AfD chce zmienić sposób nauczania o III Rzeszy. „Więcej Bismarcka, mniej Hitlera”

- Hans-Thomas Tillschneider chce zmiany sposobu nauczania niemieckiej historii.
- AfD nie deklaruje usunięcia lekcji o III Rzeszy, lecz chce zmienić proporcje i akcenty.
- Partia proponuje większe wsparcie dla projektów promujących niemieckie dziedzictwo i patriotyzm.
- Według POLITICO Tillschneider może mieć realny wpływ na politykę edukacyjną i kulturalną Saksonii-Anhalt, jeśli AfD obejmie władzę w landzie.
Hans-Thomas Tillschneider, 48-letni deputowany skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt, jeszcze do niedawna był mało znany poza swoim w dużej mierze wiejskim okręgiem wyborczym. Wkrótce może jednak znaleźć się w sytuacji, w której będzie mógł pomóc urzeczywistnić jedną z największych ambicji najbardziej radykalnego skrzydła partii: przebudowę powojennej tożsamości kraju i skłonienie Niemców do pozostawienia nazistowskiej przeszłości za sobą
- wskazuje POLITICO.
Ta historia „pozostaje obecna w osobliwy sposób — niczym zombie” — powiedział Tillschneider POLITICO w lipcu, na marginesie konferencji AfD we wschodnioniemieckim Magdeburgu. „To nieumarła istota. A to nie jest normalne. To nie jest dobre”.
Niemiecka Erinnerungskultur, czyli kultura pamięci, stanowi centralny element sposobu, w jaki Niemcy odnoszą się do nazistowskiej przeszłości. Niemiecka konstytucja została ukształtowana jako odrzucenie nazizmu i wyposażona w zabezpieczenia mające zapobiec jego odrodzeniu. Jednak dla najbardziej radykalnych przywódców AfD — z których wielu skupia się dziś na wiejskich terenach dawnej NRD — kultura pamięci jedynie utrwaliła coś, co niektórzy, w tym Tillschneider, określają mianem „kultu winy”, mającego zaszczepiać Niemcom nienawiść do samych siebie i do niemieckiego Volk („lud” lub „naród”).
Czym jest Erinnerungskultur?
Erinnerungskultur dosłownie oznacza „kulturę pamięci”. W niemieckim kontekście jest to jednak znacznie bardziej konkretne pojęcie: sposób, w jaki społeczeństwo, państwo i instytucje pamiętają, interpretują i publicznie rozliczają nazistowską przeszłość Niemiec, przede wszystkim Holokaust i zbrodnie III Rzeszy.
Obejmuje m.in. nauczanie o nazizmie i Holokauście w szkołach, pomniki i miejsca pamięci, muzea i obozy-muzea, oficjalne rocznice i przemówienia, badania historyczne oraz publiczną debatę o odpowiedzialności Niemiec. Ważnym elementem jest założenie, że pamięć o zbrodniach nazistowskich powinna mieć znaczenie również dla współczesnej niemieckiej demokracji i tożsamości politycznej.
Co chce zmienić AfD?
Tillschneider, obecnie rzecznik AfD ds. kultury i edukacji w parlamencie kraju związkowego, jest jednym z głównych kandydatów do objęcia w przyszłości resortu odpowiedzialnego za programy szkolne oraz finansowanie kultury.
Chcemy szerzyć radość z bycia Niemcem
- powiedział Tillschneider cytowany przez POLITICO.
Jak dodał, nie oznacza to, że AfD zlikwiduje lekcje szkolne poświęcone zbrodniom nazistowskim. Partia zamierza raczej „przesunąć akcenty”, aby nazistowska przeszłość odgrywała mniejszą rolę we współczesnym postrzeganiu niemieckiej historii i tożsamości.
Oczywiście, że chciałbym również, aby na lekcjach historii uczono o III Rzeszy, ale żeby były to dobre lekcje historii. Dobre lekcje historii przekazują poczucie odmienności przeszłości
- stwierdził.
„Więcej Bismarcka, mniej Hitlera”
Jak przypomina POLITICO, Tillschneider związał się z radykalną frakcją AfD Der Flügel („Skrzydło”), razem z politykiem z Turyngii Björnem Höckem. Höcke wywołał w 2017 roku powszechne oburzenie, nazywając berliński Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, położony niedaleko Bramy Brandenburskiej, „pomnikiem hańby” i domagając się „zwrotu o 180 stopni” w niemieckiej polityce pamięci. Der Flügel rozwiązano w 2020 roku, lecz jego członkowie — w tym Tillschneider — od tego czasu tylko zwiększyli swoje wpływy w partii.
Czym było Der Flügel?
Der Flügel („Skrzydło”) był radykalnym nurtem wewnątrz AfD, szczególnie silnym we wschodnich Niemczech. Środowisko skupione m.in. wokół Björna Höckego reprezentowało nacjonalistyczne skrzydło partii i ostro krytykowało niemiecką politykę pamięci. Frakcję formalnie rozwiązano w 2020 r., jednak wielu związanych z nią polityków zachowało znaczące wpływy w AfD.
Polityka pamięci AfD
