Szukaj
Konto

Była oficer ABW alarmuje: Białoruś masowo wysyła agentów do Polski

27.01.2026 18:51
Alaksandr Łukaszenka
Źródło: Wikipedia CC BY-SA 4.0 / Council.gov.ru
Komentarzy: 0
Władze Białorusi masowo werbują agentów i wysyłają ich do Polski, ale nie jest to dla naszego kraju poważne zagrożenie – oceniła w wywiadzie dla Biełsatu była funkcjonariuszka kontrwywiadu ABW, wykładowczyni Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku mjr dr Anna Grabowska-Siwiec.
Co musisz wiedzieć
  • Jak wskazuje Anna Grabowska-Siwiec, reżim białoruski rekrutuje agenturę hurtowo, licząc, że choć część osób faktycznie podejmie współpracę.
  • Działania wywiadowcze uzupełniają presję migracyjną na granicy, ataki balonowe, cyberataki i dezinformację; Białoruś działa jako "państwo proxy" Rosji w konflikcie z NATO.
  • Zdaniem ekspertki Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i SKW skutecznie identyfikują białoruską agenturę, która często nie posiada profesjonalnego przeszkolenia wywiadowczego.
  • Obecność dużej liczby cudzoziemców, w tym Białorusinów, wymaga nowego podejścia państwa polskiego do weryfikacji ich pochodzenia, motywacji i wcześniejszych powiązań.

 

Białoruś prowadzi masowy werbunek agentów

"Wiemy, że służby (białoruskiego przywódcy Alaksandra) Łukaszenki prowadzą masowy werbunek agentury, licząc na to, że co dziesiąty agent będzie współpracował" - powiedziała Grabowska-Siwiec.

Zauważyła, że masowe werbowanie służy zastraszaniu opozycji i pokazaniu, że reżim "ma agentów wszędzie". "Sęk w tym, że agent musi być przekonany, że to, co robi, ma dla niego sens. Białoruski reżim jest w stanie osiągnąć ten cel, jeśli taki agent pozostawił w kraju rodzinę, która staje się zakładnikiem" - powiedziała.

"Nie powinniśmy więc traktować masowego wysyłania agentury do Polski jako gigantycznego zagrożenia. Polskie służby wywiadowcze - ABW i Służba Kontrwywiadu Wojskowego - mają duże doświadczenie w jej rozpoznawaniu" - oceniła.

Podkreśliła też, że werbowane w ten sposób osoby nie są uczone warsztatu wywiadowczego, np. konspirowania swoich działań, w związku z czym dość często wpadają.

Władze Białorusi prowadzą wojnę hybrydową w Polsce

Jak zaznaczyła, służby białoruskie są uznawane za najbardziej aktywny wrogi wywiad na terenie Polski zaraz po Rosji. "Co roku trzech-czterech Białorusinów jest zatrzymywanych za działalność na rzecz wywiadu białoruskiego, a teraz dodatkowo rosyjskiego, który jest dla nas większym zagrożeniem" - powiedziała.

W jej przekonaniu władze Białorusi prowadzą wojnę hybrydową w Polsce, której przejawem są także wytworzona przez białoruskie służby sztuczna presja migracyjna na granicy oraz ataki balonowe.

"Natomiast nie jest to wyłącznie wojna polsko-białoruska, ale przede wszystkim rosyjsko-NATO-wska, wojna Rosji z państwami wspierającymi Ukrainę, także za pomocą cyberataków i dezinformacji z własnego terytorium" - podkreśliła.

Według niej Białoruś jest dla Rosji w pewnym sensie "państwem proxy", podejmującym działania w jej interesie, a przy okazji realizującym własne cele.

Zdaniem ekspertki sytuacja, w której na terenie Polski przebywa aż tak duża liczba obcokrajowców - Ukraińców, ale też Białorusinów - "wymaga nowego podejścia państwa polskiego" - większego zwracania uwagi na pochodzenie tych osób, ich wcześniejsze związki z Polską i motywacje do pozostania na jej terytorium.

Przenosiny Cichanouskiej do Polski

Grabowska-Siwiec powiedziała, że ewentualne przeniesienie się do Polski przywódczyni białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej i jej biura nie powinno znacząco wpłynąć na bezpieczeństwo Polski i Białorusinów w naszym kraju, bo diaspora białoruska i tak jest w centrum zainteresowania białoruskich służb.

Jak zauważyła, przeniesienie biura Cichanouskiej do Polski może mieć związek z tym, że Litwa ma dużo mniejszy potencjał bezpieczeństwa od Polski i jest to małe państwo poddane dużo większej presji ze strony Mińska.

"Obecną sytuację Cichanouskiej łączyłabym też z białoruskimi atakami balonowymi na Litwę, paraliżującymi lotnisko w Wilnie. Atakami, którym Wilno nie mogło zapobiec, a które dezorganizowały państwo litewskie, zmuszając je do wprowadzenia stanu sytuacji nadzwyczajnej. Moim zdaniem Litwini ulegają presji Białorusi, by nie wspierać już tak bardzo opozycji białoruskiej" - powiedziała.

Sprawa Andrzeja Poczobuta

Grabowska-Siwiec wyraziła też pogląd, że fakt, iż władzom polskim nie udało się doprowadzić do uwolnienia Andrzeja Poczobuta, jest "plamą na ich honorze" i stanowi odzwierciedlenie "najgorszych relacji wzajemnych od czasu powstania III RP i niepodległej Białorusi". (PAP)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.01.2026 18:51
Źródło: PAP / opracowanie własne