Szukaj
Konto

Sławomir Jastrzębowski: Premier utracił zaufanie do Tuska

Sławomir Jastrzębowski: Premier utracił zaufanie do Tuska
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Sławomir Jastrzębowski
Ale że co? Coś nie tak z tytułem? Że premier i Tusk to ta sama osoba? Zgadza się, ta sama. Tak, sytuacja na pierwszy rzut mózgu wydaje się niecodzienna, żeby tak całkiem utracić zaufanie do siebie? A jednak. Na naszych oczach rozgrywa się tragedia grecka lub niemiecka: dwóch Tusków walczy w jednym Tusku, jeden mówi, a drugi mu nie wierzy. Generalnie to niestety nasz dramat.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor zwraca uwagę, że Donald Tusk z jednej strony ostrzega przed rychłym atakiem Rosji, z drugiej nie wdraża żadnych realnych działań przygotowawczych.
  • Tekst oskarża Tuska o podważanie wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako sojusznika NATO.
  • Publicysta interpretuje działania rządu wokół ustawy o kryptowalutach jako polityczną propagandę i próbę budowania narracji przeciw prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.

Jedno zastrzeżenie, zanim przejdziemy do meritum, znęcać się nie będę, nie będę formułować opinii banalnych, że Donald Tusk to kłamca, że kłamstwo i manipulacja to jego codzienność, że dzięki świadomym nieprawdom w liczbie oscylującej przedwyborczo konkretnie koło setki zdobył władzę, aby się nią dzielić, czy – ujmując delikatniej – konsultować z Berlinem. Z faktami nie dyskutujemy, ale… pojawiają się nowe fakty domagające się interpretacji.

Otóż premier Donald Tusk pod koniec kwietnia udzielił wywiadu „Financial Times”, w którym mówił między innymi o ataku Rosji na członka NATO, na przykład na Polskę:

„To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową, raczej miesiące niż lata”.

To powiedział Tusk Numer 1. Oczywiście rodzi się pytanie, skąd ta wiedza? Żaden wywiad, żadne służby tego nie potwierdzają i nie potwierdziły nawet nieoficjalnie, a pytałem osobiście. Nie odnotowano żadnych przegrupowań rosyjskich wojsk, zresztą ten sam Tusk całkiem niedawno mówił o zagrożeniu ze strony Rosji, ale kreślił perspektywę kilkuletnią. Swoją drogą nie wiadomo, skąd i ta wiedza. Pewnie z głowy, czyli z niczego. Oczywiście po takich słowach:

„Za kilka miesięcy czerwoni nas napadną”,

muszą zawyć wszystkie syreny. Trzeba natychmiast ogłosić plan mobilizacji, przygotować na inwazję wojsko, ogłosić pobór, szkolenia, poinformować opinię publiczną o koniecznych zachowaniach i tak dalej.

Wtedy jednak na scenę wkracza Tusk Numer 2. Tusk milczący. Ten, który Tuskowi nie wierzy, ostentacyjnie go ignoruje, nie ufa mu nic a nic i macha ręką. Otóż po słowach Tuska Numer 1 Tusk Numer 2 nie robi nic, w żaden sposób nie przygotowuje Polski na rychły atak Rosji, bo podejrzewa, że ten pierwszy po prostu łże, i prawdopodobnie ma rację.

Po co więc to powiedział? Zdaje się po to, żeby móc dopowiedzieć:

„Największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak zostało to opisane w naszych traktatach”. I „Chciałbym wierzyć, że artykuł 5 nadal obowiązuje, ale czasami oczywiście mam z tym problemy”.

Mamy więc Tuska, który publicznie, mając świadomość, że będzie czytany przez wpływowych liderów i analityków, kwestionuje lojalność naszego najważniejszego sojusznika. Na jakiej podstawie? Na żadnej. To Tusk Numer 1. Ten sam, który udzielając wywiadu na pokładzie samolotu w sprawie pięciu tysięcy żołnierzy amerykańskich opuszczających Niemcy, powie, że my nie powinniśmy ich Niemcom „podbierać”.

