Gospodarka, głupcze! Maksyma Clintona zdefiniuje wybory do Kongresu

- Rosnące koszty życia w USA stały się głównym problemem politycznym przed wyborami do Kongresu.
- Konflikt z Iranem jest przedstawiany jako jedna z głównych przyczyn wzrostu cen, co przekłada się na pogorszenie nastrojów społecznych.
- O wyniku listopadowych wyborów mogą przesądzić wyborcy niezależni, dla których najważniejszą kwestią pozostaje gospodarka.
W amerykańskiej klasie politycznej narasta napięcie związane ze zbliżającymi się listopadowymi wyborami w środku kadencji prezydenta, o których w amerykańskiej stolicy głośniej robi się z dnia na dzień. Mimo że administracja Donalda Trumpa konsekwentnie stara się budować obraz swojej polityki jako pasma wewnętrznych i zewnętrznych sukcesów, coraz trudniej utrzymać tę narrację w zderzeniu z doświadczeniami zwykłych ludzi.
To właśnie gospodarka, a zwłaszcza rosnące koszty życia, stają się punktem odniesienia dla nastrojów społecznych. Wzrost cen paliw i podstawowych produktów jest szczególnie odczuwalny – nie na poziomie rządowych analiz i raportów, lecz na stacjach benzynowych, w sklepach – słowem wszędzie, gdzie lektura wydawanego przez sprzedawcę rachunku coraz częściej wywołuje uczucie frustracji.
Na tym tle konflikt Ameryki z Iranem zaczął nabierać zupełnie innego znaczenia. Eskalacja napięć i ich konsekwencje w globalnym handlu i cenach energii sprawiły, że skutki tej wojny szybko przestały być abstrakcyjne dla zwyczajnych Amerykanów. Stały się bezpośrednio odczuwalne w ich gospodarstwach domowych, przekładając się na wyższe rachunki i rosnące ceny.
W efekcie kwestia amerykańskiej polityki zagranicznej została wciągnięta w centrum tamtejszej debaty wewnętrznej. Dla ekipy obecnie rządzącej Ameryką oznacza to narastające wyzwanie – utrzymanie władzy w warunkach, w których globalne napięcia coraz silniej determinują krajową rzeczywistość gospodarczą.
Paraliż cieśniny Ormuz
Republikański kongresmen Jason Smith z Missouri wskazuje, że kluczowym wyzwaniem przed wyborami w środku kadencji prezydenta (ang. midterm elections) jest kwestia kosztów życia, na którą negatywny wpływ ma konflikt z Iranem. Zdaniem polityka priorytetem jest opanowanie cen żywności, nawozów i paliw, które drastycznie wzrosły w ostatnim czasie.
– Obniżenie cen paliwa jest niezwykle ważne. Powtarzam wszystkim, że chodzi o obniżkę cen żywności, nawozów rolniczych i paliwa. To są trzy rzeczy, które musimy opanować
– powiedział w pierwszej połowie maja na antenie stacji Newsmax Jason Smith.
Dodał, że nikt nie może podważyć faktu, iż główną przyczyną wzrostu cen jest konflikt z Iranem.
– Musimy jak najszybciej zakończyć ten konflikt, ruszyć dalej i jednocześnie zająć się problemem kosztów życia – potrafiąc robić kilka rzeczy naraz
— stwierdził polityk.
To zdanie podzielił jego przełożony w Kongresie, spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson z Luizjany, który w programie emitowanym w telewizji Fox News stwierdził, że trwające „problemy gospodarcze” Amerykanów są „bezpośrednio związane z cieśniną Ormuz”.
– Naprawdę wszystko sprowadza się właśnie do tego. Ceny paliw są z tego powodu zbyt wysokie, a to z kolei wpływa na koszty transportu towarów do sklepów spożywczych i całej reszty
– powiedział.
Średnia cena benzyny w USA wzrosła w trakcie kryzysu wokół cieśniny Ormuz od końca lutego z poziomu około 2,98 dolarów za galon do około 4,50 dolarów w połowie maja, co oznacza realny skok o około półtora dolara za galon, czyli mniej więcej o 50 procent.
