Szukaj
Konto

Gdyby ten jeden raz prima aprilis okazał się prawdą

01.04.2026 20:56
Tusk
Źródło: Donald Tusk / Flickr / domena publiczna / European People's Party | Donald Tusk
Komentarzy: 0
Już chyba wszyscy, co mieli podzielili się swoimi prima-aprilisowymi sucharami, więc nie będę gorszy. Uruchamiam swoją wyobraźnię i dzielę się z Wami światem, który być może nigdy nie nastanie.

Konferencja prasowa

Premier Donald Tusk organizuje konferencję prasową. Ku zdziwieniu ekip telewizyjnych odbywa się ona w ogromnej sali, która zdecydowanie pomieści więcej niż tylko samego szefa rządu. Zagadka za chwilę zostaje rozwiązana, do pomieszczenia wchodzi premier, a za nim cały rząd. W tym kilka twarzy już nieco zapomnianych, czyli członków pierwszego gabinetu z lat 2007-2014. Waldemar Pawlak, postać znana, jest też Sławomir Nowak, Elżbieta Bieńkowska i kilka innych polityków. Zaczyna się oświadczenie. Premier przeprasza i bije się w piersi. Za reset z Rosją, który był błędem, a on namówiony przez Angelę Merkel zgodził się żyrować politykę, która zaszkodziła Polsce, Ukrainie i całej Europie. „Tak, bracia Kaczyńscy mieli rację, a dziś chciałbym szczególnie przeprosić śp. Lecha Kaczyńskiego, któremu nie miałem okazji tego powiedzieć za życia, czego do końca mojego będę żałować” – mówi. Przypomina tytuł jednego z artykułów z kwietnia 2010 r. „W katastrofie w Smoleńsku zginęli rzecznicy dywersyfikacji energii” i dodaje: Niestety ja w tym pomogłem, zgadzając się na diabelski pomysł Władimira Putina, by rozdzielić wizyty w Katyniu. Przepraszam i żałuję.

Premier Tusk wylicza miliardy euro, jakie przez jego i Radosława Sikorskiego reset z Rosją popłynęły do Putina i pozwoliły sfinansować każdy z jego morderczych planów i działań. Zza jego pleców wychodzi minister Sikorski i z pełną powagą mówi: „narzekałem na bezczynność Berlina, a to właśnie aktywność naszych sąsiadów okazała się nie „błogosławieństwem” (tu zwraca się do Tuska), ale zgubą dla naszego kontynentu”. Razem wymieniają tragedie, jakie Niemcy ściągnęły na Europę, z paktem migracyjnym i Zielonym Ładem na czele.

Elżbieta Bieńkowska z Pawłem Wojtunikiem i Sławomirem Nowakiem przepraszają za wszystkie afery, jakie wyszły na światło dzienne w ramach afery taśmowej. „To nie była kwestia kto nagrywał, ale co zostało nagrane. To był brud, którego nie zmyje nic” – mówią ze skruchą i robią krok wstecz. Nowak jeszcze rzuca deklarację, że wycofuje wszystkie swoje zawiadomienia dotyczące prokuratora, który go ścigał i mówi, że jest mu wdzięczny za jego pracę, odwagę i determinację. Dziennikarze w szoku, operatorzy przecierają oczy ze zdumienia.

 

Niekonkrety

Dalej na czoło wychodzą wszyscy ministrowie od serduszek, ci co razem z Donaldem Tuskiem występowali na wiecach kampanii parlamentarnej 2023 roku, jest m. in. Andrzej Domański, Barbara Nowacka, Sławomir Nitras, a nawet Rafał Trzaskowski. „Przepraszamy za 100 konkretów na 100 dni. To była zwykła ściema. Chodziło nam o przejęcie władzy dla samej władzy.” Po tych kilku zdaniach przed szereg wychodzi Waldemar Żurek i bijąc się w piersi zapowiada opublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego, uznanie ich, tak samo jak orzeczeń Sądu Najwyższego i wszelkich decyzji Krajowej Rady Sądownictwa oraz zaprzestanie prześladowania sędziów, których nominowali prezydenci Andrzej Duda i Karol Nawrocki. „Dura lex sed lex” – rzuca minister sprawiedliwości i deklaruje ściganie każdego, w tym oddanie siebie do dyspozycji, kto w ramach „eksperymentu nad Wisłą” dopuścił się bezprawia, łamania konstytucji i „świętej zasady trójpodziału władz”. – Dziś wiemy, że przesadziliśmy, a cel nie uświęca środków – mówi Żurek, a za nim kiwa głową Adam Bodnar. – Oddamy należne największej partii opozycyjnej środki z subwencji, wraz  odsetkami – krzyczy minister Domański ze skruchą na twarzy.

Na koniec premier zapowiada serię pytań i mówi: „pytajcie o co chcecie, nie będziemy dziś nikogo wykluczać, na żadne media szczuć, a z tych publicznych zgodnie z prawem odejdą nasi nominaci, którzy nigdy nie powinni byli się tam znaleźć, a na pewno nie wchodzić na tarczach policyjnych i pod osłoną służb. Nie tak to powinno wyglądać” – kończy z mocą i zaczyna się seria niewygodnych pytań dziennikarzy.

I na tym sen się kończy, lądujemy na ziemi. Uśmiechając się, oczywiście. 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.04.2026 20:56
Źródło: Tysol.pl