Kierowcy zza wschodniej granicy bezkarni. Państwo nie potrafi ściągnąć mandatów

- Ponad 120 tys. wykroczeń kierowców spoza UE.
- Wystawiono zaledwie około 3,5 tys. mandatów.
- Najwięcej naruszeń dotyczy aut z Ukrainy.
Fotoradary rejestrują coraz więcej wykroczeń
W ubiegłym roku na polskich drogach odnotowano ponad 1,3 mln wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary. To wyraźny wzrost względem poprzednich lat – zauważa „Rzeczpospolita”.
Coraz większy udział mają w tym kierowcy samochodów zarejestrowanych poza Unią Europejską. W 2025 roku odpowiadali oni za ponad 120 tys. wykroczeń. Rok wcześniej było ich około 100 tys., a w 2023 roku – 88,5 tys.
Oznacza to, że niemal co dziesiąte zdjęcie z fotoradaru dotyczyło pojazdu spoza UE.
Najwięcej wykroczeń popełniają kierowcy z Ukrainy
Z danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, które przeanalizowała „Rzeczpospolita”, wynika, że zdecydowanie najwięcej naruszeń dotyczy samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi.
W 2025 roku kierowcy z Ukrainy mieli na koncie ponad 77,2 tys. wykroczeń. Rok wcześniej było ich 62,4 tys., a w 2023 roku – 52 tys.
W przypadku aut z Białorusi liczba wykroczeń spada. W ubiegłym roku odnotowano ich 7,4 tys., wobec 8,1 tys. rok wcześniej i 9,4 tys. w 2023 roku.
Jeszcze większy spadek dotyczy samochodów z Rosji. W 2025 roku zarejestrowano 218 wykroczeń, podczas gdy dwa lata wcześniej było ich 828.
Mandaty wystawiane są sporadycznie
Mimo ponad 120 tys. wykroczeń liczba wystawionych mandatów pozostaje znikoma. W ubiegłym roku ukarano jedynie 3443 kierowców spoza UE. Wśród nich było około 2,5 tys. obywateli Ukrainy, 42 obywateli Białorusi i ani jednego obywatela Rosji. Rok wcześniej mandatów było jeszcze mniej – 2767.
Dlaczego kierowcy spoza UE unikają kar?
GITD wskazuje, że problem wynika z braku odpowiednich umów międzynarodowych.
„W przypadku pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską, w tym w Ukrainie, brak jest możliwości ustalenia właściciela pojazdu z uwagi na brak umów międzynarodowych w tym zakresie” – przekazał inspektorat.
W praktyce oznacza to, że służby często nie są w stanie ustalić właściciela auta ani kierowcy odpowiedzialnego za wykroczenie.
Mandaty można wystawić głównie podczas bezpośrednich kontroli drogowych, gdy funkcjonariusze sprawdzają dane w systemie CANARD.
„Czują się bardziej bezkarni”
Do problemu odniósł się Łukasz Zboralski, szef portalu brd24.pl, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.
– Kierowcy zza wschodniej granicy mają świadomość, że w Polsce nie muszą płacić mandatów. I na pewno czują się bardziej bezkarni – powiedział.
Jego zdaniem rozwiązanie problemu byłoby stosunkowo proste.
– Na granicach zewnętrznych są kamery, które wystarczy podłączyć z systemem CANARD. Kamera robi zdjęcie każdego pojazdu, który wjeżdża do Polski lub z niej wyjeżdża, i weryfikuje w bazie, czy na tę rejestrację jest wystawiony mandat. Jeśli kierowca nie zapłaci – nie wjeżdża lub nie wyjeżdża – tłumaczył.
Przypomniał również, że podobne rozwiązania funkcjonują już m.in. w Czechach.
Cudzoziemcy powodują setki wypadków
Policyjne statystyki pokazują, że problem dotyczy nie tylko wykroczeń z fotoradarów.
W 2024 roku cudzoziemcy uczestniczyli w 1179 wypadkach drogowych. Najczęściej byli to kierowcy z Ukrainy, Białorusi i Gruzji.
Główną przyczyną wypadków była nadmierna prędkość oraz niedostosowanie jazdy do warunków panujących na drodze.
Komentarze
Niemcy boją się nowej fali z Polski. Jest poufny raport
Sprzedałeś auto? Czy nadal możesz dostawać za nie mandaty?

Ukraińcy chcieli wesprzeć Bidena z... amerykańskich funduszy

Koniec darmowego zakwaterowania i wyżywienia dla Ukraińców. Ośrodki zaczęły się wyludniać









