu.
  • Teraz Ukraińcy grożą, że historia się powtórzy.

Odnosząc się do wpisu byłego lidera Prawego Sektora Dmytro Jarosza na Facebooku, w którym nie tylko że oskarżył Polaków o okupację ukraińskich ziem, ale powiedział odnoszą się do Rzezi Wołyńskiej, że „mieliśmy prawo mordować Polaków, bo to byli okupanci”, dr Lucyna Kulińska mówi:

 

Kiedy czyta się takie rzeczy, trzeba zadać sobie proste pytanie: 'Jak można było dopuścić do sytuacji, w której w tym kraju – mówię tutaj o Ukrainie – tacy ludzie takie rzeczy mogą opowiadać i nie ponoszą za to żadnych konsekwencji?'. Określenie 'okupanci' na obecność Rzeczpospolitej na tych terenach jest po prostu zniewagą. Bardzo jest to przykre, że zdarzają się osoby żyjące w Polsce, nawet utytułowane, które dopuszczają się powtarzania takiej frazy. Nie byliśmy okupantami. Polacy mieszkali tam od setek lat razem z Rusinami na tym terenie. Razem przeżywali okresy spokoju, ale najczęściej okresy dramatyczne. Przecież pamiętamy, był to rejon, gdzie dochodziło do najazdów tatarskich, tureckich, aż doszło do tego, że nastąpiło tam ogromne wyniszczenie ludności. Potem, kiedy te ziemie znowu się podniosły, mieliśmy też ogromne problemy związane z powstaniami, a potem nastąpił rozpad tej Ukrainy na dwie części po powstaniu Chmielnickiego - że poddali się Rosji, doszło do podzielenia tych terytoriów pomiędzy dwa nasze kraje. Tak, nie inaczej, wypowiedź tego człowieka dzisiaj jest wyjątkowo bezczelna, dlatego, że w czasie ostatniej wojny dopuścili się Ukraińcy wymordowania naszej ludności, wypędzenia reszty aż z czterech ogromnych województw. To jest prawie połowa Polski. Zabrali nasz dorobek, przejęli to wszystko najpierw jeszcze za sowieta, potem, kiedy odbudowali to swoje państwo, powołali je w 1992 roku, zarządzali ziemiami, miastami, gdzie był dorobek polski.

 

„Zlepek ziem”

 

To, co stało się w czasie ostatniej wojny, to okrucieństwo, te potworne rzeczy, które doprowadziły do tego, że za wiele tych przestępstw nigdy nie odpowiedzieli, że ta zbrodnia nie została potępiona, została wyciszona, przez to że została wyciszona, on takie rzeczy może mówić. I co? Okazuje się, że teraz wiemy, że Ukraina powstała z wielu części, bo jako zlepek tych ziem, które zostały odebrane Rzeczpospolitej, ale też z tych ziem, które kiedyś należały do Rosji. Mówię o tej wschodniej Ukrainie. Ale też ziemie Zakarpacia, czyli ziemie węgierskie, część Bukowiny czyli ziemie rumuńskie. Takie państwo powinno być prowadzone jako państwo wielonarodowe. Ono powinno czekać, aż to wszystko sklei się w jeden organizm. A co zrobili, za poduszczeniem obcych, Ukraińcy? Otóż ruszyli do szczucia, przede wszystkim szczucia na Polaków, bo mało kto u nas zdawał sobie sprawę z tego, że to państwo ukraińskie zacznie szykanować i sekować Polaków. A czym było powieszenie popiersia kata Polaków Romana Szuchewycza? Czym było szykanowanie organizacji polskich? To trwa zresztą do dzisiaj. Czym można tłumaczyć to, że nie oddano Polakom kościołów, chociażby św. Elżbiety we Lwowie, a każda próba odrodzenia tam polskiego życia narodowego była i jest tępiona? Ludzie tam wręcz boją się mówić po polsku. Kto w Polsce o tym wie? Kto się nad tym pochyla?

 

- pyta.