Ceny nawozów azotowych wzrosły szczególnie mocno. Cena amoniaku bezwodnego podniosła się z około 828 dolarów za tonę przed konfliktem w Zatoce Perskiej do 1123 dolarów za tonę w kwietniu 2026 roku, co oznacza wzrost o około 36 procent. Z kolei roztwory azotowe podrożały z 436 do 543 dolarów za tonę, czyli o około 25 procent. Według analiz rynku nawozowego oraz danych branżowych część nawozów opartych na moczniku podrożała od końca lutego nawet o 25–40 procent w związku z zaburzeniami eksportu z regionu Zatoki Perskiej.
Pomimo tych wszystkich trudności w pewnych kręgach amerykańskiej prawicy wciąż można dostrzec ostrożnie pozytywne nastroje i przekonanie, że sytuacja nie jest całkowicie niekorzystna.
– Wybory w 2026 roku sprowadzą się do jednego prostego pytania: kto potrafi być bardziej sprawczy dla Amerykanów? Administracja prezydenta Donalda Trumpa już teraz całkowicie przyćmiła nieudane lata prezydentury Joe Bidena, zabezpieczając granicę, obniżając podatki, ograniczając marnotrawstwo w administracji publicznej oraz przywracając porządek i bezpieczeństwo
– powiedział Joseph Wood, prezes Partii Republikańskiej w stanie Arkansas.
Portfele na pierwszej linii frontu
Ceny artykułów spożywczych w Stanach Zjednoczonych wzrosły w kwietniu w najszybszym tempie od prawie czterech lat, co znacząco obciąża budżety Amerykanów.
W kwietniu odnotowano wzrost wydatków na żywność, co znalazło odzwierciedlenie w danych rządowej agencji Bureau of Labor Statistics – wskaźnik cen żywności spożywanej w przeciętnym gospodarstwie domowym w USA wzrósł o 0,7 procent po wcześniejszym spadku o 0,2 procent w marcu, a w ujęciu rocznym ceny były wyższe aż o 2,9 procent!
Szczególnie wyraźne podwyżki dotyczyły kategorii obejmującej mięso, drób, ryby i jaja, w przypadku których ceny zwiększyły się w skali miesiąca o 1,3 procent, w tym na przykład cena wołowiny wzrosła o 2,7 procent. Drożej kosztują także inne grupy produktów – owoce i warzywa, które podrożały o 1,8 procent, a ceny napojów bezalkoholowych wzrosły o 1,1 procent.
– Wszystko jest drogie. Nie da się dziś wejść do sklepu spożywczego i nie wydać 80 dolarów
– narzekał 21-letni Miguel Martinez ze stanu Georgia, cytowany przez magazyn „The Economist”.
Faith Parum, ekonomistka organizacji American Farm Bureau Federation, w podsumowaniu badania przeprowadzonego w kwietniu wśród ponad 5700 amerykańskich rolników napisała, że rosnące koszty środków produkcji związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie „nakładają dodatkową presję na i tak już trudną sytuację gospodarczą w rolnictwie”.
„Problemy z dostępnością cenową nawozów są najbardziej dotkliwe na południu i północnym wschodzie kraju, jednak pozostają istotnym problemem dla rolników we wszystkich regionach. Około 70 procent respondentów deklaruje, że nie stać ich na zakup całej ilości nawozów, której potrzebują”
– tłumaczyła Parum.
Sekretarz rolnictwa USA w administracji Donalda Trumpa Brooke Rollins zapewnia o wsparciu Białego Domu dla rolników zmagających się z rosnącymi kosztami nawozów.
– Obecny prezydent pozostaje zdeterminowany i w pełni przekonany, że musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby taka sytuacja z cenami nawozów już się nie powtórzyła
– oświadczyła Rollins.
Przeprowadzony na przełomie kwietnia i maja sondaż telewizji CNN wskazuje na rekordowo niskie poparcie dla polityki gospodarczej Donalda Trumpa. Aż 77 procent ankietowanych Amerykanów uważa, że jego działania przyczyniły się do wzrostu kosztów życia, a zaledwie 30 procent pozytywnie ocenia jego wpływ na gospodarkę. Spadek zaufania dotyczy nawet części wyborców republikańskich.
