M. Ossowski, red. nacz. „TS”: Demon Rosji okazał się realnym zagrożeniem

Trudno się zresztą dziwić. Żyjemy w czasach, w których nie doświadczyliśmy wojen, klęsk czy istotnego zagrożenia. Nawet za komuny znaczna część z nas miała poczucie, że żyje w relatywnie bezpiecznych czasach. Mimo wszechogarniającej szarzyzny, braku perspektyw i wolności, ale jednak w poczuciu bezpieczeństwa przed nadchodzącym jutrem. Po upadku komunizmu wydawało się, że nasze bezpieczeństwo jest sprawą oczywistą i z góry przesądzoną. Nikt nie zakładał, że w Europie może wybuchnąć wojna. Sytuacja zmieniła się zasadniczo 24 lutego 2022 roku, kiedy to Ukraina została bestialsko zaatakowana przez Rosję. Nagle, z dnia na dzień okazało się, że tuż za naszą granicą toczy się wojna, a ryzyko przeniesienia jej na terytorium Polski jest wyczuwalnie realne. Demon Rosji unoszący się od setek lat nad nami i zagrażający naszemu bezpieczeństwu nie okazał się jedynie bytem historycznym, jak zapewniano nas przez ostatnie kilkadziesiąt lat, a realnym zagrożeniem. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można postawić tezę, że w Polsce, niezależnie od poglądów politycznych, nikt tego zagrożenia nie lekceważy.
Komentarze
UE przedłuża ochronę Ukraińców do 2028 r. Nowe ograniczenia dla części mężczyzn

KE wypłaciła Ukrainie 3,47 mld euro na uzbrojenie

Tusk: Wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym

Jest oferta Ukrainy dla Polski. MiG-i w zamian za drony

Karol Nawrocki spotkał się z Garrim Kasparowem. Rozmowa w Pałacu Prezydenckim
