Szukaj
Konto

Jan Wróbel: Romantycy istnieli na długo przed romantyzmem

Jan Wróbel: Romantycy istnieli na długo przed romantyzmem
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Jan Wróbel
Odrzucanie kompromisu podszytego demoralizacją jest charakterystycznym motywem myślenia romantyków. Uczymy się o nich w szkołach – szczególnie przed maturą – aż do przesytu. Dajemy się jednak nabrać. W tym sensie, że wcale nie trzeba być ukształtowanym przez Mickiewicza i Słowackiego, by działać w polityce jak romantyk.
Co musisz wiedzieć:
  • Romantyczna postawa w polityce nie jest wyłącznie dziedzictwem XIX-wiecznego romantyzmu.
  • Powraca ona od starożytności jako gotowość do odrzucenia niesprawiedliwego kompromisu nawet za cenę klęski.
  • Historia pokazuje, że decyzje motywowane honorem i moralnością bywają politycznie ryzykowne, ale często stają się fundamentem tożsamości narodów.

Już starożytni Grecy... Tukidydes (ojciec historyków) oświetla historię walecznych Melijczyków, których tożsamość zbudowało odrzucanie upokarzających i niesprawiedliwych traktatów. Wielki pisarz historii pokazywał na ich przykładzie, jak łatwo zabrnąć w ślepą uliczkę polityczną, mając rację moralną. Jak puentował kiedyś współczesny nam i fajnie piszący historyk Emil Antipow:

„Efektem decyzji opartej na moralności jest to, że Melijczyków znamy dzisiaj jedynie z książek”.

Historia trzech braci Horacjuszów, mających poświęcić życie dla dobra kraju, mogłaby być bez retuszu opowiedziana przez romantycznego wieszcza. Znamy ją z opisu słabszego od Tukidydesa, ale za to bardziej poczytnego rzymskiego historyka Liwiusza (w XVIII wieku poświęcił Horacjuszom doskonałe płótno francuski malarz Jacques-Louis David, tyle że jego kipiąca emocjami „Przysięga Horacjuszy” jest arcydziełem... akademickiego klasycyzmu, oczywiście przedromantycznego).

Koniec polskiego średniowiecza ozdabia bunt poddanych zakonu krzyżackiego, którzy zamiast układów z upadającym zakonem woleli bunt i, jak się okazało, wyniszczającą wojnę 13-letnią (na szczęście, dopowiedzmy, wygraną).

 

Nie tylko romantyk

„Romantyczne” były okoliczności zerwania amerykańskich kolonistów z potężną monarchia brytyjską (1776). Pod wpływem przekonania, że tyranii nie da się już wytrzymać, koloniści zaczęli nierówny bój z tyranią wyjątkowo jak na wiek XVIII tolerancyjną. Na początku niewiele wskazywało na możliwość wygranej powstańców (wygrali; w efekcie założono USA).

Zupełnie przedromantyczne powstanie kościuszkowskie startowało z minimalnymi widokami powodzenia, ale honor nakazywał zerwanie się do walki przeciwko wszystkim pogodzonym z przemocą. Może trzeba było położyć uszy po sobie i przeczekać zły los, jak próbował to zrobić król Stanisław August? Może, ale przywódcy insurekcji, „rozumni szałem” (jak przy innej okazji napisał o swoim już pokoleniu Adam Mickiewicz), uznali, że zgoda na drugi rozbiór Rzeczpospolitej zniszczy ducha polskiego. Zryw – przynajmniej na gruncie walki duchowej – będzie szczególnego rodzaju inwestycją w przyszłość. Dwóch liderów Nocy Listopadowej, owszem, to ludzie pióra i romantycy (Maurycy Mochnacki i Seweryn Goszczyński). Co do jej uczestników jest raczej pewne, że niespecjalnie wiele w dotychczasowym życiu przeczytali.

Romantyczna postawa to po prostu inna nazwa postawy walecznej, ryzykownej i, owszem, często niemądrej.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.06.2026 20:23
Źródło: Tygodnik Solidarność 22/2026, oprac. Ludwik Pęzioł