Atak niedźwiedzia. Związek Leśników: Ministerstwo klimatu nie radzi sobie z zarządzaniem resortem

- Prokuratura Rejonowa w Sanoku prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 58-letniej kobiety w okolicach Płonnej (gm. Bukowsko).
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogła ona zostać zaatakowana przez niedźwiedzia podczas pobytu w lesie.
- Kobieta była z synem na poszukiwaniach poroży, gdy doszło do rozdzielenia i dramatycznego zdarzenia.
Wczorajsza tragedia w powiecie sanockim na podkarpaciu to bolesny dowód na to, co jako leśnicy powtarzaliśmy od dawna: śmierć człowieka w starciu z drapieżnikiem była tylko kwestią czasu. To, co wydarzyło się w lasach w zarządzie LP to jasny sygnał, że obecne kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska kompletnie nie radzi sobie z zarządzaniem resortem, ignorując sygnały alarmowe płynące z terenu
- napisali przedstawiciele Związku Leśników Polskich.
Podkreślali, że „miejscem zdarzenia był las gospodarczy składający się z sosny, nieobjęty żądną z form ochrony przyrody. Nie było żadnego zakazu wstępu. Tragicznie zmarła kobieta, swoje codzienne życie wiązała z lasem i z tego lasu żyła. Od zbierania grzybów po jagody. Do ataku doszło na przestrzeni otwartej a dopiero potem jej ciało zostało wciągnięte do młodnika”.
Sytuacja w lasach
Musimy to sobie powiedzieć otwarcie – pogłowie niedźwiedzi, wilków, żubrów czy łosi w Polsce wymknęło się spod jakiejkolwiek kontroli. Niestety, każde bicie na alarm w tej sprawie od lat spotyka się z histerią i agresją. To właśnie ta ideologia, blokująca racjonalną regulację populacji dzikich zwierząt, jest pośrednią przyczyną tragicznej śmierci kobiety w Płonnej. Tyle jeśli chodzi o brutalną prawdę
- stwierdzili leśnicy.
Obserwujemy niebezpieczną prawidłowość: im dalej ktoś żyje od codziennego, trudnego kontaktu z przyrodą, tym częściej jest podatny na manipulacje faktami. Ludzie z wielkich miast, wychowani na zniekształconym i wyidealizowanym obrazie natury, zaczynają stawiać ją ponad człowieka. Dochodzi do absurdów, gdzie śmierć kobiety przypisuje się jej własnej winie, bo „śmiała” wejść do lasu – lasu, który jest miejscem naszej pracy i życia od pokoleń
- zauważyli.
Człowiek a przyroda
Wbrew temu co rozbrzmiewa w mediach, człowiek nie narusza przestrzeni przyrody. W Polsce zalesienie systematycznie rośnie, a populacja ludzi – jako jedynego dużego ssaka – od lat się kurczy. To dzikie zwierzęta, nadmiernie rozmnożone, coraz śmielej wchodzą do miejscowości. Jako Związek Leśników Polskich domagamy się powrotu do rozumu. Przyrodę trzeba kochać i chronić, ale trzeba nią też umieć gospodarować, gdy zagraża życiu. Jeśli nie ograniczymy wpływu ideologów i nie zaczniemy realnie regulować populacji, podobne tragedie będą się powtarzać – i nie dotyczy to tylko drapieżników, ale też spłoszonych łosi czy dzików, które coraz częściej spotykamy na progach naszych domów
- wyjaśniali leśnicy.
Ochrona przyrody musi wrócić w ręce profesjonalistów, którzy kochają naturę, ale nie boją się podejmować trudnych decyzji w imię bezpieczeństwa ludzi
- skonstatowali składając kondolencje rodzinie zmarłej kobiety.
Tragedia w Płonnej
Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek rano. Jak poinformowała PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Marta Kolendowska-Matejczuk, postępowanie prowadzone jest pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 Kodeksu karnego). Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że 58-latka wyszła do lasu wraz z synem około godziny 8 w poszukiwaniu zrzutów poroża. W pewnym momencie rozdzielili się, a około godziny 10.30 mężczyzna odebrał od matki dramatyczny telefon. Syn usłyszał, że atakuje ją niedźwiedź. Rozpoczął poszukiwania matki, którą odnalazł po kilkunastu minutach z obrażeniami głowy, bez oddechu. Jako pierwsi na miejsce dotarli strażacy oraz policjanci. Jak informował jeszcze w czwartek st. kpt. Paweł Giba z PSP w Sanoku, ze względu na rozległość obrażeń odstąpiono od czynności medycznych. Zgon 58-latki został oficjalnie potwierdzony przez lekarza o godz. 13.
Tagi
Komentarze
Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
Katastrofa śmigłowca pod Rzeszowem. Są nowe ustalenia