 

„Hipokryzja”

 

Historyk wskazywała, iż „kiedy doszło do tej agresji, która rozpoczęła się w 2014 roku od prześladowania innej mniejszości, tym razem mniejszości rosyjskiej, nie poszło im tak jak z Polakami. Polaków nie bronił tutaj nikt. Ale Rosjanie się postawili, tym bardziej, że Ukraińcy zaczęli prowadzić politykę otwierania się na zachód poprzez wpuszczanie na terytorium Ukrainy, takie miękkie podbrzusze Rosji, jednostek szpiegowskich, jednostek także związanych z tym całym kręgiem militarnym, bo ja sobie wyobrażam, kiedy taka sytuacja zaistniałaby w odniesieniu do Ameryki. Na przykład w Meksyku nagle, na skutek jakiegoś tam przewrotu zaczynają tam Rosjanie czy Chińczycy przygotowywać jakieś swoje jednostki wywiadowcze, czy jakieś zbrojne oddziały szkolić – reakcja Ameryki byłaby natychmiastowa. Zresztą to widzimy, ktoś, kto by zagroził Ameryce, to choćby był na końcu świata – bo przecież jaka jest odległość od Ameryki do Wietnamu, Iraku, czy do Iranu teraz, a jednak ona prowadzi teraz kampanie wojskowe”.

 

Dlaczego o tym mówię? Bo jest to taka hipokryzja, która w tym momencie, kiedy wszyscy robią tylko 'huzia na Józia' na Rosję, rzuca się nam w oczy. Nie dlatego, żebym tę Rosję chciała bronić – zarówno boję się Rosji, jak i Ukrainy, a może nawet Ukrainy bardziej. Nie chcę ich usprawiedliwiać. Wiele żeśmy wycierpieli za ich przyczyną, ale nie oznacza to, że takie rzeczy można robić

 

- podkreśla.

 

Wracając do pana Jarosza, trzeba być człowiekiem absolutnie bezczelnym i mieć pewność, że nie spotka go za to żadna kara, żeby się takich wypowiedzi dopuszczać. Tutaj reakcja powinna być ostra i natychmiastowa, a nie żadne składanie uszu po sobie. Tutaj powinna być reakcja taka, gdzie ta nasza polityka historyczna zostałaby w jakiś tam sposób ocalona, obroniona

 

- wskazuje.

 

Obawy

 

Ja się obawiam jednego, że człowiek ten już jest przekonany, że z momencie, kiedy – a wiele na to wskazuje – Ukraina utraci swoje ziemie ziemie wschodnie na rzecz Rosji, która nie pozwoliła się poniżać, nie pozwoliła szykanować swoich obywateli, bo byli tam szykanowani. Ja nie mówię tylko o Odessie. To nie są jakieś kłamstwa, że tam doszło do mordowania i znęcania się nad ludnością rosyjskojęzyczną, bo to były fakty. Nad tym nie ma co dyskutować, bo to się działo. Oni być może wykorzystali to jako pretekst, ale ten pretekst był i zrobiła to jednak Ukraina

 

- zauważa.

 

To, co on mówi, oznacza dla mnie jedno: że te cztery województwa, które nam zabrali, ta ziemia, ten dorobek Polaków, który nam zabrali, dzisiaj ma być dalej rekompensowany, bo oni tracą coś na wschodzie. Jeżeli stracą Donieck i tamte rejony wschodnie na rzecz Rosji, to oni będą szukali rekompensaty. Tak jak hajdamacy, tak jak ci, którzy zawsze żyli ze zbójowania teraz odwrócili oczy na wschód i nagle sobie przypomnieli, że przecież oni jeszcze mają tu coś do zabrania. Jeszcze tutaj mają ziemię, na której kiedyś Rusini też mieszkali, w związku z powyższym 'huzia na Józia' - bierzemy, odbieramy

 

- nie kryje obaw.

