Czy Europejczycy poprą szaleństwo „religii klimatycznej”? Mocny wywiad z Beatą Szydło

Rozwiązania przygotowane przez obecny rząd w zakresie cen prądu i gazu oznaczają w praktyce, że Polacy od lipca zapłacą o ok. 30 proc. więcej za prąd i o ok. 45 proc. więcej za gaz. W niektórych miastach znacznie rosną ceny także za wodę. Media donoszą, że np. w Sopocie woda zdrożeje o 30 proc.
Katastrofalne skutki dla polskich rodzin
Poszkodowane będą polskie rodziny. Odczują to przedsiębiorcy. Ale niestety najbardziej uderzy to w emerytów. Im rząd Donalda Tuska, składający się z polityków PO, Trzeciej Drogi i Lewicy "dodatkowo" obniży 14. emeryturę o prawie 1000 złotych. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa Tuska z kampanii wyborczej, kiedy mówił, że nic co dane, nie zostanie zabrane.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości w trudnych czasach pandemii oraz wojny na Ukrainie wprowadzał tarcze chroniące Polaków przed wzrostem cen za energię i gaz, zdejmował podatek VAT na żywność, pomagał przedsiębiorcom, by mogli utrzymać miejsca pracy. Rząd Koalicji 13 grudnia idzie inną drogą. Przywraca podatki, co skutkuje podwyżkami, i obcina świadczenia. Wstrzymuje potrzebne Polsce inwestycje. Robi to w dobie gwałtownie rosnących kosztów życia.
Prawo i Sprawiedliwość zainicjowało inicjatywę obywatelską "StopPodwyżkom Od Lipca". Ludzie masowo podpisują się pod tą inicjatywą. Zaraz po zebraniu podpisów złożymy odpowiedni projekt w Sejmie. Jeśli marszałek Hołownia podda go pod obrady, wówczas te podwyżki pewnie uda się zablokować. To jednak decyzja marszałka, który jak dotąd pokornie wykonuje wszelkie polecenia Tuska.
Wywiad z Beatą Szydło
- Zaproponowane przez rząd prawo o zamrożeniu cen prądu do grudnia 2024 r. oraz tzw. bon energetyczny - czy te rozwiązania są wystarczające, aby uchronić najbiedniejszych Polaków przed płaceniem za religię klimatyczną KE?
- Bon energetyczny obejmie tak niewielką grupę osób, że trudno tu mówić o jakimś systemowym rozwiązaniu. Z naszych tarcz mogli korzystali wszyscy. Rząd mógł je kontynuować i tego nie zrobił. A za religię klimatyczną KE będziemy płacić wszyscy. Bo te koszty to nie tylko wzrost cen za prąd czy gaz. Wszystko, co wynika z polityki klimatycznej, którą dziś nazywamy Zielonym Ładem, będzie nas słono kosztować. Częścią Zielonego Ładu jest choćby tzw. dyrektywa budynkowa, która skokowo podroży użytkowanie czy zakup domów i mieszkań. Jak w tym wszystkim odnajdzie się np. młodzież szukająca na starcie dorosłego życia swych czterech kątów?
W słowach "religia klimatyczna" jest wiele prawdy. Coraz więcej ludzi w Europie dostrzega płynące z tej ideologii niebezpieczeństwa. Owszem, należy rozmawiać o tym, jak chronić środowisko i klimat, ale nie można niektórych rozwiązań forsować kosztem zwykłych ludzi.
Eurokraci nie są wiarygodni, przekonując nas, że ograniczanie emisji dwutlenku węgla w Europie, skutkujące zarzynaniem własnej gospodarki, uratuje planetę. Inne potężne gospodarki jak USA czy Chiny kompletnie się tym nie przejmują. A przypomnę, że cała Unia Europejska produkuje tylko ok. 7 proc. całościowej emisji dwutlenku węgla na świecie.