Uśrednione ogólnokrajowe wyniki badań społecznych, publikowane przez portal RealClearPolitics.com, wskazują, że w listopadowych wyborach 48,8 procent wyborców deklaruje poparcie dla Partii Demokratycznej, podczas gdy na Partię Republikańską głos zamierza oddać 41,6 procent respondentów.
Niezależni zdecydują
W rezultacie to Partia Demokratyczna zaczęła być postrzegana przez część wyborców jako ugrupowanie, które może skuteczniej odpowiedzieć na wyzwania związane z inflacją i wsparciem klasy średniej w obecnej sytuacji.
Jednocześnie niektórzy Demokraci starają się tonować nastroje i unikać nadmiernego optymizmu, mając świadomość, że sytuacja polityczna pozostaje zmienna.
Gregorio Casar, lewicowy kongresmen z Teksasu, na łamach dziennika „The New York Times” wskazywał, że w trakcie kampanii wyborczej jego partia nie powinna skupiać się wyłącznie na atakach na Donalda Trumpa i obiecywaniu odwrócenia jego reform.
– To jest ważne, ale musimy być czymś więcej niż tylko antytrumpistami
– określił.
– Naszym celem jest jednak pokazanie wyborcom, że oprócz naszych dotychczasowych sztandarowych postulatów mamy także nowe pomysły na rozwiązanie kryzysu kosztów życia. Nie możemy prowadzić kampanii, powtarzając w kółko zwrot „niskie koszty życia”
– dodał.
Choć gospodarka wciąż pozostaje najważniejszym tematem dla większości wyborców, wielu Amerykanów wskazuje jednocześnie, że w kontekście nadchodzącej walki o kontrolę nad Wzgórzem Kapitolińskim równie istotne są inne obszary życia publicznego.
Z przywołanego wyżej sondażu CNN wynika, że największą wrażliwość na kwestie ekonomiczne wykazują grupy elektoratu uznawane przez autorów badania za najbardziej podatne na zmianę preferencji politycznych. Aż 60 proc. niezależnych wyborców uznaje gospodarkę za najważniejszą kwestię w listopadowych wyborach – przed wszelkimi innymi tematami. Podobnie jest w przypadku 52 proc. respondentów, którzy deklarują niewielkie zainteresowanie bieżącą polityką.
"Gospodarka, głupcze!"
Pozostają oni wierni maksymie kampanii prezydenckiej Billa Clintona z 1992 roku: „Gospodarka, głupcze!”. Już wtedy Clinton podkreślał, że to gospodarka, a w ślad za nią zasobność amerykańskich portfeli są najważniejsze dla wyniku wyborów i dynamiki polityki wewnętrznej za oceanem.
Jednocześnie badanie jak w soczewce pokazuje zróżnicowanie postaw – osoby silniej utożsamiające się z partiami politycznymi oraz te, które na co dzień bardziej śledzą życie publiczne, częściej przypisują większą wagę innym kwestiom, wykraczającym poza samą sytuację gospodarczą.
Coraz wyraźniej widać więc, że o wyniku listopadowych wyborów w Ameryce zdecydują przede wszystkim ci, którzy wciąż pozostają niezdecydowani, będąc jednocześnie najbardziej wrażliwi na bieżące wahania sytuacji gospodarczej. W tym kontekście każda zmiana cen, każdy nowy rządowy bądź pozarządowy raport i każda polityczna deklaracja mogą przechylić szalę poparcia na rzecz danego kandydata i całej partii. Pamiętajmy jednocześnie, że ostatecznie przy urnie wyborczej przeciętny człowiek głosuje nastrojem i własnym doraźnym interesem, a nie tabelkami i statystykami. To te czynniki w największym stopniu zadecydują o wyniku wyborów kongresowych na początku listopada. A więc… Gospodarka, głupcze!
[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Prezydent Nawrocki spotkał się z liderem Republikanów w Senacie

USA - Iran: wojna inna od poprzednich

Bombowiec B-52 rozbił się w bazie lotniczej Edwards w Kalifornii
Trump: Cieśnina Ormuz będzie całkowicie otwarta w piątek

Nawrocki pilnie spotka się z Kosiniakiem-Kamyszem po powrocie. Co ustalono w Waszyngtonie?