 

Tragifarsa Tuska

Dobra, przerwa, bo ja to relacjonuję tak, jakbym to relacjonował, a tu przecież właśnie powinny zawyć wszystkie alarmy i oślepić nas czerwono-niebieskie syreny. Tu chyba trzeba krzyczeć. Bo, Panie Tusk, o co Panu chodzi? Mówi Pan, że za kilka miesięcy napadnie nas Rosja, a jednocześnie jak wierny poddany lekką ręką rezygnuje Pan z 5 tysięcy żołnierzy USA, nawet się o nich nie starając, bo przecież Pana Niemcom zrobiłoby się przykro? To o czyj interes Pan dba: polski czy niemiecki? Pan jest polskim premierem czy podwładnym niemieckiego kanclerza? Halo?

W czasie tych szokujących i niebezpiecznych dla Polski głupot przez pokład samolotu, na którym Tusk Numer 1 urządził tragifarsę, przemknął trochę przepraszająco Tusk Numer 2 i powiedział, że… trudno sobie wyobrazić polityka bardziej proamerykańskiego od niego. Serio, tak właśnie powiedział, co oznacza, że nie ma już żadnych ograniczeń, żadnych zahamowań. Nooo, powiem tak, z Pana taki polityk proamerykański, jak z kanibala wegetarianin…

Ktoś mógłby powiedzieć: „Panie Jastrzębowski, co Pan tu o Tuskach 1 czy 2, przecież to ten sam Tusk, który realizuje niemiecką politykę wypychania Stanów Zjednoczonych z Europy, bo Niemcy jak zawsze chcą być najpotężniejsi na kontynencie i po to mają Tuska”. Komuś takiemu musiałbym zdecydowanie odparować: „Ciekawe, ciekawe…”.

 

Operacja "Kryptowaluty"

I jeszcze jeden przykład, że Tusk, nie wierząc sam sobie, przeprowadza operację niemającą szans powodzenia, wierząc jednak w jej sukces. Operacja nazywa się „Kryptowaluty”. Dziwaczna, przeregulowana ustawa, która powinna być kilkustronicową implementacją unijnego rozporządzenia, napuchła Tuskowi do stu stron, których celem jest wyrzucić firmy zajmujące się kryptowalutami z Polski i Polskę im obrzydzić. Bubel został już dwukrotnie (!) zawetowany przez prezydenta Karola Nawrockiego, weto dwukrotnie próbowano odrzucić, nieskutecznie. Ale Tusk Numer 1 postanowił po raz trzeci w zasadzie w niezmienionym kształcie przepchnąć ustawę przez parlament. Po co, skoro kolejnego pewnego weta prezydenta nie uda się odrzucić?

Dobra, bo ja tu znów relacjonuję, zamiast powiedzieć wprost: Panie Tusk, jest Pan w tym żałosny, żałosny! Próbuje Pan narzucić przy tej okazji kłamliwą narrację dla swoich betonowych (mówię o umysłach) wyborców, że weto prezydenta oznacza ochronę jakichś ciemnych interesów w związku z upadłą estońską spółką, kiedy odrzucona ustawa nawet gdyby weszła w życie w pierwszym możliwym terminie (czerwiec), niczego w tej sprawie by nie zmieniła, bo przecież za późno, a poza tym miałaby się nijak do estońskiej firmy, ale przekaz dla fanatyków jest inny, jest z gruntu nieuczciwy i Tusk Numer 2, Tusk milczący, doskonale to wie…

Jedna uwaga, zanim skończymy, znęcać się nie znęcałem, nie formułowałem opinii banalnych, że Donald Tusk to kłamca, że kłamstwo i manipulacja to jego codzienność, że dzięki świadomym nieprawdom w liczbie oscylującej przedwyborczo konkretnie koło setki zdobył władzę, aby się nią dzielić, czy – ujmując delikatniej – konsultować z Berlinem. Z faktami nie dyskutujemy, ale... naprawdę nie sądziłem, że można w teoretycznie demokratycznym kraju sprowadzić politykę na pod dnem dno.

[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.05.2026 18:51
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 19/2026, oprac. Ludwik Pęzioł