Jarosław Guzy: O wyniku wyborów zdecydowały stare stany przemysłowe
09.11.2016 23:31

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Wybory w USA w Telewizji Republika komentowali Jarosław Guzy i Krzysztof Rak, eskperci do spraw międzynarodowych.
- Nad ranem rynki zareagowały spadkami, potem było tąpnięcie i spadek wartości dolara. Potem nastąpiło otrzeźwienie, na Wall Street z przyjemnością oglądali łagodnego Donalda Trumpa z szacunkiem mówiącego o Hillary Clinton. Brutalna kampania wróciła do rytuałów demokracji amerykańskiej, wszystko jak trzeba, leczymy rany, czyli Trump nie aż tak odstaje od normy amerykańskiej, jakby mogło się wydawać - zauważył Jarosław Guzy.
- Hillary Clinton była przekonana, że wygra. Wczoraj wieczorem rozmawiałem ze swoim kolegą, który pracował w amerykańskich biznesie, kilka lat tam spędził, zna dobrze establishment, jakkolwiek jest konserwatystą, twierdził, że na pewno się nie uda. Nawet nie dyskutowałem o tym, bo co ja się będę mądrzył do człowieka, który zarobił tam kupę pieniędzy - dodaje Krzysztof Rak.
Wielu publicystów zauważa, że Amerykanie są rozbitym narodem.
- Nie przesadzałbym, że Amerykanie to dwa narody. Do niedawna Amerykanów łączyła telewizja, dzisiaj to internet. Oczywiście są bardzo duże różnice. Zwróciłbym uwagę na to, że podział jest na obrzeża, które są bardzo kosmopolityczne, zglobalizowane, a reszta Ameryki została trochę w tyle. Przy czym ta reszta, te małe miasteczka, to nie jest wszystko. O wyniku wyborów zdecydowały też stare stany przemysłowe, czyli okolice Wielkich Jezior. W tym rejonie tylko Illinois zostało zdobyte przez Clinton, natomiast reszta wpadła w ręce Trumpa - stwierdził Jarosław Guzy.
- Pamiętajmy też o podziale społecznym, socjologiczny, bo to jest dobrze znane i opisane od wielu lat. Mianowicie sytuacja, w której zanika klasa średnia. Jesteśmy przyzwyczajeni do modelu stratyfikacji społecznej, czyli podziału, że społeczeństwo kapitalistyczne polega na tej silnej klasie średniej, że to klasa średnia ma władzę i jest stabilizatorem całego systemu. Otóż co najmniej dwóch dekad dostrzegamy taki proces, że ta klasa średnia powoli zanika, klasa wyższa jest kilku procentowa i się bogaci, a klasa średnie się pauperyzuje, przestaje się bogacić. Narastają sprzeczności pomiędzy nią, a kilkoma procentami bogaczy. Na tym polegał mit Ameryki, że jak się postaramy to zyskamy wszyscy. Jak popatrzymy na ten proces, zanikania klasy średniej, to w jakiś sposób to tłumaczy zwycięstwo Trumpa. Większość, która jest niezadowolona w pewien sposób to wyartykułowała i zagłosowała na Trumpa - podkreśla Krzysztof Rak.
- To nie jest większość, bo podstawowa grupa wyborcza Trumpa, czyli biali przedstawiciele niższej klasy średniej i klasy pracującej to 45 % obywateli, bo nastąpiły zmiany demograficzne. Natomiast uzupełniłbym ten obraz. Chodzi o to, że przez dekadę po II Wojnie Światowej to był okres niebywałej prosperity, który nas ominął i to był awans, który dotyczył wszystkich klas społecznych. To wszystko się załamało w ciągu ostatnich dwóch dekad - uzupełnił Jarosław Guzy.
Telewizja Republika
- Hillary Clinton była przekonana, że wygra. Wczoraj wieczorem rozmawiałem ze swoim kolegą, który pracował w amerykańskich biznesie, kilka lat tam spędził, zna dobrze establishment, jakkolwiek jest konserwatystą, twierdził, że na pewno się nie uda. Nawet nie dyskutowałem o tym, bo co ja się będę mądrzył do człowieka, który zarobił tam kupę pieniędzy - dodaje Krzysztof Rak.
Wielu publicystów zauważa, że Amerykanie są rozbitym narodem.
- Nie przesadzałbym, że Amerykanie to dwa narody. Do niedawna Amerykanów łączyła telewizja, dzisiaj to internet. Oczywiście są bardzo duże różnice. Zwróciłbym uwagę na to, że podział jest na obrzeża, które są bardzo kosmopolityczne, zglobalizowane, a reszta Ameryki została trochę w tyle. Przy czym ta reszta, te małe miasteczka, to nie jest wszystko. O wyniku wyborów zdecydowały też stare stany przemysłowe, czyli okolice Wielkich Jezior. W tym rejonie tylko Illinois zostało zdobyte przez Clinton, natomiast reszta wpadła w ręce Trumpa - stwierdził Jarosław Guzy.
- Pamiętajmy też o podziale społecznym, socjologiczny, bo to jest dobrze znane i opisane od wielu lat. Mianowicie sytuacja, w której zanika klasa średnia. Jesteśmy przyzwyczajeni do modelu stratyfikacji społecznej, czyli podziału, że społeczeństwo kapitalistyczne polega na tej silnej klasie średniej, że to klasa średnia ma władzę i jest stabilizatorem całego systemu. Otóż co najmniej dwóch dekad dostrzegamy taki proces, że ta klasa średnia powoli zanika, klasa wyższa jest kilku procentowa i się bogaci, a klasa średnie się pauperyzuje, przestaje się bogacić. Narastają sprzeczności pomiędzy nią, a kilkoma procentami bogaczy. Na tym polegał mit Ameryki, że jak się postaramy to zyskamy wszyscy. Jak popatrzymy na ten proces, zanikania klasy średniej, to w jakiś sposób to tłumaczy zwycięstwo Trumpa. Większość, która jest niezadowolona w pewien sposób to wyartykułowała i zagłosowała na Trumpa - podkreśla Krzysztof Rak.
- To nie jest większość, bo podstawowa grupa wyborcza Trumpa, czyli biali przedstawiciele niższej klasy średniej i klasy pracującej to 45 % obywateli, bo nastąpiły zmiany demograficzne. Natomiast uzupełniłbym ten obraz. Chodzi o to, że przez dekadę po II Wojnie Światowej to był okres niebywałej prosperity, który nas ominął i to był awans, który dotyczył wszystkich klas społecznych. To wszystko się załamało w ciągu ostatnich dwóch dekad - uzupełnił Jarosław Guzy.
Telewizja Republika