 

„Urządzą nową rzeź”

 

Przygotowywali akcję kompletowania dokumentacji ponad 20 lat. Ja miałam informacje na ten temat. Ale dzisiaj, po słowach tego pana, kiedy ich armia za nasze pieniądze została uzbrojona i mają po zęby i broni i nazbieranej kasy, to mogą sobie pozwolić na więcej. Dwa tygodnie temu byłam na Podkarpaciu pod Sanokiem i tam usłyszałam od ludzi, że oni się po prostu boją ataku Ukraińców. Oni się nie boją Rosjan, którzy dla nich są daleką abstrakcją, natomiast boją się tego, że Ukraińcy, którzy wykupili, albo odzyskali – bo wojewoda małopolski przywracał zarówno lasy, jak i dużą ilość nieruchomości Ukraińcom prawem kaduka, bez sądów. Między nimi jeszcze żyją ci, którzy wrócili po operacji „Wisła” i oni mówią, że wspomożeni przez uzbrojonych po zęby ewentualnych wojaków wracających po wojnie z Ukrainy, urządzą im nową rzeź. Czyli Polacy się boją

 

- alarmuje dr Kulińska.

 

A w ogóle przedstawiano mi to w taki sposób, że oni w ogóle się obawiają tego, że nasze państwo im w żaden sposób nie pomoże, że oni będą opuszczeni, że wojsko przyjdzie tylko zabrać znowu – tak jak w czasie wojny – mężczyzn, starszych chłopców i zostaną znowu kobiety, dzieci, tak jak na Wołyniu, tak jak w Małopolsce Wschodniej zostaną kobiety, zostaną dzieci i one staną się łupem tych ukraińskich bojówek. Ukraińcy nie pójdą do poboru, oni zabiorą chłopaków naszych. I to usłyszałam. To było mówione zupełnie serio. Oni naprawdę tam czują, że są już ponownie w zagrożeniu. Tak jak w czasie wojny. Czyż nie jest to porażające?

 

- pyta.

 

V kolumna

 

Odnosząc się do słów części polityków o istnieniu piątej kolumny ukraińskiej w Polsce i dopytywana, na ile powinniśmy się tej V kolumny obawiać, dr Lucyna Kulińska odpowiada:

 

Ależ ona jest. Najgorsze jest to, że jest ona bardzo silna. Nie wiem, czy zwróciła pani uwagę na to, jak działa tutaj agentura Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i ludzie opłacani przez 72. Centrum Operacji Psychologicznych i Informacyjnych Sił Specjalnych Ukrainy – to są siły podległe wywiadowi wojskowemu Ukrainy, której szef też nam tutaj się wypowiedział w agresywny, probanderowski sposób, też zresztą mając banderowskie insygnia, i groził Polsce. Oni teraz właśnie realizują operację oddziaływania na polską opinię publiczną. Dzięki temu możemy też poznać, kim są ci ludzie, którzy tę ich agendę realizują. Na pewno spośród nich wiele jest aktywnych bezpośrednio – tutaj przykład pan Kowal, czy ludzie z naszych mediów, czy w Sejmie – ci, którzy się wypowiadają w tej sprawie zdecydowanie antypolsko, ale mamy wręcz wysyp takich komentarzy, które tłumaczą Zełenskiego, jego 'niefortunną' decyzję nadania jednostce wojskowej imienia 'bohaterów UPA', tak jakby nie zauważali, że proces ten tak naprawdę trwa już przecież lata. Ukraińcy robią to małymi kroczkami już od czasów Juszczenki, gdzie po kolei ci wszyscy oprawcy Polaków są podnoszeni do rangi bohaterów. Nazywa się ich imionami stadiony, ulice, place. Przecież tyle lat milczenia. Oni być może byli już przekonani, że tu się nic już nie stanie.

 

Proszę popatrzeć, ostatni świadkowie de facto umierają. Kto stanął na drodze temu, żeby ta sprawa zupełnie nie została pogrzebana? To jest dosłownie garstka ludzi związanych ze środowiskami kresowymi. Garstka historyków – dosłownie garstka – którzy często bez pomocy władzy, a wręcz zmagając się często z niechęcią, będąc prześladowanymi, po prostu tę pamięć zachowała. To są książki niechciane, pisane o tych zbrodniach, to są niechciane filmy

 

- podkreśla badaczka.