Tillschneider był głównym autorem programu AfD dotyczącego sposobu sprawowania władzy w Saksonii-Anhalt. Jego podstawę stanowi szereg działań mających „ustabilizować” niemiecką tożsamość poprzez zmianę kierunku finansowania kultury oraz modyfikację programów szkolnych, za które w Niemczech odpowiadają przede wszystkim kraje związkowe.
Tillschneider zapowiadał zmianę sposobu nauczania historii zgodnie z zasadą „więcej Bismarcka, mniej Hitlera” — sformułowanie znalazło się we wcześniejszej wersji programu partii, ale później zostało usunięte. AfD proponuje również odcięcie finansowania „antyniemieckiej sztuki” oraz opracowanie dla kraju związkowego strategii „patriotycznej turystyki”.
Przywódcy partii twierdzą, że nie zamierzają likwidować miejsc pamięci poświęconych zbrodniom nazistowskim, ale chcą finansować i odnawiać te pomniki, które „oddają cześć ofiarom żołnierzy” obu wojen światowych.
Wsparcie to powinno obejmować wszystkie pomniki w równym stopniu, bez małostkowych ocen politycznych
- głosi program AfD cytowany przez POLITICO.
Poległych żołnierzy kosztowała życie obrona własnego kraju. Uznanie i uhonorowanie tej wielkiej ofiary jest pierwszym przejawem patriotycznego zwrotu
- dodano w dokumencie.
Rewolucja rozpocznie się na wschodzie?
W ocenie POLITICO może nie być przypadkiem, że taka rewolucja w niemieckiej tożsamości miałaby rozpocząć się właśnie na terenach dawnej NRD, gdzie AfD rośnie w siłę. Podczas gdy Niemcy Zachodnie podejmowały — choć niedoskonałe — próby konfrontacji z przeszłością, oficjalna narracja państwowa w NRD głosiła, że jej mieszkańcy pokonali faszyzm, który zresztą miał być wytworem Zachodu. Wielu zwolenników AfD na wschodzie uważa, że po upadku muru berlińskiego narzucono im zachodnioniemiecką narrację dotyczącą nazistowskiej przeszłości.
Dla Tillschneidera istnieje jednak jeszcze jeden powód, dla którego rewolucja rozpocznie się na wschodzie: mieszkańcy wschodnich Niemiec wiedzą już, co oznacza upadek systemu politycznego.
W wyniku pokojowej rewolucji ludzie byli świadkami zmiany systemu i dzięki temu nabrali dystansu, stali się bardziej refleksyjni
- mówił podczas rodzinnego festynu AfD, wyrzucając z siebie słowa w zawrotnym tempie.
Z kolei mieszkańcy zachodnich Niemiec, dodał, „od 80 lat kiszą się w tej samej zupie”.
Czy AfD rzeczywiście chce ograniczyć nauczanie o nazizmie?
Tillschneider nie deklaruje usunięcia III Rzeszy z programu nauczania. Deklaruje zmianę proporcji i sposobu przedstawiania historii oraz zmniejszenie współczesnego znaczenia nazistowskiej przeszłości. Spór dotyczy więc nie tego, czy III Rzesza ma pozostać w programie, lecz tego, jak duże miejsce ma zajmować w nauczaniu historii i jak silnie ma być łączona ze współczesną niemiecką tożsamością.
Kryzys niemieckiej tożsamości
Dla Tillschneidera i innych skrajnie prawicowych ideologów wszystkie namacalne problemy gospodarcze i społeczne są związane z kryzysem niemieckiej tożsamości. Ich zdaniem niechęć kraju do realizowania własnych interesów wynika z obecnego w Niemczech „antyniemieckiego” sposobu myślenia.
Dlatego właśnie prowadzimy politykę, która jest autodestrukcyjna w każdej dziedzinie — ponieważ mamy pękniętą tożsamość
- powiedział Tillschneider spod namiotu podczas festynu.
Następnie zaczął wyliczać pomysły na uzdrowienie niemieckiej duszy: „miesiąc dumy” poświęcony niemieckiemu dziedzictwu kulturowemu oraz festiwal niemieckiej muzyki — nie „muzyki barokowej czy muzyki europejskiej”, jak zaznaczył, lecz muzyki „niemieckiej”. Jednocześnie Tillschneider chce, aby nazistowska przeszłość odgrywała mniejszą rolę we współczesnej niemieckiej debacie i tożsamości. Celem, jak powiedział, jest sprawienie, aby ta historia „nie była już tak nagląca, tak natarczywa, tak obecna”. Dodał, że „to, że coś nie jest już obecne, nie oznacza, że zostanie zapomniane”.
Proponowane przez AfD zmiany pokazują więc, że spór nie dotyczy wyłącznie szkolnych programów historii, lecz szerszego pytania o miejsce nazizmu i Holokaustu w niemieckiej pamięci zbiorowej oraz współczesnej tożsamości państwa.
Komentarze
Dlaczego Niemcy głosują na AfD? Rozmowa z Olgą Doleśniak-Harczuk

Tusk ciągle musi. Kto nie pozwala mu odejść?
IPN odkrył szczątki co najmniej 150 osób. Zostały zamordowane przez Niemców

Spłonął samochód AfD. Potem pojawił się tajemniczy list

Szefowa AfD zapowiada rewolucję. „Wyjdziemy z Schengen i zrezygnujemy z euro”








