Karol Gac: Ustawa zasadnicza po prostu się wyczerpała

- Tekst przypomina znaczenie Konstytucji 3 maja jako symbolu reform i dumy narodowej, zestawiając ją z refleksją nad obecną kondycją państwa.
- Autor krytycznie ocenia Konstytucję z 1997 roku, wskazując na jej słaby mandat społeczny oraz nieskuteczność w warunkach współczesnych konfliktów politycznych
- Główna teza sugeruje potrzebę „resetu konstytucyjnego” lub nowej ustawy zasadniczej.
Jak powszechnie wiadomo, Konstytucja 3 maja była pierwszą w Europie i drugą na świecie nowoczesną, spisaną ustawą zasadniczą. Najogólniej dokument ten reformował ustrój Rzeczypospolitej, wprowadzając monarchię konstytucyjną, trójpodział władzy, znosząc liberum veto, ograniczając przywileje szlachty oraz zwiększając prawa mieszczan i ochronę chłopów. Niestety, obowiązywała tylko przez rok, zanim została obalona przez armię rosyjską wraz z konfederacją targowicką. Chociaż droga do Konstytucji 3 maja nie była prosta, to niewątpliwie jest to nasz powód do dumy, o czym warto pamiętać.
3 maja to dla mnie dzień, w którym moje myśli krążą wokół naszego państwa – jego wspaniałej, choć trudnej, historii, ale i niepewnej przyszłości. Słuchając kolejnych wystąpień na uroczystościach w Warszawie, z jednej strony podziwiam, ile udało nam się osiągnąć, lecz z drugiej doskonale wiem, jak wiele szans zostało zmarnowanych. Ostatnie lata są tego najlepszym przykładem.
Niejako przy okazji obnażyły one również z całą mocą słabość obecnej konstytucji z 1997 roku. Warto przy tym wspomnieć, że wbrew powszechnemu mitowi nigdy nie cieszyła się ona tak dużym mandatem społecznym, jak próbują nas przekonać jej autorzy i zwolennicy. Za przyjęciem ustawy zasadniczej opowiedziało się, owszem, 53,81 proc. głosujących, lecz przy frekwencji wynoszącej 42,86 proc. Kiedy zestawi się te dwie liczby, to wygląda to już nieco mizerniej, prawda?
Reset konstytucyjny
Nie zmienia to faktu, że choć zawiera ona elementy dobre, to – jak wspomniałem – ostatnie lata skrajnej polaryzacji pokazały wyraźnie, że nie wszystko działa tak, jak powinno. Z jednej strony trudno mieć pretensje, że nie wszystkie sytuacje zostały przewidziane w konstytucji, ponieważ – umówmy się – część z nich dalej nie mieści się w głowie, lecz z drugiej, stworzyło to podatny grunt, by nie traktować jej poważnie lub wręcz ostentacyjnie ją łamać.
Obecny spór polityczno-prawny doszedł do momentu, w którym coraz więcej środowisk przyznaje mniej lub bardziej otwarcie, że niezbędny jest pewnego rodzaju „reset konstytucyjny”. Najgłośniej mówi o tym Konfederacja. Można oczywiście dyskutować, na czym miałby polegać ów reset, lecz jednocześnie coraz mocniej widać, że obecna ustawa zasadnicza po prostu się wyczerpała.
Oczywiście, od diagnozy do recepty droga bardzo daleka i kręta. Nowa konstytucja to zresztą jeden z głównych postulatów prezydenta Karola Nawrockiego. Podobne zdanie miał również jego poprzednik Andrzej Duda. Tyle że potrzeba do tego 2/3 głosów w Sejmie, a to wydaje się – przynajmniej na ten moment – bardzo mało prawdopodobne, by nie napisać niewykonalne.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Zełenski wyjawił, co otrzymał od Nawrockiego. „Nigdy o tym nie mówiłem”
Niemieckie media uderzają w Karola Nawrockiego

Zełenski uderza w Nawrockiego. „Działa jak Viktor Orban”

„Pierd*lić Polskę i Polaków”. Tak Zełenski miał odpowiedzieć na ostrzeżenia ws. UPA

Bogucki: Ukraińskie władze zapominają, że ta pomoc przyszła z polskich rąk







