Były gwiazdor TVN wściekły na władze Warszawy: „Miasto chce mnie zrobić w balona”

Były prezenter "Dzień dobry TVN" nie kryje złości na władze Warszawy, które od pewnego czasu realizują politykę związaną z ekologią w stolicy. Chajzer zapewnia, że nie jest przeciwnikiem dbania o planetę, ale ostatnie zmiany uderzyły w niego osobiście.
CZYTAJ TAKŻE: Kłopoty Edwarda Miszczaka? Sensacyjne informacje
"Miasto chce mnie zrobić w balona"
Zdaniem Filipa Chajzera miasto "chce go zrobić w balona". "Moje własne ukochane miasto stołeczne Warszawa chcę mnie robić, delikatnie rzecz ujmując, w balona" - oświadczył w swoim najnowszym wpisie w mediach społecznościowych.
"To mój mercedes S320 z 1995 r., którym nie będę mógł jeździć już do pracy, bo ktoś w stołecznym ratuszu namalował sobie mapkę. Mapkę strefy czystego transportu, która ma ograniczyć wjazd do Warszawy najbardziej zanieczyszczającym powietrze pojazdom, w przypadku silników benzynowych to auta wyprodukowane przed 1997" - dodał.
CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje 21-letni żołnierz. Nieoficjalnie: postrzelony przez myśliwego
Jego zdaniem granice oznaczające strefę zakazu wjazdu dla nieekologicznych samochodów zostały wytyczone w niewłaściwy sposób.
"No, chyba że jesteś zameldowany w obrębie strefy i płacisz w WAW podatki. Wtedy twoje auto jest spoko. I teraz ambaras, kilka pokoleń w Warszawie, mieszkam na Mokotowie, podatki naturalnie Warszawa" - pisze Chajzer.
CZYTAJ TAKŻE: Nieoficjalnie: Władze Parlamentu Europejskiego chcą przyspieszyć głosowanie ws. zmian traktatów
"Ale strefa zaczyna się kilometr od mojego domu i moje ukochane auto nie jest spoko. Dwie ulice dalej byłoby już eko, a tak jest sreko!" - dodaje niezadowolony.

Atak nożownika w centrum Warszawy. Dramatyczne sceny w tramwaju
Groźny wypadek w centrum Warszawy. Utrudnienia dla kierowców

Solidarność zaprasza na pikietę przed sklepem Stokrotki w Warszawie
Pożar na Białołęce opanowany. Strażacy zakończyli akcję ratunkową