 

„Nie szanujemy samych siebie”

 

Wielu Polaków, stykając się z tą zbrodnią mówi: my tego czytać nie możemy, my na to patrzeć nie możemy. Tylko, że tego typu tłumaczenia wskazują na to, że nie szanujemy samych siebie i swojej historii. Siedzę i płaczę, kiedy słyszę, że Polacy nie protestują przeciwko ukraińskim pomysłom, żeby nie zliczać dzieci, które zostały tam zamordowane, żeby zliczać tylko dorosłych

 

- mówi.

 

Dr Lucyna Kulińska wymienia zaledwie kilka ofiar ukraińskich nacjonalistów z opracowywanej przez siebie monografii historycznej:

 

'Borki koło Krzemieńca. Bińczyccy Aleksander i Feliksa – zostali zamordowani razem z ośmiorgiem dzieci. Orzeszyn, powiat Włodzimierz, Proskuro Aleksander – zamordowany razem z siedmiorgiem dzieci. Markiewiczowa Maria – zamordowana z pięciorgiem dzieci w Hucie Stepańskiej itd.'.

 

To jest nasz moralny obowiązek wobec tych ludzi. Kiedy oglądam filmy, jak to Amerykanie jeżdżą po całym świecie, żeby znaleźć jakieś ostatnie szczątki swoich obywateli z czasów II wojny światowej i myślę o tych setkach tysięcy tych tak strasznie storturowanych Polaków, w tej chwili nawet nie myśląc już o pojedynczych ludziach, tylko o tym, jaki to był ogrom cierpienia, myślę o tym, że brak upomnienia się o tych ludzi degraduje nas jako naród i każdego człowieka, który mieni się Polakiem. Albo mówi, że trzeba o tym wszystkim zapomnieć, usprawiedliwia. Ile tam kobiet i dzieci zginęło w zestawieniu z tym, co oni zrobili Polakom. To są nieporównywalne rzeczy. Oni mówią: 'Walczyliśmy z Rosjanami'. A ilu zginęło Rosjan z ich ręki? Przyjmuje się, że minimum 200-250 tys. obywateli polskich, w tym też Ukraińców, którzy zginęli, Ormian, Czechów, Rosjan, tych, którzy tam żyli – ponad 0,5 mln. Już nie mówię o żydach, których ci nacjonaliści razem z chłopstwem też wymordowali, bo często nawet żadnego Niemca tam nie było, a oni tych żydów wymordowali i rozkradli ich mienie. Ktoś, kto się na takiej naszej strasznej krzywdzie wzbogacił teraz, przyjeżdżając tutaj, a wiemy że przyjeżdżają właśnie potomkowie tych, którzy dokonywali tych strasznych rzeczy. Tutaj jest ich zdecydowana większość. Rabują nas dalej. Rabują, bo te wszystkie pożyczki, które są brane to tak jak przed wojną. Przed wojną też nasze władze ich uzbrajały, bo myślały że będą walczyć z Rosją, a oni przyszli i zabrali te województwa. Teraz powtarzamy ten sam błąd. Znowu ich uzbroiliśmy, tylko że oni teraz przychodzą w tych pierwszych planach mają 19 powiatów dzisiejszej Polski. Co my robimy?! Jak można w ten sposób postępować? Jak można zdradzać swój własny naród? Ręce opadają, kiedy o tym myślę

 

- nie kryje rozgoryczenia.

 

Zełenski nadał jednostce wojskowej imię „bohaterów UPA”

Prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Jak mówił, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”. Decyzja ta wywołała sprzeciw prezydenta Polski Karola Nawrockiego, który oznajmił, że prezydentowi Ukrainy powinien zostać odebrany przyznany mu przez Andrzeja Dudę Order Orła Białego.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.06.2026 13:26
Źródło: Tysol.pl