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.11.2016 23:31
"Konserwatyzm, albo rozwój". Fałszywy dylemat
15.04.2026 13:55
Jarosław Kaczyński w epoce fałszywej konieczności
15.04.2026 08:45

Komentarzy: 0
Przez kilkanaście miesięcy, na przełomie 1989 i 1990 roku, Jarosław Kaczyński był redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność” – pisma, które w samym środku transformacji mówiło coś odmiennego niż to, co ówczesne elity uważały za oczywiste. W redakcyjnych sporach i tekstach odrzucających język „konieczności” krystalizowała się wizja, która później powróci jako realna siła polityczna.
Czytaj więcej
Porażka Orbana. Izrael traci cennego sojusznika w Europie
14.04.2026 18:24

Komentarzy: 0
Wszyscy skupiają się na skutkach zmiany władzy w Budapeszcie dla UE, Rosji i USA. Tymczasem zapominamy o innym kraju żywo zainteresowanym rozwojem sytuacji na Węgrzech. Chodzi oczywiście o Izrael, którego premier Benjamin Netanjahu nawiązał bardzo bliskie stosunki z Viktorem Orbanem, zaś Budapeszt w ostatnich latach był głównym obrońcą spraw państwa żydowskiego w Europie.
Czytaj więcej
Wzorcowy wielkomiejski kołtun
14.04.2026 12:12

Komentarzy: 0
W kontekście narastającej nowej awantury o edukację zdrowotną minister Barbary Nowackiej wpadł mi w ręce tekst niejakiego Marka Wojewody, radcy prawnego z Katowic. Tekst zły, bardzo zły na wielu poziomach. Tekst, który nie byłby wart tych paru minut, które trzeba poświęcić na jego przeczytanie, ale będący ciekawą ilustracją stanu zbiorowego umysłu mających się za tzw. elity.
Czytaj więcej
Akrobacje pod kopułą politycznego cyrku
13.04.2026 20:25

