Adwokat od „trumien na kółkach” poszukiwany. Jest list gończy

- Paweł Kozanecki jest poszukiwany listem gończym w celu odbycia kary 1,5 roku więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku.
- List gończy wydał Sąd Rejonowy w Olsztynie po tym, jak policja nie zastała skazanego w miejscu zamieszkania.
- Mężczyzna został prawomocnie skazany za wypadek z 2021 r., w którym zginęły dwie kobiety; sąd złagodził wcześniejszy wyrok do 18 miesięcy więzienia.
- Wnioski o wstrzymanie i odroczenie kary nie zostały uwzględnione, a sprawa ewentualnego dozoru elektronicznego wciąż czeka na rozpatrzenie.
Znany adwokat poszukiwany listem gończym
Jak poinformowała w poniedziałek PAP rzecznika Komendy Miejskiej Policji w Łodzi podkom. Kamila Sowińska, za skazanym został wystawiony list gończy.
- Policjanci z III Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, na podstawie listu gończego wydanego 22 kwietnia 2026 roku przez Sąd Rejonowy w Olsztynie, prowadzą poszukiwania za Pawłem Kozaneckim celem odbycia przez niego kary pozbawienia wolności w wymiarze 18 miesięcy – przekazała.
Na stronie internetowej policji wśród poszukiwanych osób opublikowano list gończy z wizerunkiem i danymi poszukiwanego adwokata. Wskazano, że jest on poszukiwany na podstawie art. 177 par. 2, czyli spowodowanie nieumyślnie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu.
Policja nie zastała Kozaneckiego w miejscu zamieszkania
Rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Adam Barczak w rozmowie z PAP wyjaśnił, że Sąd Rejonowy w Olsztynie, przed którym toczył się proces łódzkiego adwokata, w połowie marca br. zlecił policji osadzenie skazanego. Dokumentacja w tej sprawie trafiła do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi ze względu na miejsce jego zamieszkania.
- 9 kwietnia policja z Łodzi zwróciła dokumenty dotyczące osadzenia skazanego w areszcie, tłumacząc, że nie jest to możliwe z powodu nieobecności w miejscu zamieszkania. W związku z tym 21 kwietnia Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał postanowienie o poszukiwanie skazanego listem gończym – wyjaśnił.
Skazany ubiegał się o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego
Dodał, że po uprawomocnieniu się wyroku Kozanecki wystąpił do Sądu Rejonowego z wnioskami o wstrzymanie wykonania kary oraz jej odroczenia. Sędzia Barczak podkreślił jednocześnie, że wnioski te nie dawały podstaw do przesunięcia terminu rozpoczęcia odbywania kary.
- Sąd nie zgodził się na wstrzymanie wykonania kary. Z kolei wniosek o odroczenie kary nie został rozpoznany, ponieważ mimo wyznaczenia terminu posiedzenia, 17 kwietnia skazany cofnął swój wniosek – poinformował sędzia Barczak.
Jednocześnie Kozanecki ubiegał się o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Taki wniosek trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi, ze względu na miejsce jego zamieszkania.
Do tej pory wniosek nie został jednak rozpatrzony, ponieważ łódzki sąd poprosił Sąd Najwyższy o przekazanie sprawy do innej placówki, z uwagi na „dobro wymiaru sprawiedliwości”. Jak tłumaczył rzecznik SO w Łodzi sędzia Grzegorz Gała, łódzki organ orzekający chciał uniknąć spekulacji tej sprawie związanych z tym, że skazany był adwokatem działającym na terenie Łodzi.
- Sąd Najwyższy nie podzielił naszych obaw i zwrócił nam sprawę do rozpoznania. Akta dopiero dziś wróciły do naszego sądu w związku z czym żadna decyzja jeszcze nie zapadła – poinformował w poniedziałek PAP.
W wypadku zginęły dwie kobiety
Paweł Kozanecki 5 marca br. został skazany prawomocnie za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził wyrok sądu I instancji (w kwietniu 2025 r. usłyszał w I instancji wyrok dwóch lat więzienia i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych) i wymierzył mu karę półtora roku więzienia oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Do wypadku doszło we wrześniu 2021 r. na drodze Barczewo – Jeziorany. Według aktu oskarżenia, kierując Mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego – zderzenia z jadącym z naprzeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.
O śmiertelnym wypadku drogowym pod Barczewem stało się głośno, gdy niedługo po nim Kozanecki nagrał i opublikował w internecie film ze swoją wypowiedzią. Stwierdził w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach” i m.in. dlatego te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona na portalach społecznościowych zbulwersowała opinię publiczną. (PAP)
Komentarze
Wypadek Łukasza Litewki. Prokuratura ujawnia wyniki analizy monitoringu

Śmiertelny wypadek po imprezie. Sąd w Lublinie wydał wyrok