- Pani Premier, czy wybrany 9 czerwca skład Parlamentu Europejskiego może mieć jakiekolwiek narzędzia do zatrzymania polityki Zielonego Ładu, przy pełnym jego poparciu ludowców i socjalistów w PE?
Tym narzędziem jest demokracja. Coraz więcej Europejczyków zadaje sobie pytanie, czy Unia Europejska idzie dziś w dobrym kierunku. Póki co tych korzyści dostrzegają coraz mniej. Również my, Polacy, widzimy, że na naszym kontynencie jest sprzeciw wobec narzucanych nam rozwiązań, które przekładają się na wzrost kosztów utrzymania gospodarstw domowych. Wszystkie te pseudoekologiczne pomysły, nowe podatki nakładane na pojazdy spalinowe, opłaty dotyczące budynków, zakaz używania pieców gazowych są krytykowane i odrzucane przez zwykłych ludzi.
Brukselscy eurokraci popełnili w ostatnich latach katastrofalne błędy. Polityka migracyjna doprowadziła do wielu kryzysów. Drastycznie pogorszyło się poczucie bezpieczeństwa. Zielony Ład niszczy gospodarczą konkurencyjność kontynentu, a uległość wobec Rosji doprowadziła do wojny na Ukrainie. Z tego też powodu reprezentujące zdrowy rozsądek siły konserwatywne w przyszłym Parlamencie Europejskim będą miały znacznie liczniejszą reprezentację. Wiele badań na to wskazuje. Dlatego i od wyborów w Polsce wiele zależy. Prawo i Sprawiedliwość musi wprowadzić jak największą reprezentację do Parlamentu Europejskiego. Wierzę, że tak się stanie. A wtedy wszystkie te godzące w nasze poczucie bezpieczeństwa i w nasze portfele decyzje mogą zostać powstrzymane.
- 4 czerwca do Brukseli zjeżdżają na protest rolnicy z całej Europy, wśród nich zapowiadają obecność także rolnicy z Polski. Czy protesty rolników wywierają jeszcze wrażenie na establishmencie europejskim? Jakie siły europejskie są realnie zainteresowane pogłębieniem restrykcji klimatycznych nakładanych m.in. na rolników?
- Establishment europejski boi się tylko utraty władzy. Dlatego te protesty robią na nim wrażenie, bo mogą wpłynąć na wyniki wyborów. I tylko dlatego. Eurokraci są nawet skłonni wycofać się z części najbardziej niepopularnych rozwiązań, ale tylko na czas kampanii wyborczej. Potem, jeśli utrzymają władzę, to do tych rozwiązań powrócą. Takich postaw nie musimy szukać w Brukseli. Spójrzmy na naszą Ojczyznę. Odpowiedzmy sobie na pytanie, które ugrupowanie jest wiarygodne, bo dotrzymało obietnic wyborczych, a które ugrupowania co innego mówią, a co innego robią. To kwestia wiarygodności.
A wracając do pytania: "Jakie siły europejskie są realnie zainteresowane pogłębieniem restrykcji klimatycznych", odpowiem tak. Po pierwsze: niektóre państwa cynicznie, łamiąc europejską solidarność, kosztem innych realizują swoje własne interesy. Po drugie: w ostatnim czasie Parlamentem Europejskim wstrząsnęła potężna afera korupcyjna, która dziś jest na siłę zamiatana pod dywan. A powinniśmy ją wyjaśnić do spodu.
W interesie bowiem wszystkich państw Unii jest dowiedzieć się kto, jakie kraje korumpowały ważnych europejskich polityków. I po co to robią.
Tagi
Jest decyzja PE. Grzegorz Braun bez immunitetu

Czy Polska powinna wyjść z systemu ETS?
Polacy ocenili Ursulę von der Leyen. Przewodnicząca PE nie ma powodów do zadowolenia
Copa-Cogeca: Ustępstwa poczynione przez KE wobec Australii są nie do przyjęcia



